Polska będzie! "Dopóki oddech w polskiej piersi"Polska będzie! "I kiedy żyją Polacy, dopóki oddech w polskiej piersi – Polska jest i będzie!"

Polska jest i Polska walczy. Pomimo zdrady aliantów rzucających nas wprost w paszczę Stalina, najpierw w Teheranie, a potem w Jałcie – Polska się nie poddaje.
W swoich wspomnieniach zatytułowanych „Bez ostatniego rozdziału” generał Władysław Anders opisał sceny, które rozegrały się pod koniec września 1939 r. – gdy został ranny w trakcie walk z Sowietami, wpadł w ich ręce i był prowadzony do więzienia.
Jeden z sołdatów wykładał mu w trakcie drogi swój pogląd (a raczej po prostu to, co propaganda przekazała do głów żołnierzom Armii Czerwonej) na to, co się właśnie działo. Pośród typowej paplaniny i bełkotu o „wysługiwaniu się Anglii” przez Polaków padały też inne, proste, ale jakże znaczące słowa:
My i Niemcy jesteśmy obecnie prawdziwymi przyjaciółmi i razem pójdziemy przeciwko kapitalizmowi na świecie
Pojawiło się także zdanie, które – gdy je przeczytałem – wstrząsnęło mną do głębi. Aż na chwilę musiałem przerwać lekturę. Brzmiało ono najprościej i jak najbanalniej na świecie: „Polski już nigdy nie będzie”.
Wyobraziłem sobie, co czuł Anders. Jakby kolejna kula karabinowa przeszyła ciało. Mordercza i zimna. „Polski nigdy już nie będzie!”. Jaki to wydźwięk musiało mieć wtedy, w ostatnich dniach września, gdy piekło wojenne nas pochłaniało i od zachodu, i od wschodu. Jak to musiało przerażająco brzmieć wobec tak czarno rysującej się przyszłości.
Co można było robić? Drogi były dwie: poddać się i zginąć lub walczyć do ostatniej kropli krwi, by temu sowieckiemu celowi zaprzeczyć. Wszystko, co działo się potem, temu przecież służyło. I trwanie usilne przy życiu w łagrach i miejscach zsyłki i potem formowanie wojska, przejście przez Iran, Irak, Syrię, Egipt do Włoch. I Narwik, i Tobruk. Monte Cassino i Ankona, i Bolonia. I Arnhem. I wreszcie powstanie warszawskie, którego wybuch na początku Anders uważał za błąd, a potem znowuż odwoływał się do tego, jakim ono było czynem woli żelaznej, jakim aktem bohaterskim.
Sam zresztą, gdy podejmował decyzję o udziale 2 Korpusu Polskiego w operacji „Diadem” i ataku na wzgórza wokół Monte Cassino i sam klasztor, widział sens największy tej ofiary żołnierskiej w tym właśnie, aby światu pokazać, że Polska jest i Polska walczy. Że pomimo zdrady aliantów rzucających nas wprost w paszczę Stalina, najpierw w Teheranie, a potem w Jałcie – Polska się nie poddaje. I kiedy żyją Polacy, dopóki oddech w polskiej piersi – Polska jest i będzie! Na przekór temu zdaniu, który rzucił w twarz polskiego generała ów krasnoarmiejec w 1939 r.
Artykuł z 38/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
