"Wszystkie zmarnowałam". Gorzkie słowa Igi Świątek "Wszystkie zmarnowałam". Gorzkie słowa Igi Świątek
Iga Świątek podkreśliła, że porażka z Chinką Qinwen Zheng 5:7, 3:6 w 1/8 finału wielkoszlemowego US Open była wynikiem zbyt wielu błędów, a nie braku koncentracji. "Byłam skupiona jak zawsze, ale zaczęłam się zbyt często mylić" - tłumaczyła polska tenisistka.
Początek spotkania zdecydowanie należał do Świątek, która wygrała pięć pierwszych gemów. Wydawało się, że jest na dobrej drodze do ósmej wygranej z Zheng w ich dziewiątym pojedynku. Jednak losy meczu się odwróciły, a w grze Świątek było widać coraz więcej nerwowości.
Czułam, że zaczęłam psuć zbyt wiele uderzeń. Rywalka z kolei zaczęła grać lepiej, a ja pozwoliłam jej wrócić do meczu. Byłam jednak skupiona tak, jak zawsze. Chciałam grać tak, jak zwykle, ale prostu zaczęłam się zbyt często mylić. Chciałam to skorygować, ale w tamtym momencie nic nie działało. Wiedziałam, że będę miała jeszcze szansę i chciałam ją wykorzystać, ale wszystkie zmarnowałam
- przyznała podopieczna Francisco Roiga.
Chinka natomiast po raz drugi z rzędu wybrnęła z bardzo trudnej sytuacji. W sobotę wygrała z rozstawioną z numerem 22. Amerykanką Madison Keys 1:6, 7:6 (7-3), 7:5, choć w trzecim secie przegrywała już 0:5 i obroniła piłkę meczową. W starciu ze Świątek znów zdołała wygrać partię od stanu 0:5.
Nie powiedziałabym, że miało to związek z psychiką. Chodziło raczej o to, że zaczęłam popełniać błędy przy łatwych piłkach, a Qinwen przestała je robić. Po prostu grała lepiej
- oceniła Świątek.
Irytacja Świątek
Podczas konferencji prasowej Polka zirytowała się pytaniem, odnośnie dalszych konsekwencji tej porażki.
To tylko jeden mecz. Będę po prostu starała się grać tak, jak zwykle. Co masz na myśli? Czy uważasz, że to coś nadzwyczajnego? Można przegrać seta przy każdym wyniku, więc nie ma w tym nic szczególnego. Tak się po prostu stało i tyle
- zwróciła się nieco nerwowo do dziennikarza.
W trakcie meczu Polka poprosiła o przerwę medyczną.
Bywałam już bardziej wypoczęta. Mięsień czworogłowy jest dość zmęczony, ale nie miało to wpływu na moją grę. Chciałam po prostu dodać sobie trochę energii
- przyznała była liderka światowego rankingu.
Utracone prowadzenie
Roztrwonienie prowadzenia 5:0 wcześniej Świątek prawdopodobnie się nie zdarzyło, ale nagłe załamania w jej grze miały już miejsce. W 3. rundzie Wimbledonu 2024 wygrała pierwszego seta z Julią Putincewą, ale od stanu 1:1 w drugiej partii przegrała aż dziewięć gemów z rzędu. Ostatecznie to Kazaszka była górą.
Szczerze mówiąc, każdy turniej US Open, poza tym z 2022 roku, który wygrałam, wyglądał podobnie. Doświadczamy wielu porażek – oczywiście nie brzmi to najlepiej, ale w tenisie częściej się przegrywa, niż wygrywa. Nie czuję więc, żebym musiała się po czymkolwiek „podnosić”. Muszę po prostu skupić się na pracy przed kolejnymi turniejami. Będą jeszcze okazje do dobrej gry, a ja skupię się na rozwoju i doskonaleniu swojej gry -
- podsumowała Świątek.
Sezon 2026 jest pierwszym od 2021, który Świątek skończy bez wielkoszlemowego tytułu. W dorobku ma cztery triumfy we French Open (2020, 2022-24) oraz po jednym US Open (2022) i Wimbledonie (2025). W przyszłotygodniowym notowaniu rankingu WTA spadnie na dziewiąte miejsce.
as/źr. wPolityce.pl za PAP
