Miasto nie dla mieszkańców. "Republika deweloperów"Miasto nie dla mieszkańców. "Republika deweloperów" ma się świetnie, określając Gdańsk w ten sposób, nie mylimy się

Ten układ polityczno-biznesowy to materia, która wymyka się z rąk. Terminy „miasto deweloperów” czy „mała Sycylia” mają głębokie uzasadnienie.
Budowany przez ponad dwie dekady panowania w mieście Pawła Adamowicza układ skupiający najważniejsze postacie lokalnego świata urzędniczego, budowlanego czy prawniczego wcale nie skończył się wraz z jego śmiercią. „Republika deweloperów” ma się świetnie, mamy coraz więcej dowodów, że określając Gdańsk w ten sposób, nie mylimy się ani trochę.
To nieco przewrotne, ale po raz pierwszy Gdańsk został nazwany „republiką deweloperów” przez Jarosława Wałęsę w2018 r., gdy ten był kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta miasta. Młody polityk tak bardzo chciał dokuczyć starszemu rywalowi, Pawłowi Adamowiczowi, że wreszcie nazwał po imieniu kulisy polityki uprawianej wmieście od lat.
