Tuńczyk ważniejszy niż Wołyń, rak i benzyna po 7 zł?Tuńczyk ważniejszy niż Wołyń, rak i benzyna po 7 zł?

bodnar tuńczyk.webp
Izabela Bodnar i tuńczyki (Fot. X/BodnarIzabela)
FacebookTwitter

W dzisiejszej Polsce wystarczy wrzucić zdjęcie z martwym tuńczykiem, sumem wyłowionym ze stawu czy dzikiem zastrzelonym w piaskownicy, żeby internet eksplodował. Oburzenie, płacz, memy, żądania ekstradycji. Największym „triggerem” (czyli bodźcem wyzwalającym skrajne emocje) dla sporej części społeczeństwa – zwłaszcza tej „europejskiej”, „fajnopolackiej” i „uśmiechniętej” – nie są już realne dramaty Polaków, tylko zwierzęta.

Posłanka Izabela Bodnar (z protuskowej partii Centrum powstałej z rozbicia projektu Hołowni) pozuje z wyłowionym z oceanu tuńczykiem i natychmiast dostaje ciężki hejt i to głównie od własnej politycznej braci. Ukrainiec wyciąga suma na Gocławiu – redaktor Agnieszka Gozdyra, zazwyczaj bardzo wyrozumiała wobec naszych wschodnio-południowych sąsiadów natychmiast żąda ekstradycji wędkarza. Padnie dzik w ramach odstrzału – tysiące postów o „barbarzyństwie” natychmiast zalewają wszelkiej media społecznościowe niczym tsunami oburzenia.

Tymczasem te same osoby rzadko wpadają w podobne rozedrganie, gdy ktoś zrównuje rzeź wołyńską z akcją Wisła, gdy lekarz-działacz KO wypisuje sobie lewe dyżury za gigantyczne pieniądze, gdy benzyna bije cenowe rekordy, choć baryłka ropy i kurs dolara są wyraźnie niższe niż wtedy, gdy Tusk obiecywał litr po 5,19 zł, czy gdy w Łodzi kobiety chore na raka piersi są zapraszane na leczenie w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Te sprawy nie generują takiego samego poziomu emocjonalnego zaangażowania. Dlaczego?

Bo ubolewanie nad martwym tuńczykiem w okamgnieniu przenosi ubolewającego do zbioru osób empatycznych i troskliwych. Wystarczy wrzucić „jak można?!” i od razu jesteś po właściwej stronie moralnej. Nie trzeba znać kontekstu, analizować przyczyn, łączyć faktów. Oburzenie pod zdjęciem ze zdechłym tuńczykiem (tak, zdechłym – bo tak określa się po polsku martwe zwierzę i nie ma w tym nic złego) to manifestacja swojej wyższości nad tymi, którzy oburzenia nie wyrazili.

Tymczasem troska o pamięć ofiar Wołynia, chore kobiety czy zwykłego Kowalskiego płacącego 7,39 zł za litr benzyny jest trudniejsza. Wymaga dostrzeżenia zależności, uruchomienia logiki, wyciągania wniosków. Wymaga przyznania, że system zawodzi, że polityka rządu ma realne konsekwencje, ale przede wszystkim nie nadaje tak natychmiastowego efektu medialnego.

W dziwnych czasach żyjemy? Nie. Większość ludzi zawsze szła na łatwiznę, zawsze szukała najprostszych i najszybszych rozwiązań. W epoce, w której dbanie o własny wizerunek jest dla polityków najważniejszym zadaniem „lans” na zdechłych zwierzętach jest właśnie takim działaniem – najprostszym. Przecież łatwiej jest sygnalizować cnotę niż naprawdę ją praktykować. Dlatego, choć Polska z pewnością potrzebuje więcej zdrowego rozsądku i mniej performatywnej empatii, nic się w tej kwestii nie zmieni.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.