Moskal nas podzielił. "Co to za choroba duszy?"Moskal nas podzielił. Co to za choroba duszy, która pcha do czynów antypolskich? To "odwieczny Moskal" właśnie

Boli to, że przy stole czasem siada Polak, a po drugiej stronie ma… No właśnie kogo? Osobę bliską czy daleką? Polaka? Czy może Moskala w polskiej skórze?
Za jedną z najciekawszych myśli, która może służyć diagnozie trwającej już od tylu lat wojny polsko-polskiej, mam tę sformułowaną niegdyś przez Jarosława Marka Rymkiewicza o Moskalach. Znakomity poeta przedstawił taki oto koncept, że Moskal, z którym kiedyś walczyliśmy w powstaniach i wojnach, potrafi atakować nie tylko bagnetem, lecz także zagnieździć się w duszy Polaka. Wtedy jest najgroźniejszy.
Ta wizja „wewnętrznego Moskala”, który niczym czerw drąży duszę polską i ją drenuje z odżywczych soków tożsamościowych, towarzyszy mi i powraca. Ostatnio coraz częściej, niestety, gdyż życie publiczne nabrało i ciągle nabiera coraz bardziej brutalnych wymiarów, wydzielając słodki odór, lejącej się w bratobójczym boju krwi. Duszący odór. „Moskal” wchodzi do duszy wielu Polaków różnymi otwartymi furtkami – sączy się z łamów prasowych, płynie z ekranów telewizyjnych, pojawia się jak duch pośród wulgarnych tłumów współczesnych Wandalów, którzy z pasją diabelską profanują i dewastują świątynie.
