Trzaskowskiego test lojalnościTrzaskowskiego test lojalności

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przyciskany przez Stołeczną Operację Referendalną sprawną akcją zbierania podpisów w sprawie jego odwołania, wykonał ciekawy ruch.
Wśród afer i skandali kompromitujących ośmiogwiazdkową rządzącą koalicję wydarzyła się ciekawa sytuacja. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przyciskany przez Stołeczną Operację Referendalną sprawną akcją zbierania podpisów w sprawie jego odwołania, wykonał ciekawy ruch. Dyrektorom i prezesom warszawskich spółek postawił twardą alternatywę: albo przynależność do partii Koalicja Obywatelska albo stanowisko dyrektora czy prezesa w miejskiej spółce. Taki ruch na pewno wielu się spodobał, ale…
Zacznę od tego, na jakiej podstawie prawnej można komuś zabraniać przynależności do legalnie działającej partii politycznej albo z racji przynależności do partii zmuszać do rezygnacji z pracy? Owszem, są obszary w jakich jest to uregulowane w Konstytucji i licznych ustawach. Sprawa jest jasna i każdy, kto chce zostać policjantem, wojskowym, prokuratorem, sędzią czy funkcjonować w wielu innych urzędniczych obszarach, wie, że tym samym rezygnuje z działalności politycznej. W samorządzie takich ograniczeń prawnych nie ma. Więc Rafał Trzaskowski żądając wyboru między przynależnością do KO a zarządzaniem miejską spółka ewidentnie złamał prawo. Ograniczył fundamentalne prawa obywatelskie.
Jednocześnie wato zapytać: skora w takim łączeniu widzi problem i chce mieć „apolityczny” samorząd, to może on również powinien dokonać osobistego wyboru między warszawskim ratuszem, a pełnieniem funkcji wiceprzewodniczącego partii rządzącej? No, ale co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie jak to się kiedyś mawiało.
Na wezwanie swego szefa - Prezydenta Warszawy - dyrektorzy i prezesi warszawskich miejskich spółek (było ich 14), członkowie Koalicji Obywatelskiej pokornie i zgodnie oddali legitymacje partyjne, aby pozostać na stanowiskach. KO straciło zatem sporą grupę działaczy.Jednocześnie można powiedzieć, że ten wybór mówi bardzo wiele o tym, po co istnieje i funkcjonuje Koalicja Obywatelska. Po prostu: dla kasy. Jeżeli muszą wybierać, to nie mam cienia wątpliwości, że stanowisko i wynikające z niego korzyści są ważniejsze od przynależności. Wynik testu lojalności jest oczywisty. Dla tego, kto choć trochę zna to środowisko, nie jest żadnym zaskoczeniem.
Partia PO, a teraz KO gromadzi ludzi, którzy uczestnictwo w polityce traktują jako swój pomysł na wygodne i dostatnie życie. Jednocześnie mają świadomość, że poza polityką nie mają żadnych szans, aby na podobnym poziomie funkcjonować.
Bardzo mnie interesuje jak na wyniki testu lojalności swoich dyrektorów i prezesów zareaguje szef warszawskiego samorządu Rafał Trzaskowski. Przecież oblali ten egzamin całkowicie. Wyparli się partii, dzięki której on został Prezydentem Warszawy, a w konsekwencji oni siedzą na lukratywnych posadach.
Panie Prezydencie, niech Pan się teraz dobrze przygląda ich pracy, na pewno nie wszystko jest idealnie i znajdzie się powód, żeby można było z czystym sumieniem przyjąć ich rezygnację. Tak jak to było w przypadku Szpitala Południowego...
