Potrzeba kontaktu z naturą. Sąsiedztwo terenów zielonychPotrzeba kontaktu z naturą. "Rola sąsiedztwa terenów zielonych w ostatnich miesiącach zyskała na znaczeniu"

Rozglądając się za nowym lokum, bierzemy pod uwagę przede wszystkim kolejno: bliskość terenów zielonych, bezpieczeństwo okolicy, posiadanie ogródka lub balkonu, jakość powietrza i bliskość miejsca pracy.
W 2020 r. zostaliśmy doświadczeni przez zjawisko pandemii i lockdown, które zmusiły wielu ludzi do radykalnej zmiany trybu życia.
Spędzaliśmy w domach i w ich najbliższym otoczeniu znaczenie więcej czasu niż kiedykolwiek wcześniej. Ograniczenia w przemieszczaniu się zostały zniesione, ale nasz tryb funkcjonowania w wielu przypadkach zmienił się trwale.
Jeden z serwisów internetowych poświęcony rynkowi nieruchomości we współpracy z naukowcami przygotował raport dotyczący czynników warunkujących poczucie dobrostanu respondentów w ich miejscu zamieszkania. W badaniu wzięło udział ok. 2 tys. osób w różnym wieku i o odmiennym statusie społecznym, które można uznać za grupę reprezentatywną dla naszego społeczeństwa. Z raportu wynika, że poczucie szczęścia w domu co do zasady nie może być postrzegane jednolicie, ale istnieją pewne jego składowe, które zwłaszcza po lockdownie i w utrzymującym się stanie pandemicznym przez większość pytanych są wskazywane jako szczególnie istotne. Okazuje się bowiem, że rozglądając się za nowym lokum, bierzemy pod uwagę przede wszystkim kolejno: bliskość terenów zielonych, bezpieczeństwo okolicy, posiadanie ogródka lub balkonu, jakość powietrza i bliskość miejsca pracy. Rola sąsiedztwa terenów zielonych w ostatnich miesiącach zyskała na znaczeniu według ponad połowy badanych, a znaczenie obecności roślin w mieszkaniu wzrosła zdaniem 41 proc. ankietowanych.
Wiele osób w związku z pandemią i zmianą formy wykonywania obowiązków zawodowych i szkolnych szczególnie ceni sobie dostęp do szybkiego łącza internetowego, ale ponad połowa pytanych wskazuje dostęp do ogrodu, balkonu lub tarasu jako czynniki odgrywające większą rolę niż przed falami zachorowań na COVID-19. Ponad połowa pytanych za ważne dla poczucia dobrostanu wymienia bliskość terenów rekreacyjnych oraz ścieżek rowerowych i pieszych. Duże znaczenie według ankietowanych ma widok z okna i natężenie hałasu dobiegającego zarówno z ulicy, jak i wynikającego z akustyki zamieszkiwanego budynku. Ten ostatni może być zmorą zwłaszcza w nowym budownictwie, w którym nierzadko grubość i jakość ścian wewnętrznych sprawia, że integracja z sąsiadami bywa przymusowa nawet w najmniej pożądanych momentach.
Wyniki badania przeprowadzonego po wielomiesięcznym lockdownie uwypuklają potrzebę zaspokajania jednej z podstawowych potrzeb człowieka, którą stanowi kontakt z przyrodą. Odpowiedzi badanych potwierdzają słuszność opisanej wiele lat temu teorii amerykańskiego biologa Edwarda O. Wilsona związanej z pojęciem biofilii rozumianej jako zakodowane w człowieku dążenie do kontaktu z naturą i odczuwania harmonii z przyrodą. Postulat uwzględniania biofilii w przestrzeni miejskiej ma na celu kreowanie przestrzeni dającej poczucie szczęścia – stanowiącej zdrowe, zrównoważone i piękne środowisko, przyjazne zarówno człowiekowi, jak i pozostałym istotom.
Jednym ze współczesnych promotorów projektowania miast w harmonii z naszymi potrzebami jest popularny w ostatnich latach kanadyjski pisarz i urbanista Charles Montgomery. Zdaniem wspomnianego autora dla mieszkańców miast ważna jest niewielka odległość od domu bezpiecznych, zielonych przestrzeni, które można zagospodarować m.in. w miejscach aktualnie pełniących funkcję parkingów. Według Kanadyjczyka, „aby być szczęśliwym, musimy mieć możliwość spacerowania, tak jak ptaki potrzebują przestrzeni do latania”. Przykładem takiego zagospodarowania terenu jest Gdynia, w której jeden z nadmorskich placów uprzednio zajmowanych przez samochody został przekształcony w zazielenioną, letnią strefę kultury i kulinariów, a po sezonie stał się terenem służącym plenerowym wystawom. Nie wszystkie parkingi da się w ten sposób wyeliminować, ale np. w dzielnicach, gdzie można zapewnić lokalnym mieszkańcom miejsca dla ich pojazdów, a pozostali mogą do nich dojechać komunikacją miejską, na piechotę lub jednośladem, zapewne warto rozważyć, która z form zagospodarowania terenu w dłuższej perspektywie przyniesie więcej korzyści.
Artykuł z 44/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
