Arcykapłan nowej religii stracił wiarę w swe dogmatyArcykapłan nowej religii stracił wiarę w swe dogmaty. Bill Gates uważa, że zmiany klimatyczne nie są poważnym problemem

Oczywiście słowa Gatesa wywołały oburzenie najbardziej zagorzałych fanatyków klimatyzmu, jednak nie zmienia to faktu, że upadek tego wierzenia jest już praktycznie przesądzony.
Wyobrażacie sobie państwo następującą sytuację: wychodzi papież i mówi, że nie wierzy w Boga? Otóż coś podobnego przydarzyło się dwa dni temu w przypadku religii klimatycznej. Najwyższy guru tego kultu Bill Gates oświadczył publicznie, że zmiany klimatyczne owszem istnieją, owszem są może nieco uciążliwe, ale nie grożą naszej planecie żadną apokalipsą. Każdy, kto wierzy, że mogą one spowodować zagładę ludzkości, tkwi w błędzie. Taka jest wymowa tekstu opublikowanego dwa dni temu przez założyciela Microsoftu. Tekstu, który wstrząsnął dogłębnie wyznawcami klimatyzmu na całym świecie.
Do tej pory każdego, kto ośmielił się podważać dogmaty tej nowej świeckiej religii, piętnowano jako „negacjonistę”. Teraz negacjonistą okazał się sam najwyższy kapłan i prorok owego kultu. W swym tekście Gates przyznaje, że dotychczasowe inwestycje w walkę ze zmianami klimatu były nieuzasadnione i zbyt wiele pieniędzy niepotrzebnie zainwestowano w kosztowne i wątpliwe projekty. Miliarder wezwał zarazem wszystkich, by skupili się na tym, co jest znacznie ważniejsze niż emisje gazów cieplarnianych i zmiany temperatury, a mianowicie na poprawie jakości życia, zwłaszcza w krajach ubogich. W ten sposób Gates zaprzeczył wszystkim tezom swojej książki z 2021 roku pt. „Jak ocalić świat od katastrofy klimatycznej”, która należała do kanonu świętych tekstów nowej religii.
