Transuczelnie i transprawda. Neomarksistowski UniwersytetTransuczelnie i transprawda. "Nie tylko w zewnętrznych formach, lecz także w treściach wielu wykładów obecny jest neomarksizm"

Pytano o podstawy naukowe i doświadczenie naukowe osób prowadzących te działania, a także o koszt wszelkich programów gender/queer.
Demoralizacja studentów, skrajna ideologizacja nauki, operacje inżynierii społecznej to dziś najpoważniejsze wyzwania cywilizacyjne.
3 października 2016 r. moja córka rozpoczęła studia na Uniwersytecie Warszawskim. Tego dnia radykalne lewicowe środowiska, w odpowiedzi na inicjatywę obywatelską sprzeciwiającą się aborcji eugenicznej, zorganizowały „czarny protest”. Basia była jedyną osobą na pierwszym roku, która przyszła w kolorowym ubraniu. W trakcie semestru okazało się, że nie tylko w zewnętrznych formach, lecz także w treściach wielu wykładów obecny jest neomarksistowski radykalizm. Córka szybko podjęła papiery i rozpoczęła studia na Akademii Muzycznej. Poparcie wielu wykładowców dla aborcyjnych protestów było mocnym sygnałem, że na uczelniach panoszy się lewicowy radykalizm.
Przypadek prof. Budzyńskiej z Uniwersytetu Śląskiego, wobec której rzecznik dyscyplinarny prof. Wojciech Popiołek wszczął postępowanie za to, że za małżeństwo uznała tylko związek kobiety i mężczyzny, a przerwanie ciąży opisała jako zabójstwo dziecka, potwierdza, że już nie studenci, ale wielu wykładowców ulega skrajnej ideologizacji. Alarmującym przykładem jest ankieta skierowana do studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie respondenci mieli wskazać płeć, zaznaczając kategorie: „kobieta”, „mężczyzna”, „osoba niebinarna” „transkobieta”, „transmężczyzna” lub „nie chcę odpowiadać na to pytanie”. Ankieta wywołała falę komentarzy i reakcję m.in. Instytutu „Ona i On”. Wraz z grupą organizacji prorodzinnych instytut zadał rektorowi UJ 14 pytań. W liście (dostępnym na stronie http://onaion.org.pl) znalazły się m.in. pytania o koszt utrzymania zatrudniającego osiem osób Działu ds. Równego Traktowania oraz o źródła finansowania działań antydyskryminacyjnych. Pytano o podstawy naukowe i doświadczenie naukowe osób prowadzących te działania, a także o koszt wszelkich programów gender/queer. Czy i w jaki sposób subiektywna autoidentyfikacja seksualna łączy się z procesem zdobywania wiedzy i dlaczego te grupy zostały szczególnie wyróżnione przez władze uczelni? Autorzy listu zwrócili się też do rektora z prośbą o przedstawienie raportów naukowych, które wykazują, że płeć biologiczna przestała istnieć, oraz raportów, np. wykazujących, że homoseksualizm i transseksualizm są wrodzone, niezmienne, a osoby te nie różnią się od pozostałych członków społeczeństwa podatnością na choroby przenoszone drogą płciową, zdrowiem psychicznym, fizycznym, trwałością i jakością związków, w tym seksualnych.
W liście są też następujące pytania: Czy UJ zamierza wprowadzić obowiązkowy język neutralny płciowo? Czy osoby „identyfikujące się inaczej” będą dopuszczane do zawodów sportowych, szatni, toalet, pryszniców itp. przewidzianych dla określonej płci biologicznej? Czy UJ zamierza wprowadzić obowiązkowe feminatywy oraz inne modyfikacje nazewnictwa osób? Czy na UJ będą wprowadzone kary finansowe i administracyjne wobec tych, którzy odrzucają ideologiczne rozporządzenia? Instytut zadał też pytanie, w jaki sposób władze uczelni zapobiegają ryzyku negatywnych skutków zdrowotnych i społecznych przygodnego seksu i rozwiązłości studentów, skoro takie postawy są popularyzowane w programach „Bezpieczni UJ” (np. „zgoda na seks”)? Czy uczestnicy programów otrzymują informacje o udowodnionej szkodliwości przygodnego seksu, zmienności i wielości partnerów? W końcu zapytano, w jaki sposób odnośny dział UJ zajmuje się promowaniem wartości małżeństwa i jego ochrony prawnej, do czego zobowiązuje go art.18 Konstytucji RP?
Na tak postawione pytania władze UJ odmówiły odpowiedzi, najpierw ignorując w ogóle list, potem przyciśnięte zasłoniły się brakiem „przesłanki szczególnej istotności dla interesu publicznego”. Czy odpowiedź UJ to tylko ignorancja? Demoralizacja studentów, skrajna ideologizacja nauki, operacje inżynierii społecznej to dziś najpoważniejsze wyzwania cywilizacyjne, zatem uznanie pytań Instytutu za „społecznie nieistotne” jest raczej wyrazem bezczelności i rewolucyjnej buty. Potwierdza to ankieta badająca poglądy polskich naukowców. Aż 27 proc. popiera Partię Razem (odpowiednio w badaniach ogółu społeczeństwa – 3 proc.). W trakcie korespondencji z UJ instytut dotarł do jeszcze jednej ważnej informacji. Otóż w nowej ustawie (ustawa Gowina) poszukiwanie i dochodzenie do obiektywnej prawdy nie jest uznane jako nadrzędny cel uczelni.
Artykuł z 43/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
