Prowokacja szwedzkich kibiców. Tak kpili z polskiego hymnu Prowokacja szwedzkich kibiców. Tak kpili z polskiego hymnu

Piłkarze Rakowa Częstochowa wygrali w Sztokholmie z Hammarby IF 1:0 w rewanżowym meczu i awansowali do czwartej, decydującej rundy eliminacji Ligi Konferencji. W pierwszym spotkaniu padł bezbramkowy remis. Kolejnym rywalem ekipy spod Jasnej Góry będzie Hajduk Split albo Żalgiris Wilno. Po spotkaniu więcej niż o meczu mówi się o skandalicznym transparencie, który pojawił się na trybunach szwedzkich kibiców.
Szwedzi nawiązali do słów polskiego hymnu, umieszczając w języku polskim fragment „Mazurka Dąbrowskiego” z dopiskiem dotyczącym losów dwumeczu.
Jeszcze Polska nie zginęła?... Zobaczymy
- napisano.
Prowokacja Szwedów szybko obróciła się przeciwko nim, ponieważ to Raków Częstochowa wygrał spotkanie i awansował do kolejnej rundy eliminacji Ligi Konferencji.
Warto zauważyć, że nawiązanie do hymnu Polski jest szczególnie wymowne, ponieważ w „Mazurku Dąbrowskiego” Szwedzi są wymienieni w negatywnym kontekście.
Mecz
Raków w 2. rundzie eliminacji Ligi Konferencji dwukrotnie wygrał z Vallettą (3:1, 4:0). Wicemistrzowie Szwecji byli jednak bardziej wymagającym rywalem od maltańskiego klubu. Tydzień temu w Częstochowie było 0:0, więc Raków musiał szukać zwycięstwa w Sztokholmie. Porażka oznaczałaby definitywne odpadnięcie z europejskich pucharów.
Raków w rewanżu stworzył pierwszą dobrą okazję w 15. minucie. Erick Otieno z lewego skrzydła dośrodkował w pole karne, o piłkę walczyli Patryk Makuch i Mahir Emreli, którzy wzajemnie sobie przeszkodzili, a bramkarz Warner Hahn uratował Hammarby.
Gospodarze nie potrafili skruszyć nisko ustawionej obrony Rakowa i byli bezradni w okolicach pola karnego. W pierwszej połowie nie oddali celnego strzału.
W doliczonym czasie Raków wykonał rzut wolny - Oskar Repka zgrał piłkę głową, a Stratos Svarnas z bliska umieścił ją w bramce. Do przerwy drużyna trenera Dawida Kroczka prowadziła 1:0.
Na początku drugiej połowy Michael Ameyaw dośrodkował z rzutu rożnego, a Repka oddał niecelny strzał głową. Piłkarze Hammarby grali coraz bardziej agresywnie. W 54. min Amin Boudri dostał drugą żółtą kartkę za faul i w konsekwencji czerwoną, więc musiał opuścić boisko.
Napastnik Hammarby Paulos Abraham w 65. min nie wykorzystał doskonałej okazji, gdy z bliska strzelił wprost w bramkarza. Kacper Trelowski popisał się też znakomitą interwencją po uderzeniu Montadera Madjeda.
Pomimo gry w przewadze Raków został zepchnięty do defensywy, a Trelowski musiał dwoić się i troić, żeby utrzymać skromną przewagę. Bardzo aktywny był Madjed.
W doliczonym czasie Raków przeprowadził kontratak. Sędzia początkowo uznał, że Lamine Diaby-Fadiga był faulowany przez bramkarza i podyktował rzut karny. Jednak po obejrzeniu powtórki na monitorze VAR zmienił decyzję i ukarał piłkarza gości żółtą kartką za symulowanie.
as/źr. wPolityce.pl za PAP, X, Gol24
