Trzaskowskiego test lojalnościTrzaskowskiego test lojalności

_MIL7599.webp
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, fot. Fratria
FacebookTwitter

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przyciskany przez Stołeczną Operację Referendalną sprawną akcją zbierania podpisów w sprawie jego odwołania, wykonał ciekawy ruch.

Wśród afer i skandali kompromitujących ośmiogwiazdkową rządzącą koalicję wydarzyła się ciekawa sytuacja. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przyciskany przez Stołeczną Operację Referendalną sprawną akcją zbierania podpisów w sprawie jego odwołania, wykonał ciekawy ruch. Dyrektorom i prezesom warszawskich spółek postawił twardą alternatywę: albo przynależność do partii Koalicja Obywatelska albo stanowisko dyrektora czy prezesa w miejskiej spółce. Taki ruch na pewno wielu się spodobał, ale…

Zacznę od tego, na jakiej podstawie prawnej można komuś zabraniać przynależności do legalnie działającej partii politycznej albo z racji przynależności do partii zmuszać do rezygnacji z pracy? Owszem, są obszary w jakich jest to uregulowane w Konstytucji i licznych ustawach. Sprawa jest jasna i każdy, kto chce zostać policjantem, wojskowym, prokuratorem, sędzią czy funkcjonować w wielu innych urzędniczych obszarach, wie, że tym samym rezygnuje z działalności politycznej. W samorządzie takich ograniczeń prawnych nie ma. Więc Rafał Trzaskowski żądając wyboru między przynależnością do KO a zarządzaniem miejską spółka ewidentnie złamał prawo. Ograniczył fundamentalne prawa obywatelskie.

Jednocześnie wato zapytać: skora w takim łączeniu widzi problem i chce mieć „apolityczny” samorząd, to może on również powinien dokonać osobistego wyboru między warszawskim ratuszem, a pełnieniem funkcji wiceprzewodniczącego partii rządzącej? No, ale co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie jak to się kiedyś mawiało.

Na wezwanie swego szefa - Prezydenta Warszawy - dyrektorzy i prezesi warszawskich miejskich spółek (było ich 14), członkowie Koalicji Obywatelskiej pokornie i zgodnie oddali legitymacje partyjne, aby pozostać na stanowiskach. KO straciło zatem sporą grupę działaczy.Jednocześnie można powiedzieć, że ten wybór mówi bardzo wiele o tym, po co istnieje i funkcjonuje Koalicja Obywatelska. Po prostu: dla kasy. Jeżeli muszą wybierać, to nie mam cienia wątpliwości, że stanowisko i wynikające z niego korzyści są ważniejsze od przynależności. Wynik testu lojalności jest oczywisty. Dla tego, kto choć trochę zna to środowisko, nie jest żadnym zaskoczeniem.

Partia PO, a teraz KO gromadzi ludzi, którzy uczestnictwo w polityce traktują jako swój pomysł na wygodne i dostatnie życie. Jednocześnie mają świadomość, że poza polityką nie mają żadnych szans, aby na podobnym poziomie funkcjonować.

Bardzo mnie interesuje jak na wyniki testu lojalności swoich dyrektorów i prezesów zareaguje szef warszawskiego samorządu Rafał Trzaskowski. Przecież oblali ten egzamin całkowicie. Wyparli się partii, dzięki której on został Prezydentem Warszawy, a w konsekwencji oni siedzą na lukratywnych posadach.

Panie Prezydencie, niech Pan się teraz dobrze przygląda ich pracy, na pewno nie wszystko jest idealnie i znajdzie się powód, żeby można było z czystym sumieniem przyjąć ich rezygnację. Tak jak to było w przypadku Szpitala Południowego...

 



FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.