Zaburzone proporcje. Potrzeba jednego przypadkuZaburzone proporcje. "By jakiś oderwany od rzeczywistości przekaz mógł mocno zarazić ludzkie umysły, potrzeba jednego przypadku"

Wystarczy jedna raca, jedna śmierć czy – jak w przypadku Ryszarda Terleckiego – jeden przykry komentarz do zaczepiającej go agresywnie kobiety.
Mówią, że na Marszu Niepodległości płoną mieszkania, bo rok temu mężczyzna wrzucił racę do jednego z mieszkań. Mówią, że lekarze boją się ratować życie kobiet w ciąży, bo w ciągu roku znaleźli jeden tragiczny przypadek śmierci okołoporodowej.
Pal sześć, że nikt nie płacze za dzieckiem, bo również tego człowieka, oprócz żony i matki, stracili mąż i córka Izabeli. Na ulice wyszli ludzie, którzy w większości pewnie nawet nie mają świadomości, że polskie prawo, zarówno przed wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2022 r., jak i po nim – w kontekście ratowania zdrowia i życia kobiety w ciąży – nie uległo zmianie. Kogo dziś interesują jakieś fakty, jakaś prawda? To nieważne, bo liczy się narracja. Im bardziej toporna, tym mocniej musi grać na emocjach, a do tego konieczne jest odrzucenie elementów racjonalnych, takich jak fakty czy chociażby kontekst.
By jakiś oderwany od rzeczywistości przekaz mógł odpowiednio mocno zarazić ludzkie umysły, potrzeba jednego przypadku. Wystarczy jedna raca, jedna śmierć czy – jak w przypadku Ryszarda Terleckiego – jeden przykry komentarz do zaczepiającej go agresywnie kobiety. Nagle finansowany przez lata Sok z Buraka, „wypierd…lać”, osiem gwiazdek i cały ten latami działający przeciwko konserwatystom i katolikom przemysł pogardy przestaje istnieć. Terlecki nazwał kobietę – która dała się zmanipulować, bo przepis „przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej” przerasta jej umiejętności intelektualne – kretynką.
Koniec świata. Żyjemy w świecie zaburzonych proporcji. Oczywiście nie działa to w drugą stronę, bo w innych sytuacjach, gdy np. dowiadujemy się, że para homoseksualistów wykorzystuje seksualnie adoptowane dziecko – to nie, takich przykładów nie można przekładać na całą społeczność LGBT. Cytując klasyka, „to niedobra porównywać”. Podobnie jest w sprawie migracji. Terroryzm jako skutek nielegalnej imigracji? Po co o tym mówić. Kilka lat temu w TVN reporterka „Gazety Wyborczej” wyjaśniła nam dosadnie, że w tej sprawie powinniśmy się kierować statystyką. Cytuję:
Załóżmy, że przyjmujemy te siedem tysięcy i wśród nich jest jeden zamachowiec. I wysadza w powietrze, ginie dziesięciu Polaków. Ale uratowaliśmy życie tych 6999 osób, które uciekały przed wojną
Artykuł z 46/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
