Czterdzieści lat wcześniej. "Podjąć wspólne ryzyko"Czterdzieści lat wcześniej. "Ogromna rzesza ludzi potrafiła podjąć wspólne ryzyko i poświęcić swoje partykularne interesy"

Stan wojenny zademonstrował znaczenie przemocy. Nie zmiażdżył jednak narodu. Opór trwał. Zjawisko alternatywnych struktur społecznych, jakkolwiek nie mogło osiągnąć wymiaru jawnej Solidarności, która zadziwiła świat, nadal zdumiewało skalą.
Czterdzieści lat temu wracałem z żoną do Polski. Jechaliśmy autostopem, siłą rzeczy wolno, korzystając z gościny czasami świeżo poznanych ludzi. W Bloemendaal pod Haarlemem obudził nas projektant ogrodów, u którego zatrzymaliśmy się na tę noc, wiadomością, że w Polsce ogłoszono „stan wyjątkowy”. Dopiero kiedy dotarliśmy do Kolonii w Niemczech, zorientowaliśmy się, co to znaczy.
Z Polski wyjechaliśmy trochę przypadkowo. Jesienią 1980 r. zaoferowano nam paszporty, których wcześniej odmawiano. Wcześniej proponowano wyjazd w jedną stronę, ale tego odmawialiśmy my. Z pewną satysfakcją czytałem w papierach IPN zapis rozważań w krakowskiej SB, której funkcjonariusze zastanawiali się, czy dać mi paszport. Argumentem przeciw był wzgląd pedagogiczny, za – przemawiała chęć pozbycia się mnie z kraju choćby na czas jakiś. Po sierpniu ten drugi wzgląd przeważył.
