Maja Chwalińska przyznała, że odczuwała stres przed sobotnim finałem French Open i dodała też, że napięcie towarzyszło jej przed każdym spotkaniem. - Może teraz wróci przyjemność z jedzenia - powiedziała polska tenisistka, która w meczu o tytuł przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6.
„W sumie to trochę się cieszę”
Chwalińska została pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału w Paryżu. Przez trzy tygodnie rozegrała dziesięć spotkań. Choć na tak wielkiej scenie wcześniej nie grała, to nie czuła się sparaliżowana.
Jasne, że czułam się już trochę zmęczona, ale każdy by był. Przed meczem było trochę nerwów, ale nie jakichś szczególnych. Szczerze mówiąc stres był przed każdym meczem. Od trzech tygodni nie jadłam normalnie. W sumie to trochę się cieszę, że turniej się już skończył. Może teraz wróci przyjemność z jedzenia
— powiedziała.
Zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała zdradziła też, że od 2025 roku doraźnie współpracuje z psycholog, która przyjechała do Paryża i pierwszy raz towarzyszyła jej w turnieju.
Nie widujemy się na co dzień, bo ona jest z Warszawy. Głównie rozmawiamy przez telefon. To taka współpraca, w której mam dużą swobodę z korzystania z niej
— powiedziała.
„Życie czasem jest dziwne”
Polka przed turniejem głównym w rankingu zajmowała 114. miejsce. Ma świadomość, że jej historia może być inspiracją dla niżej notowanych zawodniczek, ale jednocześnie podkreśliła, że różnica między byciem w pierwszej a drugiej setce bywa bardzo cienka.
Znam wiele świetnych zawodniczek spoza najlepszej setki. Czasem po prostu wiele drobnych elementów musi kliknąć. Życie czasem jest dziwne. Po prostu trzeba robić swoje i wierzyć, że to przyniesie efekt
— podkreśliła.
„Zdecydowanie zasłużyła na zwycięstwo”
W poprzednich meczach Chwalińskiej w oczy rzucała się znacznie większa liczba niewymuszonych błędów rywalek niż Polki. W finale przyszło jej się jednak mierzyć z tenisistką z wyższego poziomu. Andriejewa, mimo zaledwie 19 lat, od dłuższego czasu plasuje się w najlepszej dziesiątce rankingu i systematycznie “podgryza” ścisłą światową czołówkę.
Wielkie uznanie dla Mirry. Zdecydowanie zasłużyła na zwycięstwo. Na pewno lepiej poradziła sobie z wietrznymi warunkami. Momentami czułam się po prostu bezbronna. Mimo to jestem z siebie dumna. Oczywiście dałam z siebie wszystko
— przyznała Chwalińska.
Po wyrównanym początku, mecz zmienił oblicze przy prowadzeniu Chwalińskiej 3:2. Od tego momentu Rosjanka wygrała dziewięć gemów z rzędu. Zamknęła pierwszą partię, a w drugiej prowadziła 5:0.
Andriejewa została trzecią najmłodszą zwyciężczynią Wielkiego Szlema, po swojej rodaczce Marii Szarapowej, triumfatorce Wimbledonu w 2004 w wieku 17 lat oraz Brytyjce Emmie Raducanu, która jako 18-latka i pierwsza kwalifikantka w historii wygrała US Open w 2021 roku.
Co dalej?
Teraz rozpocznie się trawiasta część tenisowego sezonu. Chwalińska planuje zrobić sobie teraz przerwę. Do rywalizacji wróci albo 22 czerwca na kwalifikacje do Wimbledonu, albo tydzień później, jeśli dostanie dziką kartę do turnieju głównego.
Polka co prawda w poniedziałkowym notowaniu listy WTA będzie 21., ale listy startowe do Wimbledonu zamknięto jeszcze przed French Open. Decyzję w sprawie dzikich kart organizatorzy londyńskiego turnieju ogłoszą w trzecim tygodniu czerwca.
Choć bardzo cieszyłam się pobytem tutaj, to urlop po French Open zaplanowałam już wcześniej i cieszę się, że teraz odpocznę. Nie spodziewam się dzikiej karty. To byłaby wiadomość stulecia. Jestem podekscytowana, bo gra na trawie to zawsze miła zmiana
— powiedziała.
Nawet jeśli nie dostanie dzikiej karty i odpadnie w kwalifikacjach Wimbledonu, to jej tenisowe życie przez najbliższy rok będzie wyglądało zupełnie inaczej niż do tej pory. Wszystkie turnieje stanęły dla niej otworem i systematycznie będzie się mierzyła z najlepszymi zawodniczkami na świecie.
Twardo stąpam po ziemi. Zamierzam dalej ciężko pracować, aby grać jak najlepiej. Chcę się poprawiać każdego dnia
— zapewniła.
To dziwne, ale nie mam poczucia, że grałam tu swój najlepszy tenis. Na pewno zyskałam sporo pewności siebie, bo wcześniej rzadko grałam z czołowymi tenisistkami
— dodała.
Gratulacje od Świątek
Jak na mecz Chwalińskiej zareagowała czterokrotna triumfatorka wielkoszlemowego French Open Iga Świątek?
Gratulacje Majson, piękny turniej
— napisała na Instagramie była liderka światowego rankingu tenisistek.
„To jest denerwujące”
Maja Chwalińska pogratulowała swojej finałowej rywalce Mirrze Andriejewej triumfu w wielkoszlemowym French Open. Polska tenisistka w wypowiedzi na korcie po finale zaznaczyła, że Rosjanka była w sobotę dla niej za dobra.
19-letnia Andriejewa zwyciężyła w sobotnim finale 6:3, 6:2, ale Chwalińska pozostała największą sensacją tegorocznej edycji imprezy. Na kortach Rolanda Garrosa nigdy wcześniej nie znalazła się w drabince głównej, a tym razem przedostała się do niej przez eliminacje.
Jesteś niesamowitą tenisistką. Taka młoda i taka utalentowana, to jest denerwujące
— żartowała Chwalińska, zwracając się do rywalki.
24-letnia Polka nie szczędziła podziękowań dla organizatorów turnieju, wolontariuszy, sędziów, sztabu, rodziny i przeprosiła, jeśli kogoś pominęła. Tłumaczyła, że „ma bardzo dużo myśli w głowie”. Z trybun odpowiedziało jej gromkie „Dziękujemy! Dziękujemy!”.
Żałuję, że nie zobaczyliście dzisiaj lepszego meczu, ale Mirra była dziś dla mnie po prostu za dobra, więc to jej wina. Ja dałam z siebie wszystko. Przepraszam. Nigdy nie zapomnę tych trzech tygodni, Paryż na zawsze zostanie w moim sercu
— zakończyła.
W następnym notowaniu rankingu WTA Chwalińska awansuje o 93 pozycje - ze 114. na 21.
kk/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/sport/762077-zaskakujace-slowa-chwalinskiej-po-finale-french-open
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.