Zwolnili dyrektor bo szpital odmówił aborcji. Chcą zatrudnić JagielskąM. Nykiel: Wrocław miał porodówkę marzeń. Zwolnili dyrektor, bo nie chciała zabijania dzieci. Teraz zatrudnią Jagielską? Drugie dno nagonki "Wyborczej"

Ten szpital był porodówką marzeń. Dr inż. Agnieszka Chrobak stworzyła ze szpitala im. A. Falkiewicza we Wrocławiu jeden z najlepszych ośrodków położniczych na Dolnym Śląsku. Pod względem liczby porodów zajmował 8. miejsce w Polsce i cieszył się doskonałą sławą. A jednak w październiku 2024 roku władze województwa zdecydowały o odwołaniu dyrekcji. Nie pomógł protest ponad 25 tysięcy osób. „Gazeta Wyborcza” rozpętała dziką nagonkę. Dlaczego? Dyrektor Chrobak nie zgodziła się na zabicie w szpitalu dziecka nienarodzonego na podstawie zaświadczenia od psychiatry i sprowadziła do szpitalnej kaplicy relikwie Ulmów! „GW” walczy z nią do dziś. Nic dziwnego, skoro autorytetem redakcji stała się bezduszna aborterka Gizela Jagielska. To właśnie ona ma teraz pracować we wrocławskim szpitalu. Przypadek?
„Nie interesuje mnie, kiedy zaczyna się ludzkie życie” – stwierdziła dr Gizela Jagielska, która od lat zabija dzieci nienarodzone. Cała Polska usłyszała o niej w ubiegłym roku, gdy w oleśnickim szpitalu, zastrzykiem z chlorku potasu, uśmierciła dziecko w 9. miesiącu ciąży. Ten barbarzyński akt sprawił, że stała się pupilką liberalno-lewicowych elit, a „Gazeta Wyborcza” uroczyście uhonorowała ją tytułem „Superbohaterki 2025”. Tytuł otrzymała za „odwagę i bezkompromisowość”, a także za „wierność przysiędze Hipokratesa” oraz „służenie kobietom i dawanie nadziei w trudnych dla kobiet czasach”. Trudno o bardziej plugawe odwrócenie pojęć. Nazywanie aktu uśmiercania pacjenta wiernością przysiędze Hipokratesa jest wprost odrażające.
Gizela Jagielska opowiada o zabijaniu dzieci nienarodzonych z porażającą łatwością. Na pytanie, co jest w aborcji najtrudniejsze, odpowiada że przekonanie zespołu do jej wykonania. Pytana, kiedy zaczyna się ludzkie życie, mówi że dopiero po porodzie, że płód staje się człowiekiem, „gdy przejdzie przez kanał rodny”. Coraz więcej pacjentek przyznaje, że choć Jagielska namawiała je do aborcji ze względów eugenicznych, urodziły zdrowe dzieci.
Nic dziwnego, że plany zatrudnienia jej na Brochowie wywołały we Wrocławiu grozę. Przed szpitalem zgromadzili się protestujący. Czy tym razem głos społeczny zostanie wysłuchany? Już raz zarząd Województwa Dolnośląskiego uległ presji mediów i wrzucił do niszczarki 25 tysięcy podpisów.
Wrocławska porodówka marzeń
Decyzja zwolnienia dyrektor Agnieszki Chrobak zapadła pomimo faktu, że z sukcesem rozwijała szpital, podnosiła standardy opieki okołoporodowej, wprowadzała nowatorskie rozwiązania, przeprowadziła liczne remonty, doposażyła placówkę w nowy sprzęt medyczny i stworzyła przyjazne rodzinie pokoje porodowe. Szpital został przekształcony w nowoczesny ośrodek specjalizujący się w przyczynowym leczeniu niepłodności oraz opiece nad pacjentkami z endometriozą. Działania te oparto na koncepcji ekologii rodziny prof. Włodzimierza Fijałkowskiego, promującej rodzicielstwo zgodne z naturą. Ośrodek był wychwalany przez pacjentki, a lekarze z całej Polski przyjeżdżali uczyć się leczenia endometriozy.
Dyrektor Chrobak dbała o coś jeszcze – o opiekę duchową. I właśnie to stało się przedmiotem medialnej nagonki. Sprowadziła do szpitalnej kaplicy relikwie bł. Rodziny Ulmów i bł. ks. Jerzego Popiełuszki, mających stanowić wsparcie duchowe dla pacjentów i personelu. W szpitalu obowiązywały standardy leczenia chroniące życie na każdym etapie. Dzięki temu zyskał uznanie wielu pacjentek, które w opiniach podkreślają profesjonalizm zespołu oraz „ludzkie” podejście do porodu.
Wściekły atak mediów
Ale nie takich szpitali życzy sobie zideologizowany mainstream. W lewackim świecie oczywistością ma być zabijanie dzieci nienarodzonych na kwit od psychiatry. Odmowa dokonania aborcji w takim przypadku, ściągnęła na dyrekcję niebywały atak. Agnieszka Chrobak znalazła się pod potężnym ostrzałem mediów.
Z pierwszej armaty wystrzeliła „Gazeta Wyborcza” tekstem pt. „Wrocławski szpital nie wykonuje aborcji, za to sprowadza relikwie. Dyrektorka: Bóg postawił nas na tym miejscu”. Potem ruszyły kolejne media z agresywną nagonką: „Agnieszka Chrobak sprowadziła relikwie do szpitala. Będzie leczyć modlitwą” (NaTemat). „Religijna dyrektor szpitala wprowadza nowe rządy” (WP), „Szpital we Wrocławiu sprowadza relikwie, w logo ma krzyż. Lekarze mówią o "draństwie"”(Onet), „Ortodoksyjna katoliczka zmienia porodówkę. Zamiast aborcji — relikwie” (Noizz), „Szpital położniczy leczy pacjentki relikwiami. Do wyboru" (edziecko.pl). Publikacji było znacznie więcej.
Ostatecznie dyrektor została zwolniona. Oficjalnym powodem podanym przez władze województwa było zadłużenie szpitala, choć we wszystkich przekazach medialno-politycznych dominował motyw światopoglądowy.
Sądowy spór o dobre imię: „Proces się nie odbył”
Atak „Gazety Wyborczej” nie zakończył się wraz z odwołaniem dyrekcji. Agnieszka Chrobak postanowiła zawalczyć o swoje dobre imię w sądzie. Dwa tygodnie temu „Wyborcza” ogłosiła, że wygrała proces, choć była dyrektor przedstawia sprawę zgoła inaczej. Opisała to w mediach społecznościowych.
W związku z dzisiejszą publikacją „GW” muszę sprostować jedną zasadniczą informację.
„GW” ogłosiła dziś, że „wygrała” ze mną sprawę dotyczącą publikacji Magdaleny Nogaj.
Nie zapadł w tej sprawie prawomocny wyrok.
Co więcej – nie odbył się proces. Sąd nie przesłuchał oskarżonej dziennikarki ani 18 moich świadków i nie przeprowadził postępowania dowodowego dotyczącego opisanych przeze mnie kilkunastu publikacji.
Postępowanie zostało umorzone na etapie wstępnej kontroli aktu oskarżenia. Z rozstrzygnięciem Sądu i jego uzasadnieniem się nie zgadzam i skorzystam z przysługującego mi środka zaskarżenia.
Dlatego ze zdumieniem przeczytałam dziś tytuł:
„W++++++a wygrywa z byłą dyrektorką szpitala na Brochowie”.
Nie musicie Państwo szukać tego artykułu ani w niego klikać . Każde kliknięcie podnosi jego poczytność, a nie chciałabym niepotrzebnie dokładać swojej cegiełki do wyników wrocławskiej „W”. Najważniejszy fragment publikacji zamieszczam poniżej.
Jeszcze większe zdumienie budzi fakt, że w tym samym artykule po raz kolejny powtarzane są wobec mnie twierdzenia, których prawdziwość i sposób dziennikarskiej weryfikacji są przedmiotem tej sprawy.
Nie oczekuję od dziennikarzy przychylności.
Oczekuję rzetelności.
Rzetelnego sprawdzania informacji. Oddzielania faktów od opinii. I odpowiedzialności za słowo – szczególnie wtedy, gdy słowo może zniszczyć czyjeś dobre imię.
Nie zamierzam prowadzić procesu w mediach społecznościowych. Skoro jednak „GW” ogłasza swoją „wygraną” przed prawomocnym zakończeniem sprawy, muszę powiedzieć jasno:
ta sprawa nie jest prawomocnie zakończona.
Będę korzystać z przysługujących mi praw i przedstawiać swoje argumenty przed Sądem.
Bo prawo do ochrony dobrego imienia nie zależy od tego, jaka redakcja stoi po drugiej stronie.
PS. Ufam, że Temida pozostaje ślepa także na wielkie medialne litery. Ja w każdym razie „dużego W” już się nie boję.
Mechanizm niszczenia ludzi i instytucji, które stają w obronie ludzkiego życia, pozostaje od lat ten sam. Najpierw nagonka w sprzyjających władzy, lewicowo-liberalnych mediach, potem polityczna egzekucja, a na końcu – próba zastąpienia etyki lekarskiej ideologicznym dyktatem. Przerabialiśmy to przy bezwzględnym ataku na prof. Bogdana Chazana. Ten sam scenariusz zrealizowany został we Wrocławiu. Te same ośrodki, które niszczyły dyrektor Chrobak i prof. Chazana, gloryfikują Gizelę Jagielską. Symboliczne, że próbuje się ją zainstalować właśnie w takim szpitalu, którego główną ideą była ochrona życia nawet najmniejszych pacjentów.
