Afera ws. dzielnicowej z Tarnobrzega. Kobieta zabrała głos
Głośna afera wokół dzielnicowej z Tarnobrzega. Policjantka zabrała głos: Ten domniemany "pseudokibic" jest moim partnerem

Polska opinia publiczna od kilku dni zajmuje się sprawą policjantki Kingi Bogacz.
„Ten domniemany „pseudokibic” jest moim partnerem, z którym ja zamieszkuję. Ja w tym czasie, ja tam zamieszkiwałam” - powiedziała policjantka Kinga Bogacz, będąca bohaterką głośnego skandalu.
Polska opinia publiczna od kilku dni zajmuje się sprawą policjantki Kingi Bogacz, dzielnicowej z Tarnobrzega, która z dnia na dzień stała się znana z tego, że według relacji mediów „przyłapano ją w łóżku jednego z pseudokibiców”.
Postawiono jej zarzut niezgodnego z prawem sprawdzania danych na temat jednego z mieszkańców Tarnobrzega w Krajowym Systemie Informacyjnym Policji, a następnie zawieszono w obowiązkach służbowych
— napisał Kanał Zero.
Policjantka się odniosła
Do oskarżeń Kinga Bogacz odniosła się na Kanale Zero.
Ten domniemany „pseudokibic” jest moim partnerem, z którym ja zamieszkuję. Ja w tym czasie, ja tam zamieszkiwałam
— mówiła.
Ciężko jest wyjść na ulicę, wiedząc, że wszyscy wytykają cię palcami
— podkreślała.
Różne oferty dostawałam. Wchodzę, że tak powiem, w spam, patrzę mężczyzna z kobietą, z dzieckiem na zdjęciu, a on mi pisze piękną ofertę
— powiedziała w Kanale Zero.
Być może to jest uderzenie w moją osobę personalnie. Być może to też jest uderzenie w Komendę Miejską Policji oraz całą instytucję policji
— oceniła.
as/Kanał Zero
