Jak TikTok kreuje obraz Chin? Ten raport pokazuje skalę manipulacjiJak TikTok kreuje obraz Chin? Ten raport pokazuje skalę manipulacji

Według raportu NASK 59 proc. treści publikowanych na TikToku pod hasłem Sinciang jest prochińskich. To między innymi materiały dot. turystyki oraz nagrania influencerów przedstawiające Ujgurów rzekomo chwalących życie w Chinach i jakoby dementujących informacje o ich prześladowaniach.
NASK opublikował dziś w Centrum Prasowym PAP raport „Manipulacja algorytmami: Chiny w oczach polskich użytkowników platformy TikTok”. Zgodnie z nim na platformie TikTok 59 proc. treści publikowanych pod hasłem „Sinciang” było prochińskich.
Sinciang to potoczna nazwa zamieszkałego m.in. przez Ujgurów regionu autonomicznego w północno-zachodnich Chinach. Według NASK prochińskie materiały dotyczyły zazwyczaj turystyki, a ich celem miało być budowanie pozytywnego wizerunku regionu w mediach. W nagraniach miały być eksponowane symbole narodowe, symbole KPCh oraz chińskie pieśni patriotyczne. Treści najprawdopodobniej były stworzone przez podmioty współpracujące z ChRL.
Podczas prezentacji raportu jeden z jego autorów, Antoni Mazek, zauważył, że na TikToku pojawiały się również treści o prochińskim charakterze tworzone przez anglojęzycznych influencerów. Mieli oni rozpowszechniać nagrania z udziałem Ujgurów chwalących życie w Chinach i jednocześnie oskarżających m.in. CIA o rozpowszechnianie plotek na ich temat. Z analizy wynika, że takie treści mogą świadczyć o współpracy między twórcami występującymi w materiałach a chińskim aparatem państwowym.
Terror wobec muzułmańskich Ujgurów
Komunistyczne władze chińskie terroryzują zamieszkujących Sinciang muzułmańskich Ujgurów od wielu lat. Są oni przetrzymywani w obozach koncentracyjnych i zmuszani do ciężkiej niewolniczej pracy. W styczniu 2021 roku rząd USA formalnie uznał działania Pekinu w Sinciangu za ludobójstwo. W ten sposób określono je też w niewiążących rezolucjach parlamentów m.in. Francji, Wielkiej Brytanii, Kanady czy Holandii.
Wśród wszystkich treści oznaczonych tagiem „Sinciang” na TikToku jedynie 1 proc. z nich zawierało wiadomości krytyczne wobec chińskiej polityki w kwestii ujgurskiej, a algorytm nadał im stosunkowo niską pozycję w rankingu. Kolejne 37 proc. materiałów było neutralne, a pozostałe 3 proc. niepowiązane z tematem.
Drugim hasłem, które NASK zbadało na TikToku, był Tybet, nad którym Chiny zbrojnie przejęły kontrolę w 1950 r. W tym przypadku 44,5 proc. treści miało prochiński charakter. Materiały, podobnie jak w przypadku Sinciangu, dotyczyły turystyki, a także relacji influencerów prezentujących prochiński przekaz. Analitycy zauważyli jednak, że obcokrajowcom nie wolno samodzielnie podróżować ani przebywać w tym regionie.
Pokazywana była kultura tybetańska, opowiadania o wolności słowa, która jest w Tybecie i to było przyjęte za pewnik
- podkreślił Mazek.
Autorzy raportu zaobserwowali również treści generowane przez sztuczną inteligencję przedstawiające fałszywe materiały filmowe i krajobrazy pochodzące rzekomo z Tybetu. 40 proc. prezentowanych pod tym hasłem treści miało być neutralne, a kolejne 14 proc. niepowiązane z tematyką Tybetu. Pozostałe 1 proc. materiałów było krytyczne względem Chin.
Masakra na placu Tiananmen
W raporcie przeanalizowano również treści występujące na TikToku po wpisaniu hasła Tiananmnen. Do masakry na tym placu doszło w nocy z 3 na 4 czerwca 1989 r., kiedy chińskie wojsko otworzyło ogień do tysięcy demonstrujących w Pekinie studentów, robotników i przedstawicieli inteligencji, domagających się reform i swobód obywatelskich.
Jednak w tym przypadku 77 proc. materiałów była krytycznie nastawiona do działań ChRL. 10 proc. nagrań miało być neutralnych, a kolejne 7 proc. niepowiązanych z tematem. Prochiński charakter zawierało 6 proc. publikacji, przedstawiających m.in. wygenerowanego przez AI Xi Jinpinga zaprzeczającego wydarzeniom na placu Tiananmen.
Czwartym przeanalizowanym w raporcie hasłem był Tajwan. Tutaj 93 proc. nagrań miała charakter neutralny, 5 proc. krytyczny, a 2 proc. materiałów była niepowiązana z Tajwanem. Według NASK takie działania wpisują się w tzw. zawór bezpieczeństwa, czyli strategię tworzenia wrażenia wolności słowa.
Autorzy przeanalizowali również hasło „prawa człowieka w Chinach” oraz „obozy reedukacyjne w Chinach”. W przypadku tego pierwszego prochiński charakter miało 35 proc. publikacji. 34 proc. treści było krytycznie nastawionych do władz Chin, a 30 proc. było nie powiązanych z tematem. Pozostałe 1 proc. treści było neutralnych.
W przypadku obozów reedukacyjnych aż 89 proc. publikacji była niepowiązana z tematem i dotyczyła m.in. odchudzania czy recyklingu. Zdaniem dr Agnieszki Lipińskiej, kierowniczki Ośrodka Analizy Dezinformacji taki zabieg ma zniechęcić użytkowników do dalszych poszukiwań nt. obozów.
źr. wPolityce.pl za PAP
