Wyrok SN ws. Arabskiego to prezent dla nowego premiera?
Wyrok SN ws. Arabskiego to prezent dla nowego premiera? Na pewno kolejny krok do anarchii w wymiarze sprawiedliwości

Po siedmiu latach od swojego przyznania się Arabski może odpalić cygarko i z uśmiechem powiedzieć do lustra: i co mi zrobicie?
Nic dziwnego, że z takim werdyktem Sąd Najwyższy poczekał na nowego szefa rządu. Jeszcze co prawda bez wotum zaufania, bez prezydenckiej nominacji, ale już z autoryzacją sejmowej większości. W dniu swojego exposé Donald Tusk dostaje prezent – uchylenie wyroku na jednego z jego najbliższych współpracowników w sprawie, z której sam się wywinął. Prezent, dodajmy, skandaliczny.
Od katastrofy smoleńskiej minęło 13,5 roku. Od złożenia subsydiarnego aktu oskarżenia przez rodziny 11 ofiar – blisko 9 lat. Jak się okazuje, niemal dekada nie wystarczyła polskim sądom, by ostatecznie skazać urzędnika, który dopuścił się niedopełnienia obowiązków i umożliwił wylot rządowych samolotów z najwyższymi delegacjami na nieczynne lotnisko w Smoleńsku. Mimo, że sam oskarżony w sądzie przyznał się do tego, iż nawet nie czytał instrukcji HEAD, która nakładała na niego konkretne obowiązki.
