Jeden klub, jeden Murzyn, jeden gejJeden klub, jeden Murzyn, jeden gej. "Szczepłek postawił pod ścianą Lewandowskiego. Polski kapitan uległ szantażowi"

Na zachodzie Europy, niezależnie od jego sportowej klasy, jako homofob straciłby kontrakty reklamowe i pewnie byłby dyscyplinarnie usunięty z drużyny, a żaden dobry klub by go nie zatrudnił.
To był chytry plan. Legendarny dziennikarz sportowy zadał pytanie, a legendarny napastnik musiał odpowiedzieć tak, jak od niego oczekiwano.
Tak, może założyć tęczową opaskę zamiast kapitańskiej. Pewien gejowski aktywista natychmiast zapowiedział, że odpowiedni homoseksualny gadżet dostarczy piłkarzowi. Co nasuwa podejrzenie, że cała akcja była ustawką środowisk LGBT, działających wspólnie i w porozumieniu z dziennikarzem.
Wcześniej, podczas mistrzostw Europy, taką opaskę założył kapitan reprezentacji RFN Manuel Neuer, łamiąc przepis, że na imprezach organizowanych przez UEFA demonstracje polityczne są niedozwolone. Federacja wtedy stwierdziła złamanie zasad, ale „w słusznej sprawie”. Teraz Szczepłek postawił pod ścianą Lewandowskiego. Polski kapitan (który jeszcze kilka lat temu brał udział w akcji „Nie wstydzę się Jezusa”) uległ szantażowi. Musiał zaakceptować niemoralną propozycję dziennikarza, bo zostałby medialnie rozstrzelany.
Gdyby jeszcze grał w Polsce, mógłby sobie może pozwolić na odrobinę niepoprawności. Na zachodzie Europy, niezależnie od jego sportowej klasy, jako homofob straciłby kontrakty reklamowe i pewnie byłby dyscyplinarnie usunięty z drużyny, a żaden dobry klub by go nie zatrudnił. Cóż, kto nie jest z gejami, tego czeka Berufsverbot i historyczne skojarzenie, które się nasuwa, jest całkiem adekwatne.
Lewandowskiego nie znam i chyba już tego nie żałuję. Ze Szczepłkiem pracowałem w paru redakcjach. Proszę więc, nie oceniajmy go po tym niemądrym pytaniu. To jest nie tylko kultowy dziennikarz, ale też przemiły człowiek, uwielbiam go i cenię za ogromną sportową wiedzę. Ale z drugiej strony jest z nim tak, jak z wieloma, także wielkimi, aktorami. Gdy odchodzą od tego, co potrafią robić najlepiej, mówią rzeczy nie najlepiej świadczące o ich rozsądku.
Do końca życia nie zapomnę osobliwego felietonu Stefana, w którym skrytykował jeden z polskich klubów za to, że nie zatrudnia ani jednego… czarnoskórego. Hm, jak rozumiem, w futbolu nie chodzi już o jakość piłkarską. Pryncypia są inne. Żeby drużyna była porządna, musi w niej grać jakiś Murzyn.
Idąc tym tropem, niebawem Szczepłek pewnie zażąda, aby w każdym klubie grał przynajmniej jeden gej. A jeśli takiego skauci nie znajdą? To któryś z normalnych futbolistów będzie musiał zmienić orientację.
Artykuł z 36/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
