Zmarła na schodach przychodni. Leżała tam godzinamiZmarła na schodach przychodni. Leżała tam godzinami
66-latka przyszła do przychodni w Tarnowskich Górach na umówioną wizytę kontrolną. Nie dotarła jednak do gabinetu. Straciła przytomność na schodach i mimo reanimacji zmarła. Jej ciało przeleżało tam kilka godzin, ponieważ żaden z pracujących tam lekarzy nie chciał wystawić karty zgonu.
Kobieta straciła przytomność przed wizytą
Do zdarzenia doszło w czwartek rano w przychodni przy ul. Piłsudskiego. 66-latka miała być o godz. 8:30 na wizycie kontrolnej u specjalisty. Zanim dotarła do gabinetu, zasłabła na schodach.
Leżącą kobietę zauważyła inna pacjentka i natychmiast zaalarmowała personel. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Ratownicy podjęli reanimację, ale nie udało się uratować życia 66-latki.
Sprawą zajęli się także policjanci, prokurator i technik kryminalistyki. Prok. Magdalena Lewandowska-Smerd, zastępca Prokuratora Rejonowego w Tarnowskich Górach, poinformowała dziennikarzy, że po wstępnych oględzinach ciała nie stwierdzono niczego, co wskazywałoby na udział osób trzecich w śmierci kobiety. Zdecydowano więc o odstąpieniu od sekcji zwłok i wydaniu ciała rodzinie.
Nikt z lekarzy nie chciał wystawić karty zgonu
Wtedy pojawił się kolejny problem. Rodzina potrzebowała dokumentu potwierdzającego zgon, aby móc przystąpić do pochówku. Normalnie wystawia go lekarz rodzinny zmarłego.
W tym przypadku była to lekarka z przychodni oddalonej o około 4 km. Prokurator relacjonuje, że rodzina przekazała jej telefon i osobiście poprosiła, by przyjechała. Lekarka miała jednak odpowiedzieć, że jest sama na dyżurze i może pojawić się dopiero za kilka godzin.
Do rozmowy doszło około godz. 11. Zgodnie z przepisami zgon może stwierdzić dowolny lekarz, ale żaden z przychodni nie chciał tego zrobić.
Istnieją co prawda ściśle określone procedury ustawowe, ale nikt nie zabrania lekarzowi, widząc takie zdarzenie, po prostu po ludzku pomóc i wystawić dokumentu
– powiedziała w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” prok. Justyna Rzeszut-Sieńkowska.
Ostatecznie zgodę na wystawienie dokumentu wyraził lekarz z innej przychody.
Prokuratura bada sprawę
Jak informuje „Dziennik Zachodni”, sprawą zajmuje się obecnie Prokuratura Rejonowa w Tarnowskich Górach.
Śledczy ustalają dokładny przebieg wydarzeń oraz zakres odpowiedzialności poszczególnych lekarzy, którzy w chwili zdarzenia przebywali w przychodni.
źr. wPolityce.pl/wPolsce24 za „Dziennik Zachodni”
