Trzeba być naiwnym, żeby liczyć, że nie będzie Tusk Vision NetworkTrzeba być wyjątkowo naiwnym albo niemądrym, żeby liczyć na to, iż nowy właściciel TVN sprawi, że nie będzie to Tusk Vision Network

d26b4ef60614476fbf672416bd4c0e30.webp
TVN / autor: Fratria
FacebookTwitter

Tusk i jego ludzie wygłupiają się, gdy chcą bronić TVN jako spółki strategicznej dla państwa, a naprawdę narzędzia ich propagandy, bo ona nie jest zagrożona.

„Oj naiwny, naiwny, naiwny/ Jak dziecko we mgle/ Jak goliat na pchle/ Mól w otchłani wód/ Który liczy wciąż na cud" – te słowa piosenki niezapomnianego Jana Kaczmarka jako motto tekstu o przejęciu telewizji TVN przez Paramount Skydance? Jak najbardziej. Nie ma chyba większych pokładów naiwności niż te pojawiające się przy każdorazowej zmianie właściciela telewizji, której nazwa od lat jest rozwijana jako Tusk Vision Network. I wcale nie dlatego, że w grudniu 2024 r. Tusk rozporządzeniem uznał TVN (i Polsat na przykrywkę) za strategiczną firmę podlegającą ochronie państwa z punktu widzenia jego strategicznych interesów. Donald Tusk tłumaczył wtedy jak komu głupiemu, że „decyzja o uzupełnieniu listy oznacza, że bez zgody polskiego rządu nie będzie można przejąć, kupić firm, które są na tej strategicznej liście, firm, które podlegają ochronie".

6 października 2026 r. doszło do przejęcia Warner Bros. Discovery, dotychczasowego właściciela TVN, a nowa spółka zarządzająca przyjęła nazwę Skydance. I zaraz minister aktywów państwowych Wojciech Balczun został zobowiązany do zajęcia się transakcją pod kątem tego, czy zagraża ona bezpieczeństwu lub porządkowi publicznemu w Polsce, co brzmi oczywiście groteskowo. Dlatego Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w kancelarii prezydenta, napisał na platformie X: „Czy ja dobrze rozumiem, że Rząd D. Tuska twierdzi, że zmiana zarządów i rady nadzorczej w TVN byłaby nieważna bez uprzedniej jego zgody? Słowem, Tusk rości sobie prawo do decyzji o tym, kto może zarządzać TVN, a kto nie. W jakim świetle to stawia dziennikarzy tej telewizji?". Tyle że to nie jest w tym wszystkim najważniejsze.

Już w lutym 2026 r. pojawiły się naiwne oczekiwania, że na polskim rynku telewizyjnym dokona się jakaś przełomowa zmiana, skoro korporacja Warner Bros. Discovery stała się celem przejęcia przez Paramount Skydance. 27 lutego 2026 r. Paramount Skydance podpisał umowę kupna Warner Bros. Discovery, właściciela m.in. grupy TVN. Transakcja opiewa na 110 mld dolarów, a wartość aktywów przejmowanej firmy została wyceniona, przy uwzględnieniu zadłużenia, na 81 mld USD. Środki na przejęcie wyłożył m.in. od Larry Ellison, właściciel Oracle i ojciec szefa Paramountu, Davida Ellisona. Dołożyły się także fundusze z Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Potem były przepychanki prawne z różnymi stanami USA, które występowały w roli obrońców wolności słowa i przeciw monopolowi informacyjnemu, ale chodziło o to, by za żadne skarby prawica nie poszerzyła swego stanu posiadania w mediach. I ten spór został już rozstrzygnięty.

Wpływ właściciela na media w USA jest wyraźny, ale w Polsce, szczególnie w wypadku TVN, to tylko bajki. Fala naiwnych oczekiwań co do domniemanej ewolucji TVN wynikała z tego, że przecież Paramount ma poparcie administracji Donalda Trumpa, więc będąca też w kupowanym pakiecie telewizja TVN stanie się konserwatywno-prawicowa. Tym bardziej że miliarder Larry Ellison jest znany ze wsparcia dla Trumpa. I to dopiero po objęciu władzy przez Trumpa firmy rodziny Ellisonów przejęły kontrolę nad koncernem Paramount, w tym telewizją CBS. Znowu mamy więc jęki i zawodzenie, że zmiany mogą dotknąć przede wszystkim programów TVN24.

To już trzecia fala naiwnych spekulacji dotyczących TVN. A poprzednia, w 2018 r., też była związana z oczekiwanymi skutkami rządów Donalda Trumpa, bo przecież był on wtedy po raz pierwszy prezydentem USA. A ambasadorem w Polsce była jego przyjaciółka Georgette Mosbacher. I trzeba było wyjątkowej naiwności, by przypuszczać, że pani Mosbacher przyklaśnie przeobrażeniu się TVN z lewicowo-liberalnej jaczejki w telewizję konserwatywną.

W 2018 r. ambasador Georgette Mosbacher oczywiście zabrała głos, ale w obronie TVN takiej, jaką ona jest. Czyli ambasador USA opowiedziała się przeciw tzw. lex TVN. Wtedy w przestrzeni publicznej pojawiło się wiele pobożnych życzeń, a także złudzeń i niedorzeczności dotyczących tego, co może się stać z telewizją TVN. A szczególnie, co może z nią zrobić nowy amerykański właściciel, czyli Discovery. Te złudzenia były już widoczne, gdy w 2016 r. większościowy pakiet akcji TVN przejęła amerykańska korporacja medialna Scripps Networks Interactive. Wielu ludzi w Polsce oczekiwało, że amerykański właściciel zmieni profil stacji. Że przynajmniej w części informacyjnej, publicystycznej i reporterskiej przestanie ona być wściekle antypisowska i generalnie antyprawicowa. Nic takiego oczywiście się nie stało. I nie stanie się obecnie, czyli pod rządami młodszego Ellisona.

Fundamentalne nieporozumienie (naiwność i złudzenie) zasadza się w tym, że w tej części, która budzi największe emocje, TVN ma wartość, przede wszystkim handlową, tylko i wyłącznie jako stacja antypisowska i antyprawicowa. TVN, a szczególnie istniejąca już 25 lat TVN24 wychowała sobie i przywiązała do siebie widza uważającego się za najlepszy możliwy model współczesnego obywatela takiego kraju jak Polska, a w istocie będącego mieszanką leminga, pretensjonalnego Europejczyka, pseudonowoczesnego postępowca, lewicowego tolerancjonisty, pensjonarskiego światowca, progresywnego koniunkturalisty, politpoprawnego oportunisty czy antyklerykała.

Widz, którego profil ukształtował się w ostatnim ćwierćwieczu to największy skarb TVN (i TVN24), a nie jego obciążenie. Ten widz przekłada się na stosunkowo wysokie, choć już malejące udziały w tzw. komercyjnej części widowni, czyli przekłada się na reklamy, a więc na pieniądze. Idealny widz TVN ma być właśnie zlepkiem leminga, pretensjonalnego Europejczyka, pseudonowoczesnego postępowca, lewicowego tolerancjonisty, pensjonarskiego światowca, progresywnego koniunkturalisty, politpoprawnego oportunisty czy antyklerykała, bo taki widz ma dla tej stacji największą wartość. Z biznesowego punktu widzenia zmiana profilu stacji jest w gruncie rzeczy niemożliwa, niezależnie od tego, czy właściciel będzie polski, niemiecki czy amerykański i czy inne jego medialne przedsięwzięcia mają bardziej bądź mniej konserwatywny charakter. Z tego prostego powodu, że zmiana profilu mogłaby zająć lata i nie przynieść żadnego pozytywnego efektu biznesowego.

Można postawić hipotezę, że w dającej się przewidzieć przyszłości profil TVN się nie zmieni, niezależnie od tego, że nowy właściciel ma prawicowe poglądy. Przecież fanaberią jest liczenie na to, że nowy właściciel chciałby przeznaczyć miliardy złotych (euro, dolarów) na projekt ideologiczny (ideowy), będący przeciwieństwem dotychczasowego profilu TVN. To jest oczywiście możliwe, ale bardzo mało prawdopodobne. Na takie ekstrawagancje pozwalał sobie właściwie tylko George Soros, ale on jest opętany misją przerobienia całych społeczeństw na postępowy nawóz historii.

Poprzedni i nowy amerykańscy właściciele TVN ani nie prezentowali chęci realizowania jakiegoś wielkiego projektu ideowego (ideologicznego), ani nie wykazywali objawów opętania w stylu Sorosa. Uznawali, że tylko na takim widzu TVN, jaki jest, mogą zarobić, a wszelka zmiana byłaby biznesowo bardzo ryzykowna. Nie ma w tym żadnych wielkich idei. Jest pragmatyzm, nawet gdy wielu osobom w Polsce może się on bardzo nie podobać, tak ze względów moralnych, jak i estetycznych. Tusk i spółka raczej się wygłupiają, gdy chcą bronić TVN, czyli własnego narzędzia propagandy, bo ono nie jest zagrożone. Co najwyżej funkcjonariusze TVN zaczną mocniej się podlizywać amerykańskim władzom, co już zresztą robią od jakiegoś czasu, a także będą może oszczędniej atakować prezydenta Karola Nawrockiego w kontekście jego specjalnych relacji z Donaldem Trumpem.

Nie ma żadnych przesłanek, by oczekiwać, że w przekazie TVN coś się zmieni wraz z przejęciem przez spółkę Ellisona, dopóki widz „łyka" to, co jest i to „łykanie" przynosi dochody. Apelowanie do amerykańskiego właściciela, tamtejszego rządu czy samego prezydenta USA, że nie powinni tolerować telewizji będącej tym, czego Donald Trump nie cierpi we własnym kraju, jest stratą czasu. To nic nie da. Tak jak nie da się zniechęcić ambasadora USA (kimkolwiek by był) od obrony amerykańskich firm działających w Polsce, jak bardzo niezgodny z preferencjami czy ideałami prezydenta Trumpa byłby profil działalności tych firm, szczególnie tych medialnych.

Zmiana w TVN i TVN24 mogłaby nastąpić tylko wtedy, gdyby obecny profil biznesowy się nie opłacał. Co można oczywiście wspierać czy też inspirować różnymi sposobami, w tym politycznymi naciskami, ale nie ma żadnej gwarancji, że z sukcesem. Tym bardziej że trudno byłoby przekonać właściciela do inwestycji w mogący trwać wiele lat proces zmiany widza czy jakiejś jego zaprogramowanej ewolucji. To byłoby drogie, a skutek niepewny, a prawdopodobnie żaden. Bo widz TVN traktuje tę stację jak przedmiot wiary, a nie po prostu telewizję

Jeśli TVN łamałby standardy, przepisy prawa, normy moralne czy warunki koncesji, powinno się na to reagować. Reagować powinien też oczywiście amerykański właściciel. Ale nie ma sensu oczekiwać, że ktoś coś zrobi z TVN, gdyż wielu Polakom profil i konkretne „odjazdy" oraz „szajby" tej stacji bardzo się nie podobają lub wręcz wywołują odruch wymiotny. Innym się podobają i oni są kapitałem TVN.

Co można zrobić realnie? Trzeba tworzyć i wzmacniać konkurencję dla TVN, co najmniej tak samo atrakcyjną, jak przekaz tej stacji dla jej widzów. I takie jest między innymi zadanie i działanie telewizji wPolsce24. Widzowie TVN istnieją i nie widać szans, żeby chcieli się zmienić. I właśnie ci widzowie są kapitałem TVN, czyli także kapitałem jej aktualnego właściciela. Wielu może to drażnić, irytować czy nawet wściekać, ale to niewiele zmienia. Są ludzie wybierający TVN, tak jak są ludzie wybierający Koalicję Obywatelską. Trzeba im przedstawić lepszą ofertę, zamiast mieć złudzenia czy oczekiwać czegoś, co jest niemożliwe. Po to jest telewizja wPolsce24, żeby nie czekać na mannę z nieba, tylko robić swoje.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Tagi

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.