WYWIAD "SIECI". Ks. Olszewski: Chcemy pomagać ofiaromWYWIAD "SIECI". Ks. Michał Olszewski: Po prostu chcemy pomagać ofiarom. „Archipelag – wyspy wolne od przemocy”

W każdym konkursie przegrani bywają rozczarowani. Ale mamy nadzieję, że właśnie te organizacje, które mają ogromne zasługi i doświadczenie w pomocy ofiarom przestępstw zechcą się nim z nami podzielić i będziemy mogli razem pomagać tym, którzy potrzebują wsparcia.
W 2020 r. fundacja Profeto, której prezesem jest ks. Michał Olszewski, ze swoim projektem „Archipelag – wyspy wolne od przemocy” została jedynym zwycięzcą w konkursie Funduszu Sprawiedliwości na „wsparcie i rozwój instytucjonalnego systemu pomocy osobom pokrzywdzonym przestępstwem i świadkom” na lata 2020–2024. Od tamtej pory media atakują fundację, informując, że miliony trafią do byłego egzorcysty, który teraz chce budować imperium na wzór innego duchownego. Władze Wilanowa nie wydały zgody na budowę ośrodka.
Z ks. Michałem Olszewskim ze Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego na łamach tygodnika „Sieci” rozmawia Dorota Łosiewicz.
Ostatnio w mediach liberalnych częściej występuje ksiądz jako były egzorcysta, który zasłynął opowieściami o tym, jak wypędzał złe duchy z wegetarianki za pomocą salcesonu niż jako ksiądz ze Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego. Skąd ta etykieta?
Michał Olszewski: Zdanie to zostało wyciągnięte z kontekstu i od lat wykorzystywane jest jako coś, co z jednej strony miało wzbudzić sensację, a równocześnie zdyskredytować mnie jako osobę i podważyć zaufanie do mnie. Przez tyle lat nikt nie zainteresował się setkami innych historii z mojej posługi jako egzorcysty, rekolekcjonisty czy zwyczajnego księdza, które przywołuję w publicznych wypowiedziach, książkach czy codziennie publikowanych vlogach.
Dziennikarze często też mieszają porządki. Posługa egzorcysty związana była stricte z moim powołaniem kapłańskim, czego dziś używa się jako zarzut wobec innych aktywności prowadzonych przez naszą fundację w zupełnie innych obszarach.
Od siedmiu lat nie jest już ksiądz egzorcystą.
Egzorcystów na terenie poszczególnych diecezji w Kościele mianuje miejscowy biskup. Jestem zakonnikiem. Kiedy moi przełożeni skierowali mnie do pracy w innym miejscu, w naturalny sposób zakończyłem poprzednią misję. Ponieważ ciągle kojarzony jestem z posługą egzorcysty, każdego dnia – różnymi kanałami – dostaję dziesiątki próśb o spotkanie czy modlitwę z osobami, które same lub wśród swoich bliskich mają tego typu duchowy problem. Można to oczywiście wyśmiewać, ale dziesiątki ludzi mierzą się z dramatami, których nie zrozumie ktoś, kto kwestionuje istnienie świata duchowego.
A teraz do meritum. Fundacja Profeto, na czele której ksiądz stoi stała się bohaterką mediów po tym, gdy wiosną 2020 roku wygrała konkurs Funduszu Sprawiedliwości na prowadzenie centrum pomocy dla ofiar przestępstw, z tymczasowymi mieszkaniami dla pokrzywdzonych. Fundusz Sprawiedliwości przyznał 43 mln złotych dofinansowania. Jaki jest pomysł fundacji?
Chcemy całościowo zająć się pomocą człowiekowi doświadczającemu przemocy – począwszy od dzieci, a skończywszy na seniorach. Poszczególne grupy docelowe obejmiemy pomocą psychiatryczną, psychologiczną, terapeutyczną. Planujemy też docierać do młodzieży zmagającej się z depresją. Poprzez szeroko rozumianą sztukę – muzykoterapia, arteterapia, teatr chcemy pomagać im z tej depresji wychodzić. Zależy nam na tym, żeby objąć opieką dzieci w wieku 9-12 lat. Jak pokazują badania, wtedy zaczynają się wszystkie problemy wieku dorastania.
Archipelag ma być też miejscem dla tych, którzy – w wyniku przestępstw czy przemocy – nagle znajdują się w trudnej sytuacji. Chcemy stworzyć taką przestrzeń, która zapewni im poczucie bezpieczeństwa. Zagwarantuje to grono wykwalifikowanych specjalistów w swoich dziedzinach. Zależy nam na kompleksowej pomocy, żeby ktoś kto trafi do nas nie był odsyłany na drugi koniec miasta do specjalisty, ale wszystko czego potrzebuje, by otrzymał w jednym miejscu. Będziemy starać się postawić go na nogi pod względem psychicznym, zapewnić bezpieczeństwo bytowe, zatroszczyć się o jego przyszłość pod kątem zawodowym.
Nie ukrywam, że jestem księdzem, a Fundacja Profeto zbudowana jest na wartościach chrześcijańskich, ale nie będziemy legitymować ofiar przemocy i wypytywać o przynależność do takiej czy innej religii albo o zbiór przekonań moralnych czy politycznych. Zależy nam na człowieku, skutecznej mu pomocy czy rozwiązaniu konkretnego życiowego problemu.
Jakie Profeto ma doświadczenie w sprawie pomocy ofiarom przestępstw?
Fundacja Profeto od lat prowadzi działalność charytatywną, również związaną z pomocą osobom pokrzywdzonym przemocą, ale dotychczas szeroko o tym nie informowaliśmy. Nigdy też nie oczekiwaliśmy ani wdzięczności, ani uznania. Współpracując z innymi stowarzyszeniami i fundacjami włączamy się w realizację programów pomocowych, głównie o charakterze profilaktycznym i edukacyjnym.
Fundacja realizując różne projekty na przestrzeni lat dostrzegła potrzebę stworzenia takiego miejsca, w którym zajęto by się człowiekiem w potrzebie od początku do końca, nie odsyłając go do innych ośrodków czy specjalistów. Mieliśmy takie doświadczenia z osobami, z którymi współpracowaliśmy – jako ofiary przemocy nie mogły uzyskać kompleksowej pomocy w jednym miejscu. W ogłoszonym konkursie dostrzegliśmy szansę, by plany, które mieliśmy od lat, mogły zostać zrealizowane.
Obserwując także działania fundacji, które zajmują się pomocą osobom pokrzywdzonym, także z ich strony otrzymywaliśmy podobne sygnały, że tego typu ośrodek, gdzie człowiek jest zaopiekowany od A do Z jest bardzo potrzebny i kibicują nam w tym, żeby takie miejsce powstało.
Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego, które powołało Fundację Profeto w swojej misji ma przede wszystkim działalność społeczną wśród osób potrzebujących wsparcia. Sercanie na całym świecie niosą pomoc ofiarom przestępstw, przeciwdziałają dysfunkcjom i dysproporcjom społecznym. W Polsce do tej pory nie było to tak bardzo wyeksponowane, a możemy to zrobić korzystając z bogatego doświadczenia naszych braci z wielu kontynentów tworząc właśnie Archipelag.
Władze Wilanowa nie wyraziły jednak zgody na budowę. Chodzi m.in. o to, że zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, na działce, którą Profeto chciało przeznaczyć pod budowę, nie może powstać obiekt z tymczasowymi mieszkaniami. Według mediów w projekcie przedstawionym brakuje też np. planów przyłączenie budynku do sieci kanalizacyjnej.
Trwa zwyczajna procedura administracyjna. Nie zgadzamy się z decyzją władz Wilanowa i odwołaliśmy się od niej do Urzędu Wojewódzkiego. Czekam na decyzję pana wojewody.
Natomiast istotą problemu nie jest sam plan zagospodarowania przestrzennego, tylko interpretacja jego zapisów. Urzędnicy Wilanowa zinterpretowali działalność naszego ośrodka jako mieszkalnictwo zbiorowe, którego nie ma w planie, a my wyraźnie w całej dokumentacji wskazujemy, że będziemy prowadzić działalność charytatywną i socjalną, którą plan przewiduje. Plan zagospodarowania przestrzennego umożliwia prowadzenie w tej lokalizacji działaności społecznej, religijnej, kulturalnej czy oświatowej. Cała działalność naszego ośrodka wpisuje się właśnie w te wszystkie obszary.
W wyborze działki w tej lokalizacji nie było żadnego przypadku. Uważamy, że to położenie i plan zagospodarowania przestrzennego idealnie wpisuje się w nasz projekt.
Jeśli chodzi o przyłącza do sieci kanalizacyjnej czy innych mediów, to dysponujemy poświadczeniami dostawców, że takie instalacje będą mogły być zrealizowane.
W projekcie fundacji jest stworzenie sali widowiskowej, 5 studiów nagraniowych, 3 reżyserek postprodukcji, 4 serwerowni i 2 biur open space. Czy tego rzeczywiście potrzebują ofiary przestępstw?
Cały nasz projekt pomyślany jest tak, żeby ofiarom przemocy pomagać kompleksowo m.in. przez terapię muzyką, sztuką, teatrem. Oprócz klasycznej pomocy terapeutycznej i zapewnieniu aklimatyzacji społecznej po kryzysie, którego doświadczyła rodzina czy konkretna osoba, nie chcemy stworzyć zamkniętego szpitala dla tych ludzi, ale „wyspy wolne od przemocy”, w których osoby na ścieżce terapeutycznej będą mogły także rozwijać swoje pasje. Potrzebujemy sceny, żeby młodzi mogli na niej prezentować swoje talenty aktorskie czy muzyczne, które będą mogli oglądać mieszkańcy Wilanowa i całej Warszawy. Studia są po to, żeby – także w ramach terapii – prowadzić warsztaty muzyczne, uczyć pracy z dźwiękiem, by w końcu nasi podopieczni mogli nagrywać i wydawać własne płyty. Nie sposób to zrobić bez odpowiednich przestrzeni, zaaranżowanych studiów czy fachowych narzędzi, takich jak różnego rodzaju multimedia i sprzęt IT.
Jeśli chcemy zaopiekować ludzi na najwyższym poziomie, to nie możemy im też oferować miejsc na poziomie najniższym. Żeby skutecznie i kompleksowo pomagać, potrzebujemy profesjonalnego zaplecza. Jeszcze raz powtórzę, nie budujemy zamkniętego szpitala, w którym będą tylko sale dla pacjentów i gabinety terapeutów – to ma być tętniące życiem miejsce, w którym ludzie – chociaż w procesie terapeutycznym – będą realizować swoje pasje i rozwijać odkrywane w sobie talenty. Tak właśnie postrzegamy prawdziwe wychodzenie z kryzysu.
Media twierdzą, że fundacji nie chodzi o pomaganie ofiarom przestępstw a raczej o budowę imperium medialnego. To prawda?
Jak budując salę teatralną, studia nagrań czy serwerownię można stworzyć imperium medialne? I to w ośrodku dla ofiar przemocy? Poprzez porównywanie do innych podmiotów, którym przyklejono taką łatkę próbuje się nas zdyskredytować.
To kolejna niekonsekwencja naszych krytyków, którzy zarzucają Kościołowi, że nie pomaga potrzebującym, także tym zranionym w Kościele, a gdy chce to zrobić, to mu się na to nie pozwala. Zarzuca się też nam brak doświadczenia, a gdy chcemy wykorzystać narzędzia z obszaru, który od kilku lat rozwijamy, to też czyni się z tego zarzut. Paradoksalnie ci, którzy „troszczą się”, żeby środki przeznaczone na pomoc ofiarom przestępstw zostały dobrze wydane działają na ich niekorzyść kwestionując sens budowy Archipelagu.
Wątpliwości budzi także fakt, że choć konkurs dotyczył świadczenia pomocy w latach 2020-24. Fundacja zapewnia, że ośrodek ruszy w styczniu 2024, czyli mógłby służyć ofiarom przez rok. Co stanie się z budynkiem, kiedy projekt się skończy?
Sam fundator Profeto, czyli zgromadzenie księży sercanów, jest gwarantem, że pomoc w tym ośrodku będzie świadczona także po zakończeniu projektu. Jednak mamy nadzieję, że nasze działania w przyszłości będą zawsze spotykać się z pozytywną oceną Funduszu i będziemy nadal wspierani. Kwota przyznanej dotacji na budowę centrum może robić wrażenie, ale nie zapominajmy, że fundacja i zgromadzenie przeznaczyły jedną czwartą własnych środków potrzebnych na ten cel.
W ramach tego konkursu startowały także inne fundacje, które wsparcia nie dostały i protestują, a jednak mają większe doświadczenie w pomaganiu ofiarom. Czy ich rozczarowanie nie ma podstaw?
To prawda, że mamy mniejsze doświadczenie niż inne podmioty startujące w tym konkursie, ale doświadczenie nie było jedynym kryterium rozstrzygającym. Do konkursu przedstawiliśmy projekt stworzony m.in. przez ofiary przemocy, które z niej wychodziły i wiedzą, czego osoby w takich sytuacjach najbardziej potrzebują. Wygraliśmy z największą ilością punktów przede wszystkim dlatego, że na oceniających zrobił wrażenie rozmach i kompleksowość pomocy. Zadeklarowaliśmy także stworzenie nowego zespołu profesjonalistów, którzy będą pracować na rzecz ofiar przestępstw.
W każdym konkursie przegrani bywają rozczarowani. Ale mamy nadzieję, że właśnie te organizacje, które mają ogromne zasługi i doświadczenie w pomocy ofiarom przestępstw zechcą się nim z nami podzielić i będziemy mogli razem pomagać tym, którzy potrzebują wsparcia.
Czy ma ksiądz wrażenie, że media liberalne rozpętały wokół księdza kampanię hejtu?
Kocham ludzi i współpracę z nimi – niezależnie od tego czy są wierzący czy nie. Na codzień spotykam się z mnóstwem osób. Dobrze, że się różnimy, bo może to przynosić wiele dobrych owoców. Były wprawdzie takie momenty, kiedy uważałem niektóre stwierdzenia za niesprawiedliwe czy wręcz za wydane na mnie wyroki, ale nie odbierałem tego jako agresji czy hejtu na siebie, ale motywowało mnie to zawsze do jeszcze lepszego działania.
Jak udaje się projekt ewangelizacji przez media? Jak to się zaczęło w księdza przypadku?
Dziesięć lat temu poprowadziłem pierwsze rekolekcje internetowe „Ciemne noce Nikodema”. Zobaczyłem, że jest wielka grupa ludzi, która poszukuje tego typu treści. Nikt nie przypuszczał, że to tak szybko nam się ta przestrzeń rozwinie, a pandemia jeszcze to zainteresowanie pogłębi. Dziś już nie wyobrażamy sobie życia Kościoła bez obecności w tego typu mediach czy aplikacjach, takich właśnie jak Profeto.
Najpierw powstał portal, później radio, wydawnictwo i sektor IT, gdzie tworzymy oprogramowanie dla Kościoła. Cieszymy się, że portal i radio trafiły do odbiorców, którzy oczekiwali religijnych treści. Grupa naszych odbiorców systematycznie rośnie, a ludziom odpowiada to, że nie ma u nas newsów i publicystyki politycznej. Stawiamy na modlitwę, komentowanie Słowa Bożego, nowoczesną muzykę chrześcijańską, transmisje z wydarzeń ewangelizacyjnych.
Także z perspektywy projektu jakim jest Archipelag uważam to za ważne, że jesteśmy wolni od bieżącej polityki i smuci mnie to, że próbuje się nas w nią wciągać.
Jak będzie się rozwijać?
Chcemy rozwijać zarówno portal jak i radio zapraszając autorów – zwłaszcza świeckich – którzy z naszymi czytelnikami i słuchaczami będą dzielić się swoim doświadczeniem codziennego życia Ewangelią. Będziemy też rozwijać przestrzeń IT, by dawać nowoczesne narzędzia w ewangelizacji.
Co dalej z projektem w Wilanowie?
Wierzymy, że uda nam się stworzyć „Archipelag – wyspy wolne od przemocy”. Dziś bardzo wiele osób – w różnym stopniu – doświadcza przemocy, coraz częściej mierzymy się z depresją i innymi zaburzeniami psychicznymi – chcemy tym wszystkim ludziom nieść pomoc. Jesteśmy dobrej myśli!
Wywiad z 43/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
