Zmarła na schodach przychodni. Leżała tam godzinamiZmarła na schodach przychodni. Leżała tam godzinami

FacebookTwitter

66-latka przyszła do przychodni w Tarnowskich Górach na umówioną wizytę kontrolną. Nie dotarła jednak do gabinetu. Straciła przytomność na schodach i mimo reanimacji zmarła. Jej ciało przeleżało tam kilka godzin, ponieważ żaden z pracujących tam lekarzy nie chciał wystawić karty zgonu.

Kobieta straciła przytomność przed wizytą

Do zdarzenia doszło w czwartek rano w przychodni przy ul. Piłsudskiego. 66-latka miała być o godz. 8:30 na wizycie kontrolnej u specjalisty. Zanim dotarła do gabinetu, zasłabła na schodach.

Leżącą kobietę zauważyła inna pacjentka i natychmiast zaalarmowała personel. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Ratownicy podjęli reanimację, ale nie udało się uratować życia 66-latki.

Sprawą zajęli się także policjanci, prokurator i technik kryminalistyki. Prok. Magdalena Lewandowska-Smerd, zastępca Prokuratora Rejonowego w Tarnowskich Górach, poinformowała dziennikarzy, że po wstępnych oględzinach ciała nie stwierdzono niczego, co wskazywałoby na udział osób trzecich w śmierci kobiety. Zdecydowano więc o odstąpieniu od sekcji zwłok i wydaniu ciała rodzinie.

Nikt z lekarzy nie chciał wystawić karty zgonu

Wtedy pojawił się kolejny problem. Rodzina potrzebowała dokumentu potwierdzającego zgon, aby móc przystąpić do pochówku. Normalnie wystawia go lekarz rodzinny zmarłego.

W tym przypadku była to lekarka z przychodni oddalonej o około 4 km. Prokurator relacjonuje, że rodzina przekazała jej telefon i osobiście poprosiła, by przyjechała. Lekarka miała jednak odpowiedzieć, że jest sama na dyżurze i może pojawić się dopiero za kilka godzin.

Do rozmowy doszło około godz. 11. Zgodnie z przepisami zgon może stwierdzić dowolny lekarz, ale żaden z przychodni nie chciał tego zrobić. 

Istnieją co prawda ściśle określone procedury ustawowe, ale nikt nie zabrania lekarzowi, widząc takie zdarzenie, po prostu po ludzku pomóc i wystawić dokumentu 

– powiedziała w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” prok. Justyna Rzeszut-Sieńkowska.

Ostatecznie zgodę na wystawienie dokumentu wyraził lekarz z innej przychody.

Prokuratura bada sprawę

Jak informuje „Dziennik Zachodni”, sprawą zajmuje się obecnie Prokuratura Rejonowa w Tarnowskich Górach.

Śledczy ustalają dokładny przebieg wydarzeń oraz zakres odpowiedzialności poszczególnych lekarzy, którzy w chwili zdarzenia przebywali w przychodni.

źr. wPolityce.pl/wPolsce24 za „Dziennik Zachodni”

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.