Traktacik o gnidach. Intelektualna degradacjaTraktacik o gnidach. "Gnidy chcą o sobie myśleć dobrze. Jednak na dłuższą metę kończy się to intelektualną degradacją"

Gnidami są dziennikarze usprawiedliwiający poselski rechot z chorego człowieka. Gnidami są sędziowie, którzy seryjnie wypuszczają na wolność przestępców, byle ci psuli krew swym politycznym przeciwnikom.
Ośmieszenie kategorii prawdy jest najbardziej szkodliwą konsekwencją ponowoczesnego zmiażdżenia zachodniej kultury.
Nauka, szkoła, uniwersytet okazały się w najlepszym przypadku wobec tego zjawiska bezradne. Bo nie jest dalekie od prawdy oskarżenie współczesnego establishmentu o celowe odwracanie sensów. Dziś można w biały dzień głosić bzdury o nieszkodliwych narkotykach, o zbawiennym wpływie na dzieci masturbacji, o tym, że prostytucja jest taką samą pracą jak inne, a Jan Paweł II– przestępcą. Na promocję użytecznych dla siebie kłamstw wydawane są miliardy – przez państwa, korporacje i ruchy rewolucyjne. Aby kłamstwo przeniknęło całe społeczeństwo, nie wystarczą jednak telewizje i portale informacyjne. Potrzebna jest też specyficzna kategoria ludzi. Przypomniałem sobie o niej, gdy przy okazji przeprowadzki wpadła mi w ręce książeczka Piotra Wierzbickiego „Traktat o gnidach”. Spróbuję przyłożyć zawarte w niej obserwacje do realiów dnia codziennego.
Kim jest gnida? To człowiek mniej lub bardziej znany. W miarę ustawiony, który swej pozycji broni cichą pracą swoich szarych komórek, służąc rozdającym w Polsce zaszczyty i kasę. Gnida staje na dwóch łapkach i myśli. Nad czym? Nad tym, jak uzasadnić to, co akurat trzeba uzasadnić. Uzasadnienie nie jest najmocniejszą stroną możnych. W uzasadnianiu wyręczają ich gnidy. Regularnie zapraszane są więc do TVN.
Gnida nie jest cynikiem. Gnida cynikiem być nie umie. Cynik to ktoś mający odwagę kłamać, gnida trudząc się, by słuszne postępki uzasadniać, musi się jeszcze trudzić nad czymś dodatkowym: nad tym, żeby przekonać do tych postępków samego siebie. Gnida nieustannie zadaje gwałt swojej duszy. Gnida, w przeciwieństwie do cynika, który nie próbuje „być w porządku”, stara się za wszelką cenę „być w porządku”. Gdyby na amerykańskich czołgach wjechali pewnego dnia do Warszawy amerykańscy żołnierze, gnidy witałyby ich z ogromnym entuzjazmem. Tak samo byłoby, gdyby wjechały czołgi rosyjskie. I nawet gdyby nastąpiło to w odstępie miesięcy, gnidy nie miałyby problemu ze zmianą narracji. Gnida to intelektualny, naukowy lub artystyczny pomocnik klasy panów, prawdziwych właścicieli III Rzeczypospolitej, zajęty uzasadnianiem konieczności ich powrotu do władzy politycznej i swojej wobec nich uległości.
Gnidy zamieszkują głównie stolicę Polski oraz niektóre większe miasta. Są gnidy zadowolone z wypowiedzenia Polsce wojny hybrydowej. Widzimy dziennikarzy najpierw usprawiedliwiających głosowanie przeciwko budowie muru na granicy z Białorusią, a dziś krzyczących, że państwo jest z dykty, a mur powinien stanąć pięć lat temu.
Gnida zawsze ma swoich panów, nie zawsze ma ich w Polsce. Gnida rozpisywać się będzie o demonach polskiego patriotyzmu, absolutnie nie czyniąc tego w interesie nacjonalizmu rosyjskiego czy niemieckiego. Będzie atakować Marsz Niepodległości czy Straż Graniczną, tak jak kiedyś atakowała twórców Wojsk Obrony Terytorialnej. Gnida będzie pisać, że Polska powinna mieć małą armię. Z jakich powodów? Każda znajduje uzasadnienia na miarę własnego intelektu. Gnida będzie szkalować Polskę na każdym zagranicznym forum, będzie robić wszystko, by obalić rząd wybrany demokratycznie. No i oburzy się, gdy ktoś jej powie, że ociera się to o zdradę, że stawia się po stronie współczesnej targowicy.
Gnidami są dziennikarze usprawiedliwiający poselski rechot z chorego człowieka. Gnidami są sędziowie, którzy seryjnie wypuszczają na wolność przestępców, byle ci psuli krew swym politycznym przeciwnikom. Gnidą jest szef jednej z anten Polsatu, który twierdził, że soft porno na jego antenie jest prorodzinne. Są również gnidy odgrywające role polityków.
Gnidy chcą o sobie myśleć dobrze. Jednak na dłuższą metę kończy się to intelektualną degradacją, alkoholizmem bądź cynizmem. Gnida próbuje odwlekać taki koniec, zadając się tylko z gnidami. Gnidy są więc bardzo towarzyskie. Mają nawet swoje Towarzystwo.
Artykuł z 46/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
