Alpejskie lodowce topnieją coraz szybciej. Co to oznacza?Alpejskie lodowce topnieją coraz szybciej. Co to oznacza?

alpy.webp
autor: Pixabay/duschenhocker
FacebookTwitter

Szwajcaria traci swój skarb narodowy w tempie, które według najnowszych pomiarów doprowadziło od 2021 roku do utraty rekordowej objętości lodu. Rok 2026 przyniósł drugi najgorszy wynik w całej historii pomiarów. Zmiany zagrażają ludziom i bezpieczeństwu wodnemu.

Górski krajobraz Europy ulega bezprecedensowej transformacji, która zagraża stabilności regionów alpejskich. Raporty badaczy kriosfery pokazują, że cofanie się lodowców staje się źródłem realnych zagrożeń środowiskowych i gospodarczych. Nie chodzi wyłącznie o zmianę wyglądu gór. Topnienie wpływa również na zasoby wody, a osłabione lodowce i rozmarzająca zmarzlina zwiększają ryzyko gwałtownych zdarzeń.

Dramatyczne dane pokazują skalę tej przemiany. Lodowce pełnią funkcję naturalnych magazynów wody, a ich szybka utrata oznacza mniej lodu, który mógłby stopniowo zasilać rzeki. Jednocześnie naukowcy alarmują przed obrywami i powodziami błotnymi. Gospodarka wodna jest w niebezpieczeństwie, a zagrożenie nie ogranicza się do odległej przyszłości.

Rekordowe tempo znikania lodu

Wspólne zestawienie opracowane przez Szwajcarską Sieć Monitorowania Lodowców (GLAMOS) oraz Komisję ds. Obserwacji Kriosfery przynosi alarmujące wnioski. W okresie od stycznia do końca sierpnia 2026 r. zasoby alpejskiego lodu w Szwajcarii stopniały o 5,5 proc. swej masy, co stanowi drugi najgorszy roczny bilans w kronikach pomiarowych – większe ubytki odnotowano jedynie w 2022 roku. Skala topnienia zarejestrowana w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy dobitnie unaocznia tempo zachodzących procesów.

Pomiary GLAMOS i Komisji ds. Obserwacji Kriosfery pokazują, że od 2021 roku Szwajcaria straciła 19,4 procent objętości lodu. To niemal jedna piąta całej masy lodowców w tym kraju. W 2026 roku na niektórych jęzorach lodowcowych odnotowano ubytek grubości sięgający nawet 10 metrów. Dane pokazują zarówno wieloletnią skalę utraty lodu, jak i wyjątkowo dotkliwe tegoroczne zmiany.

Śmiercionośne zagrożenie z gór

Degradacja pokrywy lodowej niesie ze sobą bezpośrednie niebezpieczeństwo. Naukowcy odnotowują, że masy lodu w coraz większej liczbie miejsc ulegają wewnętrznemu zapadnięciu. Wskutek powstawania podziemnych korytarzy oraz wielkich kawern cała struktura traci stabilność, co sprzyja nagłemu rozpadaniu się alpejskich formacji.

Przed konsekwencjami wzrostu temperatur oraz degradacji wiecznej zmarzliny przestrzegał we wrześniu 2026 r. dr Bartłomiej Luks. Geofizyk reprezentujący Instytut Geofizyki PAN prognozuje przyrost liczby gwałtownych incydentów w rejonach alpejskich lodowców – w tym niszczycielskich powodzi błotnych czy osuwisk mas skalno-lodowych. Tego typu żywioły stwarzają bezpośrednie niebezpieczeństwo dla mieszkańców dolin.

Tragiczny bilans z Azji pokazuje skutki utraty stabilności przez lodowce. Jak przypomniano na łamach portalu BBC, w sierpniu 2026 roku w Nepalu obryw lodowca wywołał niszczycielską lawinę błotną. Zginęło wówczas ponad tysiąc osób. To memento dla regionów górskich: gwałtowne zdarzenia nie są abstrakcyjną prognozą ani wyłącznie problemem ekologicznym.

Światowy bank wody wysycha

Eksperci ostrzegają przed skutkami dla rolnictwa i zasobów wody pitnej. Gorące lata przyspieszają cofanie się lodu i rozmarzanie zmarzliny. Prof. Jan Blöthe z Uniwersytetu we Fryburgu wskazywał we wrześniu 2026 roku, że konsekwencje ocieplenia dla lodowców i gospodarki wodnej są dramatyczne. To szczególnie niepokojące, bo lodowce i śnieg gromadzą wodę, która jest potrzebna także wtedy, gdy opady ustają.

Geofizyk dr Bartłomiej Luks określa śnieg i lodowce mianem najlepszego banku wody pitnej na świecie. Ocieplenie zmienia przy tym reżim opadowy: zamiast śniegu coraz częściej pojawia się deszcz. Woda opadowa spływa natychmiast, zamiast być magazynowana w lodzie i stopniowo zasilać rzeki. W dłuższej perspektywie grozi to występowaniem fal suszy i utrudnia stabilne gospodarowanie zasobami. Alpejskie lodowce tracą więc znaczenie jako naturalna rezerwa, a gwałtowne topnienie oznacza zarazem większe ryzyko nadmiaru wody i jej niedoboru.

Grenlandia i Antarktyda

Dodajmy, że na łamach „Scientific Data” międzynarodowy zespół naukowców opublikował wyniki najdłuższej w historii satelitarnej analizy zmian pokryw lodowych, przeprowadzonej w ramach projektu Ice Sheet Mass Balance Intercomparison Exercise (IMBIE). Wykorzystano dane z 27 misji satelitarnych w tym europejskich CryoSat, Copernicus, niemiecko-amerykańskiej Grace i amerykańskich Landsat.

Obserwacje sięgają 1972 r. w przypadku Grenlandii i 1979 roku dla Antarktydy.

Według wyników od lat 70. XX wieku Grenlandia i Antarktyda straciły aż 11 bilionów ton lodu, co spowodowało wzrost globalnego poziomu mórz o ponad trzy centymetry.

Utrata lodu na Grenlandii odpowiadała za wzrost poziomu mórz o 1,81 cm, a na Antarktydzie – o 1,33 cm.

Grenlandia i Antarktyda odpowiadają obecnie za około jedną czwartą globalnego wzrostu poziomu mórz.

Badanie pokazało też jednak, że w ostatnich latach, między 2020 a 2023 rokiem, ogólne tempo utraty lodu spadło. Na Antarktydzie wyjątkowo obfite opady śniegu we wschodniej części kontynentu zwiększyły masę lodu na tyle, że częściowo zrównoważyły straty powodowane przez lodowce w innych regionach. Z kolei na Grenlandii seria stosunkowo łagodnych lat wyraźnie ograniczyła topnienie powierzchniowe, mniej więcej o połowę zmniejszając ilość traconego w ten sposób lodu.

Jak jednak podkreślają eksperci, to krótkotrwałe zjawisko, które nie przekłada się na długofalowy trend.

Dodają, że reakcja lodowców na ocieplający się klimat jest największym pojedynczym źródłem niepewności w prognozach – po uwzględnieniu ryzyka destabilizacji pokryw lodowych najwyższe szacunki globalnego wzrostu poziomu mórz do 2150 roku rosną 2,6-krotnie.

tt/źr. wPolityce.pl za BBC, PAP, Euronews, Onet, RMF 24, Nauka w Polsce, nauka.wiara.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.