Zeznania Krala mogą być wielką mistyfikacjąS. Janecki: Zeznania Krala, jego współpraca z prokuraturą, a nawet to, czy żyje mogą być wielką mistyfikacją z udziałem obecnie rządzących

Opinia publiczna nie zobaczyła żadnego nagrania, zdjęcia ani transmisji z przesłuchania Krala. Wszystkie informacje pochodzą wyłącznie z drugiej ręki.
Czy w aferze giełdy Zondacrypto mamy do czynienia ze zjawami? To nie jest kiepski żart ani czarny humor zważywszy, że założyciel giełdy Sylwester Suszek zniknął 10 marca 2022 r. i od tego czasu nie ma po nim śladu. We wrześniu 2026 r. okazuje się, że następca Suszka i potem prezes Zondacrypto, Przemysław Kral, zniknął, na razie z przestrzeni publicznej, w kwietniu 2026 r. Od tego czasu nie został ani razu pokazany na żywo, ani nie wyemitowano żadnego nowego nagrania wideo czy audio, na którym wypowiadałby się przed kamerą czy mikrofonem.
Ostatnie publiczne wystąpienia wideo Przemysława Krala pochodzą z początku stycznia 2026 r. Występował wtedy m.in. w Biznes24, komentując unijne regulacje rynku kryptowalut (rozporządzenie MiCA) oraz relacje jego giełdy z Komisją Nadzoru Finansowego. W sierpniu i wrześniu 2026 r. media (m.in. Radio ZET, TVP Info, Wirtualna Polska oraz TVN24) wielokrotnie informowały o „nagraniach Krala". Nie są to jednak nagrania, na których widać lub słychać tego prawnika i biznesmena, lecz materiały, które Kral sam zarejestrował w przeszłości i podobno przekazał prokuraturze jako dowód w sprawie. Są to m.in. potajemne nagrania spotkań oraz zarchiwizowane rozmowy z komunikatorów (np. WhatsApp) dotyczące polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz dziennikarzy Telewizji Republika.
Zarówno prokuratura, jak i obrońca Krala mecenas Roman Giertych kategorycznie odmawiają ujawnienia, w jaki sposób i gdzie przeprowadzane są obecnie przesłuchania. Wskazuje się jedynie ogólnie na zabezpieczone przez prokuratora Marka Wełnę przedsięwzięcia śledcze podczas misji w jednym z państw Zatoki Perskiej. Słyszymy tylko, że żadne z tych nagrań (ponoć procesowych) nie zostało i nie może być upublicznione ze względu na tajemnicę śledztwa.
Według śledczych i ustaleń medialnych Kral posiada paszport Izraela i to tam miał początkowo uciec z Monako, co chroniło go przed ekstradycją. Pojawiały się również doniesienia o jego pobycie w Dubaju, w Afryce, a pod koniec lipca 2026 r. media informowały o rzekomych negocjacjach prokuratury z Kralem w jednym z państw Zatoki Perskiej. Po to, aby nadać mu status świadka koronnego. Ponieważ od miesięcy nikt Krala nie widział publicznie, może chodzić o kontrolowane przecieki na temat rzekomych miejsc jego pobytu i mogłaby to być gra dezinformacyjna obliczona na zmylenie organów ścigania oraz dziennikarzy.
Na początku lipca 2026 r. prokuratura zaocznie ogłosiła zarzuty wobec Przemysława Krala. Jak powiedziała we wrześniu 2026 r. prokurator Ewa Wrzosek, Kral miał podjąć współpracę z organami ścigania i składać wyjaśnienia jako podejrzany, dążąc do uzyskania statusu tzw. małego świadka koronnego (art. 60 § 3 Kodeksu karnego). Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek uściślił, że Kral nie jest i nie będzie klasycznym „dużym" świadkiem koronnym.
Media donosiły, że pod koniec lipca 2026 r. prokuratorzy (w tym Marek Wełna) udali się do jednego z państw Zatoki Perskiej, gdzie miał przebywać Kral, by przeprowadzić z nim kluczowe rozmowy i odebrać od niego wyjaśnienia. Polskie przepisy procedury karnej zasadniczo wymagają, aby prokurator przedstawił zarzuty i przesłuchał podejrzanego osobiście na terytorium RP (w prokuraturze lub jednostce policji), a zdalne przesłuchania podejrzanych ukrywających się za granicą rodzą wątpliwości proceduralne.
Dowody na to, że prokuratorzy rozmawiali i nadal rozmawiają z Przemysławem Kralem opierają się wyłącznie na oficjalnych oświadczeniach urzędników państwowych, informacjach (dezinformacjach?) od śledczych oraz działaniach procesowych w kraju, które mają bezpośrednio wynikać z jego zeznań. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek oficjalnie stwierdził na początku września 2026 r., że Przemysław Kral „wskazuje na dowody" w tym postępowaniu, a prokuratura na bieżąco je weryfikuje. Prokurator Ewa Wrzosek publicznie poinformowała, że Kral usłyszał zarzuty oszustwa na szkodę użytkowników giełdy i składa obszerne wyjaśnienia jako podejrzany. Rzeczniczka prokuratora generalnego, Anna Adamiak, również odnosiła się do statusu Krala, stwierdzając, że prokuratura „trzyma go w szachu" w ramach procedury dojścia do statusu tzw. małego świadka koronnego.
A co, gdyby zeznania Przemysława Krala były wielką mistyfikacją i polityczno-prokuratorską inscenizacją? Przecież właściwie nikt nie wie na pewno, czy Kral żyje, czy mecenas Roman Giertych wespół z prokuraturą nie sterują iluzją, czyli fikcyjnym świadkiem? Przecież nie ma niezależnego potwierdzenia tego, że pod koniec lipca 2026 r. doszło do tajnego spotkania w jednym z państw Zatoki Perskiej. Mieli się tam udać polscy wysłannicy, w tym prokurator Prokuratury Krajowej Marek Wełna oraz wysoki oficer CBA, aby bezpośrednio pozyskać od ukrywającego się Krala kluczowe informacje i ustalić warunki jego ewentualnej ochrony (tzw. listu żelaznego lub nadzwyczajnego złagodzenia kary). Ale, czy tak faktycznie było?
Oficjalne czynniki twierdzą, że najsilniejszym, pośrednim dowodem procesowym istnienia zeznań Krala jest to, co się dzieje w śledztwie na terenie Polski. Tym ma być uderzenie prokuratury w znane postacie świata sportu (były prezes PKOl Radosław Piesiewicz), Kancelarii Prezydenta i mediów (Anna Plakwicz i Piotr Matczuk) oraz polityki (Zbigniew Ziobro, Przemysław Wipler). Ale czy faktycznie nie byłoby to możliwe bez posiadania materiałów opartych na wyjaśnieniach Krala? W państwie Tuska i Żurka wszystko jest możliwe, czyli także każda inscenizacja i mistyfikacja.
Opinia publiczna nie zobaczyła żadnego nagrania, zdjęcia ani transmisji z przesłuchania Krala. Wszystkie informacje pochodzą wyłącznie z drugiej ręki. Wprawdzie w polskim systemie prawnym i realiach operacyjnych wielka mistyfikacja musiałaby angażować wiele podmiotów, co utrudniałoby utrzymanie jej w tajemnicy, ale pod rządami Tuska wszystko jest możliwe. Do wyjaśnienia jest to, na jakiej podstawie sądy zdecydowały o tymczasowych aresztowaniach, m.in. Radosława Piesiewicza. Czy sędziowie badający wnioski aresztowe fizycznie zapoznali się z protokołami przesłuchań Krala i stwierdzili ich autentyczność? Czy fikcyjne notatki lub sfabrykowane zeznania faktycznie nieprzesłuchanej osoby zostałyby natychmiast rozpoznane i odrzucone przez sąd jako bezwartościowe?
Nie ma żadnej pewności, że jakikolwiek związek z prawdą mają zapewnienia mecenasa Romana Giertycha, jakoby Przemysław Kral w ramach czynności procesowych przekazał do dyspozycji prokuratury „gigantyczny majątek", który ma posłużyć zaspokojeniu roszczeń oszukanych klientów. Wprawdzie fizyczny transfer środków, nieruchomości czy portfeli kryptowalutowych wymaga osobistych dyspozycji, podpisów, kluczy prywatnych i autoryzacji właściciela, ale czy do czegoś takiego w ogóle doszło? Prokuratura nie pokazała dowodów na przejęcie realnych milionów złotych.
Uwiarygodnienie wielkiej mistyfikacji przez prokuratora generalnego Waldemara Żurka, gdyby do niej doszło, oznaczałoby bardzo poważne przestępstwo urzędnicze. Obciążałoby to także innych prokuratorów. Tylko, czy w tej sprawie cokolwiek jest pewne? Na razie ani rządzący, ani prokuratura wiarygodnie nie przekonali Polaków, że wszystko to, co się dzieje wokół Przemysława Krala i Zondacrypto nie jest czymś takim, jak świat przedstawiony w filmie Petera Weira „Truman Show", czyli wielką fikcją.
