W Europie deficyt gazu. Zostaje tylko modlitwa o ciepłą zimęW Europie deficyt gazu. Zostaje tylko modlitwa o ciepłą zimę

MK1_gzw_2024_t_DSC01649.webp
Gazowiec w porcie, zdj. ilustracyjne (fot. Fratria)
FacebookTwitter

Unia Europejska musi zwiększyć import gazu skroplonego, a ten jest nie tylko coraz droższy z powodu wojny między Iranem i USA, lecz pilnie poszukiwany i potrzebny szczególnie w Azji. Przygotowanie gazowych zapasów na nowy sezon grzewczy staje się więc coraz większym problemem. Czy znów – jak po napaści Rosji na Ukrainę – Europejczycy powinni modlić się o „ciepłą zimę”?

Ostatnia mroźna zima dala się mocno we znaki w Europie, a zużycie gazu było wyższe niż poprzednich sezonach grzewczych i w efekcie w magazynach pozostało go o wiele mniej (i były wypełnione w zaledwie 28 proc.). Już sam ten fakt budził obawy o przyszłość, szczególnie że ataki izraelsko-amerykańskie na Iran doprowadziły do zablokowania żeglugi w Cieśninie Ormuz, przez którą płyną nie tylko tankowce, ale i transportowce z ładunkiem skroplonego gazu (LNG). To był pierwszy sygnał dla Europy, że na pewno uzupełnienie zapasów będzie droższe, bo nie tylko nasz kontynent zainteresowany jest zakupami LNG, ale i Daleki Wschód pilnie poszukuje dostaw w zastępstwie tych wstrzymanych przez Katar. Po miesiącu oddechu w czasie rozejmu miedzy Waszyngtonem i Teheranem  – teraz znów temat gazowych zapasów wraca i to ze zdwojoną siłą. Ataki na Bliskim Wschodzie wznowiono, czas płynie, a lato to najlepszy okres na uzupełnienie magazynów. Nic nie zostało z czerwcowego optymizmu i nadziei, że sytuacja na rynku LNG szybko wróci do normy. Za to Unia otrzymała kolejny sygnał ostrzegawczy i to od zaprzyjaźnionego dostawcy, jakim jest norweski koncern Equinor. Jego szef (przy okazji publikacji bardzo korzystnych – w efekcie wojny - wyników finansowych) ostrzegł, że kraje unijne będą miały problem z wypełnieniem swoich gazowych magazynów na wymaganym poziomie 80 proc. do listopada.

Nie sądzimy, że Europa osiągnie 80 procent zapasów przed zimą

– stwierdził wręcz Anders Opedal, cytowany przez media.

Obecnie magazyny unijne są wypełnione tylko w połowie (dokładnie 54 procentach), zatem zapasy rosną powoli.

Europa chcąc nie chcąc zależna od dostaw z USA

Equinor (dawniej Statoil) jest najważniejszym dostawcą gazu ziemnego rurociągami do Europy. Ale choć jest w gronie światowych potentatów, radykalnie nie jest w stanie zwiększyć eksportu. Europie pozostaje więc import LNG i poleganie na dostawach ze Stanów Zjednoczonych. Komisja Europejska nie jest z tego powodu specjalnie zadowolona, a w samej Brukseli i od niektórych ekspertów słychać coraz częściej opinie, że rośnie uzależnienie od dostaw z USA, co może być niebezpieczne. O ile amerykańskie firmy dominują w zaopatrzeniu kontynentu w gaz skroplony, pokrywając blisko dwie trzecie potrzeb, o tyle Unia jeszcze korzysta z rosyjskich dostaw. Wciąż stanowią one 12 proc. wolumenu importu, choć w przyszłym roku ma zostać definitywnie zakończony. Mimo, że to europejskie firmy sprowadzają niemal cały gaz produkowany przez kompleks należący w większości do rosyjskiego koncernu Novatek - Jamal LNG, a w pierwszym półroczu zapłaciły za to kilka miliardów euro, to jednak  ze względu na sytuację rynkową (i trwającą wojnę) Bruksela jest mniej skłonna do krytyki tego importu.

Unia w słabej pozycji na rynku paliw

Kolejne trzy miesiące będą kluczowe dla krajów unijnych, gdy chodzi o uzupełnienie zapasów. I będzie to trudny czas – szczególnie, jeśli wojna w Zatoce będzie trwać, a tacy dostawcy LNG jak Katar, który jest wśród liderów eksportu do Azji, będzie mieć problemy z wysyłką surowca. Może bowiem się okazać, że nastąpi swoista rywalizacja na rynku, a zwycięzcą będzie ten kto zapłaci wyższą cenę.

Unia już raz przerabiała ten scenariusz – gdy rosyjski gaz w 2022 roku przestał częściowo płynąć na kontynent i nawet najbardziej wpływowi przywódcy (jak ówczesny kanclerz Niemiec) odbywał kolejne tury po świecie, by załatwić kontrakty na dostawy paliwa.

Z tego, że łatwo nie będzie zdają sobie sprawę unijni decydenci, którzy już wiosną zgodzili się na obniżenie limitu wypełnienia magazynów z 90 proc. w ostatnich latach do właśnie 80 proc. Wojna powoduje, że nie wykluczają nawet, że niektóre kraje zdołają wypełnić magazyny tylko w 70 proc. 

Dlatego, jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie się radykalnie i szybko nie zmieni, przed problemami Unię może ustrzec tylko ciepła zima. Tak społeczeństwo jak menadżerowie wielu firm mają jeszcze w pamięci apele rządów swoich państw i samej Brukseli o oszczędzanie gazu i energii z 2022 i nawet 2023 roku, gdy zimowe aura była wyjątkowo łagodna. Powtórka tego scenariusza jest całkiem realna.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.