To także nasze dziedzictwo. Ziemiańskie majątkiTo także nasze dziedzictwo. "Dzięki działaniom obecnych władz ziemiańskie majątki mają odzyskać swoje dawne piękno"

Poza zasadniczym zadaniem w postaci ośrodków gospodarowania na roli były ośrodkami kultury i ostoją naszych tradycji narodowych.
Dwory, będące emanacją naszej kultury i historii, stanowiły przez setki lat jedną z charakterystycznych cech polskiego krajobrazu wyróżniających go na tle pozostałych państw europejskich.
Pierwotnie wznoszono je jako gniazda rycerskie o funkcji obronnej, a od połowy XVII w. stały się rezydencjami budowanymi przez właścicieli ziemskich. Poza zasadniczym zadaniem w postaci ośrodków gospodarowania na roli były ośrodkami kultury i ostoją naszych tradycji narodowych.
Do 1939 r. w granicach II Rzeczypospolitej istniało kilkanaście tysięcy dworów. Po II wojnie światowej zrujnowanych zostało co najmniej 9 tys. z nich. Po 1945 r. ani jeden dwór nie pozostał w rękach przedwojennych właścicieli z przynależną mu ziemią i gospodarczym zapleczem. Wielu ziemian zostało zamordowanych przez Niemców i Rosjan, innych wywieziono do niemieckich i sowieckich obozów lub zesłano na Sybir. Za czasów stalinowskich dawni właściciele mieli zakaz osiedlania się w promieniu 30 km od swoich dawnych domostw. Część dworów zniszczono jako pozostałości „obszarnictwa i wrogiego ustroju”. Potomkowie przedwojennych właścicieli zachowali we wspomnianym okresie jedynie 30 dworów, które stanowiły część majątków uprzednio pozbawionych ziemi uprawnej przekazanej chłopom małorolnym i robotnikom rolnym. Większość przedwojennych ziemiańskich nieruchomości znalazła się we władaniu Państwowych Gospodarstw Rolnych oraz podmiotów nazywanych spółdzielniami rolniczymi. Dwory zasiedlali robotnicy rolni, tworzono w nich szkoły oraz biura PGR i spółdzielni produkcyjnych. Przez dziesiątki lat szlacheckie zabudowania niszczały pozbawione odpowiedniego nadzoru konserwatorskiego i środków finansowych na ich zachowanie.
Po upadku PRL nieruchomości należące niegdyś do PGR nierzadko stały się odzwierciedleniem zapomnienia, na które w latach 90. skazano byłych pracowników państwowych gospodarstw i spółdzielni rolniczych. Do dziś postępującym zniszczeniem zagrożonych jest nawet kilkanaście tysięcy dworów. Część z nich zyskała nowych właścicieli, którzy nie zawsze są w stanie odtworzyć ich dawny charakter z należytym pietyzmem wymagającym ogromnych nakładów finansowych i wiedzy na temat historii polskiej architektury. Znaczna liczba dworów o szczególnym znaczeniu dla naszego dziedzictwa kulturowego pozostaje obecnie własnością skarbu państwa, zarządzaną przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. W 2015 r. w rejestrze zabytków Narodowego Instytutu Dziedzictwa odnotowano w całej Polsce 4834 dwory i pałace. Niemal dwa tysiące z nich określono jako ruiny, obiekty w stanie radykalnej przebudowy lub ogołocenia z podstawowej infrastruktury do tego stopnia, że w dawnym majątku pozostał jedynie zdewastowany budynek. Według ekspertów ok. 150 dworów i pałaców istniejących w Polsce na obszarach pozamiejskich zachowało nawiązujące do stanu oryginalnego walory architektoniczno-historyczne.
Jesienią br. Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu podpisało porozumienie z KOWR o współpracy w zakresie zapewnienia właściwej opieki i ochrony zabytkowym dworom i pałacom oraz współdziałania z właściwymi miejscowo konserwatorami zabytków. Synergia przedstawicieli ministerstwa właściwego dla spraw kultury i dziedzictwa narodowego z podmiotem odpowiedzialnym za państwowe nieruchomości rolne to przełomowa inicjatywa, której zasadniczym celem jest wypracowanie spójnych działań na rzecz ochrony historycznych i kulturowych walorów krajobrazu polskiej wsi. Dzięki działaniom obecnych władz ziemiańskie majątki mają odzyskać swoje dawne piękno, stając się ozdobą miejscowości, w których są posadowione i na nowo przyjąć rolę lokalnych ośrodków życia kulturalnego. Pierwszym zabytkiem, który ma zostać odrestaurowany, jest dwór w mazowieckiej wsi Szczuki, w którym 18-letnia Maria Skłodowska-Curie w 1886 r. zamieszkała jako guwernantka dzieci rodziny Żórawskich i z narażeniem na wywózkę na Sybir, wbrew zakazowi carskich władz, uczyła także okoliczne wiejskie dzieci.
Artykuł z 43/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
