Szaleństwo hipermoralizmu. Główną przyczyną nienawiść do PiSSzaleństwo hipermoralizmu. "Główną przyczyną hipermoralistycznej kampanii jest nienawiść do PiS"

Hipermoralność służy zakwestionowaniu moralności tradycyjnej, dlatego jej wyznawcy potrafią być skrajnymi nihilistami. Ponieważ w ludzkim świecie nieodmiennie pojawiać się będą zło i cierpienie.
„Nie ma nielegalnych ludzi!”, „nie wolno potrzebujących pozostawiać bez pomocy!”, „obojętność zabija!” – oto garść sloganów, które służą… właściwie czemu?
Czy mają otworzyć polską granicę dla tych, których przygnały na nią poszukiwanie lepszego życia i intryga białoruskiego dyktatora? To tylko 30 osób – mówiono nam na początku. – To ledwie 30 tysięcy – słyszeliśmy później. Teraz dowiadujemy się, że w Polsce zmieści się i milion imigrantów. A zresztą: nie ma nadmiarowych ludzi. Bo przecież na milionie się nie skończy.
Jeśli okaże się, że polska granica jest nieszczelna, a Białoruś chętnie pomaga w przejściu do Europy Zachodniej, czeka nas armagedon. Miliony na Bliskim Wschodzie i w Afryce marzą o przedostaniu się do Europy, gdzie są pokój i dobrobyt. Przejście przez Morze Śródziemne jest ryzykowne. A Białoruś oferuje pomoc w drodze na Zachód. Nowocześni humanitaryści obok braku zdrowego rozsądku zawsze cechowali się brakiem wyobraźni i zajadłością wobec swoich przeciwników.
Kiedy Matteo Salvini, jako szef MSW, zablokował dla niechcianych przybyszy włoskie porty, liczba ofiar morza radykalnie spadła. Jednak dzisiaj to on ciągany jest po sądach przez włoskich przedstawicieli kasty za pozbawienie wolności nielegalnych imigrantów, a nawet śmierć, którą niektórzy z nich ponieśli, a nie przedstawiciele „humanitarnych” organizacji swoimi działaniami zachęcający przemytników ludzi do rozszerzenia swojego biznesu, a więc kolejnych tragedii. Teraz Polska stać się może ziemią obiecaną dla dziesiątków milionów tych, którzy dość już mają fatalnych warunków w swoich krajach. Wprawdzie ich celem jest Europa Zachodnia, ale łatwo sobie wyobrazić zamknięcie granicy polsko-niemieckiej przez naszego zachodniego sąsiada, który choćby w 2015 r. zademonstrował, że nie liczy się z traktatami, a sam przemarsz wielkiej rzeszy imigrantów zredukowałby Polskę do pozycji kraju upadłego. Ci sami, którzy teraz domagają się wpuszczenia imigrantów do kraju, oskarżyliby rząd o brak kontroli nad tym zjawiskiem.
Główną przyczyną hipermoralistycznej kampanii, którą serwują nam celebryci i ośrodki III RP, jest nienawiść do PiS i rachuby, że kryzys graniczny pozwoli odsunąć je od władzy. Negatywne namiętności potrzebują etycznego uzasadnienia, które dowartościuje ich propagatorów.
We wszystkich cytowanych na wstępie sloganach jest ziarno prawdy i dlatego są tak niebezpieczne. Próba uczynienia z nich normy politycznej prowadzi bowiem do katastrofy. Praktykowanie absolutyzmu moralnego na indywidualny użytek oznacza świętość i godne bywa najwyższej pochwały. Czynienie z niej społecznego programu jest świadectwem umysłowego ograniczenia i – zwykle wykorzystywane przez cynicznych graczy – prowadzi do odwrotnych do deklarowanych efektów. Przykładem jest pacyfizm opisany m.in. przez Władimira Bukowskiego w pracy „Pacyfiści kontra pokój”. Wezwanie do samorozbrojenia nie ma szans w agresywnych despocjach i jest wykorzystywane przez nie dla osłabienia przeciwników, których pragną one zaatakować. Ale hipermoraliści tacy jak pacyfiści nie przejmują się konsekwencjami swoich działań.
Hipermoralność służy zakwestionowaniu moralności tradycyjnej, dlatego jej wyznawcy potrafią być skrajnymi nihilistami. Ponieważ w ludzkim świecie nieodmiennie pojawiać się będą zło i cierpienie, każdy społeczny porządek może zostać oskarżony o jego tolerowanie i odrzucony na rzecz przyszłej doskonałości. Postępują tak ideologowie rewolucji, którzy przekreślają „mieszczańską moralność”, aby w imię realizacji „królestwa człowieka” potęgować zło do nieznanych wcześniej wymiarów. Rzecznicy dominującej dziś ideologii emancypacji, do których należy establishment III RP, posługują się hipermoralnością, aby uderzyć w tradycyjną cywilizację Europy. Kwestionują zasadniczy dla niej porządek miłosierdzia, który zakłada, że podstawowe obowiązki mamy wobec najbliższych sobie wspólnot, choćby dlatego, że najlepiej to potrafimy i najtrafniej rozpoznajemy ich dobro. Hipermoraliści odrzucają tę hierarchię, a wraz z nią tradycyjny porządek rzeczy, a przekonanie, że reprezentują etyczny postęp, uzasadniać ma ich roszczenia do władzy i stanowi fundament liberalnej demokracji.
Hipermoralność może być dobrym alibi dla własnej etycznej bierności. Ci, którzy domagają się, aby państwo zaopiekowało się nielegalnymi imigrantami, sami czują się zwolnieni z tego obowiązku. Potrafią dostarczyć im kanapki, ale nie otwierają dla nich swoich luksusowych mieszkań, nie biorą ich na utrzymanie. Nie wierzą, aby ich polityczna strategia mogła zagrozić strzeżonym osiedlom, które zamieszkują. Nie rozumieją, że jej sukces byłby katastrofą również dla nich.
Artykuł z 46/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
