Z dala od kobiet. "Zwolniły swoich trenerów"Z dala od kobiet. "Myślę, że trenerzy mężczyźni teraz zastanowią się trzykrotnie, zanim przyjmą posadę szkoleniowca dziewcząt"

Piszę o tym nie dlatego, żeby się oburzać na obecne standardy, ale pro domo sua. Otóż trzon mojego zespołu redakcyjnego w Tygodniku TVP stanowią panie.
Wielka afera w USA. Nie, nie chodzi o źle zorganizowaną akcję wycofania z Afganistanu. Ani o podejrzane interesy syna prezydenta Joego Bidena.
Problem jest poważniejszy: trzy kobiece drużyny piłkarskie (chodzi oczywiście o naszego eurolatynoskiego soccera, a nie o football amerykański) zwolniły swoich trenerów. Jednego oskarżono o molestowanie seksualne, dwaj pozostali byli chyba po prostu niegrzeczni (po angielsku mobbing). Jak na razie twardych dowodów nie ma, jest słowo przeciwko słowu, nie można więc wykluczać, że piłkarki usiłują się zemścić na kolesiach, którzy wymagali od nich wysiłku.
No, ale rzymska zasada praesumptio innocentiae w czasach
MeToo nie obowiązuje. Myślę, że trenerzy mężczyźni teraz
zastanowią się trzykrotnie, zanim przyjmą posadę szkoleniowca dziewcząt. To niebezpieczne zajęcie, nawet Remigiusz Mróz w swojej najnowszej powieści zauważył ten problem.
Piszę o tym nie dlatego, żeby się oburzać na obecne standardy, ale pro domo sua. Otóż trzon mojego zespołu redakcyjnego w Tygodniku TVP stanowią panie. I – nic nie ujmując panom, z którymi współpracuję – uważam je za świetnych redaktorów, są uważne, solidne, a przede wszystkim cechuje je zdrowy rozsądek. Oczywiście niektóre z nich miewają swoje humory, ale zdarza się im to ze sporą regularnością, więc wystarczy to przewidzieć i wtedy schodzić im z oczu.
Już się boję, czy tego, co powyżej napisałem, jakiś nadgorliwiec (nadgorliwczyni?) nie uzna za molesting, mobbing i seksizm. No bo w obecnych czasach już komplementy wobec kobiet są podejrzane, podobnie jak podawanie im płaszcza czy przepuszczanie w drzwiach. Kiedyś zdarzyło mi się w krótkim komentarzyku opisać seksowne policjantki, które zatrzymały mnie na ulicy i wypisały mandat – do dziś jestem za to oskarżany o seksizm.
Cóż, żyjemy w czasach, gdy niegrzeczne jest zwracanie się do kobiety zdrobniałym imieniem, bo to nazbyt protekcjonalne. Żyjemy w czasach, gdy do kodeksów karnych wpisuje się przepisy regulujące kwestie najbardziej intymne: przyzwolenie na stosunek miłosny będzie musiało być wyrażone w sposób dosłowny, stwierdzeniem kobiety „tak, zgadzam się” (niebawem być może także na piśmie), nie wystarczy romantyczna atmosfera, trzymanie się za rękę, pocałunki, a na koniec potakujące erotyczne mruczenie…
Świat się kończy. Chyba bezpieczniej jest dziś trzymać się z dala od kobiet.
Artykuł z 41/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
