Duchowe yo-yo. "Świat z definicji broni upadku"Duchowe yo-yo. "Świat z definicji broni upadku. Swojego i mojego. Wysiłek duchowy jest niezbędny"

Bóg nas kocha. Do szaleństwa. Bóg oszalał, dając nam wolną wolę. Jego Syn doświadczył naszej wolności. Skrajnego okrucieństwa.
Dzisiaj świat broni raczej panien głupich przed dyskryminacją ze względu na intelekt, a nie zastanawia się, skąd wzięły mądrość panny mądre. Ba, dziś prostolinijną mądrość się wyśmiewa. Nie jest sexy, stęchła jakaś. Podobnie jak cnota. Czyli utrwalona zdolność do czynienia dobra. Cóż, wasza sprawa, idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie.
Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego. Rozejrzyj się wokół siebie. Boli? Lustro mnie woła. Bez prawdy nie ma miłości, nie ma wiary, nie ma zwrócenia się ku największemu dobru.
Od religii, kultury, sztuki, filozofii, mądrości, tradycji, doświadczenia, od innych ludzi człowiek oczekuje porady, jak być szczęśliwym, jak osiągnąć spełnienie. Pytania o szczęście, o los, człowiek stawia od zawsze. Pytania o naturę Boga, wszechświata, człowieka – to kwestie światopoglądowe. Interesują mniejszość. Człowiek pyta religię nie o to, jak zbudowany jest świat, lecz o to, jak przeżyć życie, by osiągnąć happy end. Wielu nie stawia sobie takich pytań. Duchowość, prawdziwa duchowość dla nich nie istnieje albo wydaje się im mało interesująca, bo stawia wymagania.
Życie duchowe jest jak utrzymywanie czystości w sypialni. Każdego dnia pod łóżkiem pojawia się nowy kurz. Sprzątanie kurzu nie jest beznadziejne, jest konieczne. I możliwe.
Życie duchowe to nieustanny ruch. Co oznacza, że albo się rozwijam i dzięki temu staję się z dnia na dzień odrobinę lepszy, albo się zwijam. Zsuwam w dół. Linia życia duchowego nigdy nie jest równoległa. Kulka zawsze się toczy. W górę lub w przepaść. A otchłań umie się maskować, zbliżać się na łapkach kota. Cichuteńko. Można jej nie zauważyć. Ale ona zawsze wypatruje moich oczu. Poznanie Boga jest w naszym interesie, bo to Bóg karmi duszę, rozszerza nasze serce. A to daje szczęście.
Człowiek nie musi być świadom, że się kaleczy. Aborcja, gdy jest nieświadomym zabiciem dziecka, to nie grzech, bo ten musi być świadomy. Ale ma konsekwencje: syndrom poaborcyjny, cierpienie. Otumaniających ludzi oszustów i sprzedawców fałszywej nadziei mamy od zawsze na pęczki. Ideolodzy, doradcy życiowi, okultyści. Wszyscy oni, tacy nowocześni, wszyscy mówią: grzech nie istnieje. Ale nie możesz ominąć tego, czego nie widzisz.
Moje serce cały czas nie poddaje się mojej woli. To nie wola prowadzi moje życie, a pragnienia. Chore mniej lub bardziej, ukryte mniej lub bardziej. I czynię zło, którego nie chcę. Sam, sam z siebie umiem tylko krzywdzić. Ale człowiek nie jest w sytuacji beznadziejnej.
Czynienie dobra związane jest z wysiłkiem. Z poświęceniem czasu, ze zmęczeniem, z walką duchową. Słowem, z cierpieniem. Więc mogę w ten sposób „zrównoważyć” cierpienie skrzywdzonych przeze mnie, cierpienie będące konsekwencją mojego grzechu. Czyściec to część jeziora ognistego, o którym mówił Jezus. W czyśćcu jesteśmy wyżarzani cierpieniem, którym mogliśmy zadośćuczynić za nasz grzech. Ale tego nie zrobiliśmy.
Można za-dość-uczynić za grzechy. Być hojnym w bezinteresownym rozdawaniu dobra. Uczynić dość. Czyli dużo. I nasze grzechy są zakryte. Jest więc nadzieja dla największego nawet zło-czyńcy.
Przeciwnik natury ludzkiej to osoba pozbawiona nadziei. Jezus swoją krwią wykupił nas z tej niewoli. Z niewoli grzechu. Uzależnienia, zaniżonej samooceny, z otchłani rozpaczy, czyli bez-nadziei.
Rozpacz to decyzja o odrzuceniu Boga. Może być radykalna, świadoma. Może też przyjść cichuteńko. Rozpacz nie jest chorobą, jest decyzją, konsekwencją egoizmu, cynizmu, lenistwa.
Miłość to krew, pot, łzy. Miłość zmienia świat materialny. Najwięksi ludzie na świecie, najwięksi wewnętrznie, święci, są sługami najmniejszych, biednych, brudnych, zawszawionych. Są najwięksi, bo widzą świat oczyma potrzeb drugiego człowieka. Miłość unieważnia obcość, samotność. Miarą człowieka jest miara miłości danej bliskim i dalekim bliźnim.
To Bóg ożywia ludzkiego ducha, daje prawdziwą nadzieję. Będziesz kochał Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem, z całej swojej mocy – oto recepta na szczęście.
Mogę się trzymać przykazań, bojąc się kary. Mogę też jedynie ufać Bogu i iść za Nim, kierując się rozsądkiem. Mogę wreszcie pozwolić Mu rozpalić w moim sercu miłość.
Wzloty, porywy i codzienny kurz. Upadki. Duchowe yo-yo. Świat z definicji broni upadku. Swojego i mojego. Wysiłek duchowy jest niezbędny. Bóg chce nade mną pracować. Samo-rozwój to samo-tność. Dawanie bliskim i dalekim przynosi radość i mądrość. Mądrość!
Bóg nas kocha. Do szaleństwa. Bóg oszalał, dając nam wolną wolę. Jego Syn doświadczył naszej wolności. Skrajnego okrucieństwa. Jezus zrobiłby to jeszcze raz tylko dla ciebie. Chce dać ci radość. Zaryzykowałem. Bóg jest zawsze blisko mnie. Ja nie zawsze jestem blisko Boga. Daj i mnie Panie zaszaleć hojną bezinteresownością.
Artykuł z 36/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
