Szkoła, która przestaje wychowywać, zaczyna być bezradnaSzkoła, która przestaje wychowywać, zaczyna być bezradna

Dwa brutalne ataki w polskich szkołach. W Ostrołęce 19-letni uczeń zaatakował swoich kolegów i nauczycieli. Dziewięć osób zostało poszkodowanych. Następnego dnia, w szkole podstawowej pod Wyszkowem, 15-latek zaatakował nożem pracowników placówki. Zginęła 37-letnia kobieta. Ranni zostali nauczycielka i dyrektor, który obezwładnił napastnika.
Co jeszcze musi się wydarzyć, abyśmy zaczęli poważnie rozmawiać o wychowaniu młodego pokolenia?
Jako nauczyciel, wielokrotnie miałam do czynienia z agresją wśród dzieci i młodzieży. Musiałam nawet odebrać jednemu z uczniów nóż, który przyniósł do szkoły, aby grozić nim kolegom. Pomógł w tym wówczas autorytet nauczyciela oraz świadomość ucznia o nieuchronnych konsekwencjach.
Dziecko musi wiedzieć, że istnieją granice, których przekraczać nie wolno, że nie wszystko mu wolno, a za własne czyny ponosi odpowiedzialność.
Tymczasem, od kiedy do szkół zaczęła przenikać lewicowa ideologia obserwujemy niepokojące zjawisko: podważanie autorytetu rodziców i nauczycieli, osłabianie wychowawczej funkcji szkoły i zastępowanie wymagań źle rozumianą troską o komfort dziecka. Przy czym tu warto nadmienić, że rewolucyjna dehumanizacja zrównuje komfort życia z dobrostanem, a to określenie nie należy odnosić do ludzi, a jedynie do zwierząt.
Młody człowiek potrzebuje zrozumienia, poczucia bezpieczeństwa. Każdy nauczyciel, który dobro dziecka stawia jako priorytet swojej pracy wychowawczej jest świadomy, że dziecko potrzebuje oprócz wiedzy i opieki również wymagań, dyscypliny, zasad moralnych. Potrzebuje dorosłych, którzy potrafią powiedzieć zdecydowane „nie”. Z kolei każdy młody człowiek potrzebuje, aby dorosły dawał mu przestrzeń do rozwoju, przyzwolenie na czynienie błędów i możliwość ich naprawy. Musi uczyć się pokonywać problemy, radzić z wyzwaniami życia codziennego w środowisku rówieśniczym. To było do niedawna oczywiste, dziś już nie jest. Kompletnie zepsuło ten model wychowania przeformatowanie postrzegania dobra ucznia poprzez dążenie do komfortu, wygody, wyręczanie przez dorosłych w pokonywaniu przeszkód. W domach rodzice nie przydzielają dzieciom zadań, nie czynią ich odpowiedzialnymi za cokolwiek. Równocześnie wprowadzają system stałego śledzenia, kontrolowania dziecka za pomocą odpowiednich aplikacji i szkolnego dziennika elektronicznego. W szkole uczeń ma także przydzielonych systemowo sojuszników w walce z wymagającymi nauczycielami. Są to psycholodzy i inni specjaliści niedydaktyczni. Młodzi ludzie już dziś nie słyszą zachęt do walki ze swoimi słabościami, nie są zachęceni do rywalizacji, osiągania kolejnych sukcesów. Nie! Oni słyszą, że najważniejsze jest ich dobre samopoczucie i komfort życia. Mylnie się ich uczy, że życie bez trudu jest najważniejsze i godne zabiegania. Kogo wychowujemy? Uzależnionych od psychologów słabych ludzi, bezradnych wobec zwykłych problemów dnia codziennego. Pokolenie ludzi nieporadnych, roszczeniowych, najczęściej nieszczęśliwych, przerażonych wizją depresji i płonącej planety, klęski ekologicznej itd.
Miłość do dziecka nie polega na pozwalaniu mu na wszystko. A szacunek do ucznia nie oznacza rezygnacji z autorytetu nauczyciela.
Lewicowa rewolucja Nowackiej każe dziś wychowywać młodych ludzi w kulturze, która coraz częściej stawia indywidualne pragnienia ponad odpowiedzialnością za drugiego człowieka. Uczy ich mówić przede wszystkim o własnych prawach, ale już równie konsekwentnie nie uczy ich o obowiązkach. Uczy wyrażania emocji, ale nie panowania nad nimi. Mówi o tolerancji, ale tylko wybiórczo dzieląc na lepszych np. muzułmanów i gorszych np. katolików, odrzuca jedocześnie szacunek dla życia, godności i przekonań drugiego człowieka.
Wychowywanie młodych ludzi w poczuciu, że najważniejsze są ich potrzeby, ich odczucia i ich racje kształtuje egocentryzm, a nie właściwą dojrzałość. Szkoły opuszczają młodzi ludzie, którzy nie potrafią przyjmować odmowy, radzić sobie z porażką ani rozwiązywać konfliktów bez agresji.
Niepokoi mnie kierunek sporu ideologii lewicowej z nauką, który coraz silniej wkracza do edukacji. Powszechna dekonstrukcja cywilizacji. Dehumanizacja, debilizacja, deprawacja odzierają młodych Polaków z godności człowieka, odbierają mu prawo do rozwoju, a depolonizacja do utożsamiania się ze swoim narodem i państwem.
W centrum wychowania zawsze powinien znajdować się człowiek, jego godność, odpowiedzialność moralna i nienaruszalna wartość życia ludzkiego a także rzetelna wiedza. Żadna moda, żaden program polityczny i żadna ideologia nie mają prawa przesłaniać tych fundamentów. Cóż można jednak mówić o nienaruszalności fundamentów, gdy ograniczono do połowy liczbę lekcje religii i cały wysiłek lewackiej ekipy ministerstwa edukacji skierowany został na to, żeby zohydzić te lekcje uczniom i spowodować, aby dzieci i młodzież w nich nie uczestniczyły. Tu trzeba mocno zaznaczyć, że tylko na lekcjach religii uczniowie mogą dziś usłyszeć, że każde życie jest ważne, godne szacunku i opieki od poczęcia do naturalnej śmierci. Na żadnym innym przedmiocie o tym się nie uczy.
A jaki przykład dziś otrzymują młodzi ludzie od dorosłych?
Dzieci nie uczą się wyłącznie z podręczników, nie przebywają w zamkniętych enklawach. Obserwują rodziców, nauczycieli, media, polityków i ludzi kultury.
W polskiej debacie publicznej od lat obecne są brutalne sformułowania. Wystarczy przypomnieć wulgarne hasło „J***ć PiS”, obecne podczas protestów politycznych oraz wydarzeń dla młodzieży, czy słowa Radosława Sikorskiego z 2007 roku o „dorżnięciu watahy”.
W sieci krąży też ogromna ilość gróźb i życzeń śmierci dla Jarosława Kaczyńskiego, których autorami są również znani politycy i ludzie z tzw. elit. Podobne hasła są demonstrowane publicznie przez osoby popierające obecny rząd np. Katarzyna Augustynek tzw. Babcia Kasia afiszowała się trzymanym w ręce hasłem „Jarek zaj*biemy cię niedługo”. Inny znany aktor i dla wielu autorytet Andrzej Seweryn głosił „Tym wszystkim Trumpom, Kaczyńskim, Orbanom [...] trzeba przyp...ć”. Wszystko bez konsekwencji.
Obecnie premier Donald Tusk publicznie notorycznie obraża prezydenta Karola Nawrockiego.
Można się z prezydentem nie zgadzać. Można krytykować jego decyzje, podobnie jak decyzje premiera czy każdego innego polityka. Czy jednak polityczna rywalizacja musi oznaczać odbieranie przeciwnikowi szacunku i przypisywanie mu najgorszych intencji? Poważnym problemem jest wszechobecne kłamstwo i manipulacja. Jako przykład podam chociażby moją sytuację. W sieci krąży wiele moich wypowiedzi, które albo zostały całkowicie zmyślone albo zmanipulowane wyrwaniem z kontekstu, również przez dziennikarzy. Młodzi ludzie bezkrytycznie przyjmują kłamstwo jako normę zachowania.
Czy możemy uczyć dzieci szacunku do drugiego człowieka, jeżeli dorośli dają im takie wzorce? Dorośli przecież akceptują i popierają takie szkodliwe zachowania.
Nie znamy motywów sprawców ostatnich ataków. Ale nie wolno lekceważyć klimatu społecznego, w którym pogarda, poniżanie i agresja stają się czymś zwyczajnym.
Szkoła nie funkcjonuje w próżni. Dzieci przynoszą do niej to, czego uczą się w domach, co oglądają w internecie i co słyszą w przestrzeni publicznej i dlatego nie wystarczą kolejne procedury, kontrole i programy profilaktyczne. Bezpieczeństwo jest konieczne, ale nie zastąpi wychowania. Psycholog czy psychiatra może pomóc dziecku w kryzysie, ale nie zastąpi rodziców w kształtowaniu sumienia, a nauczycieli w rozwoju własnym uczniów i kształtowaniu do odpowiedzialności. Nauczyciel musi przekazywać wiedzę i mieć prawo stawiać wymagania i egzekwować zasady.
Potrzebujemy szkoły, która uczy odpowiedzialności, szacunku dla życia i drugiego człowieka, rozróżniania dobra od zła, radzenia sobie z porażką i rozwiązywania konfliktów bez przemocy.
Potrzebujemy przywrócenia wychowania wg zasad cywilizacji, która świetnie zdaje egzaminy od dwóch tysięcy lat. Pilnie potrzebujemy dorosłych, którzy rozumieją, że ich słowa i czyny są dla młodych ludzi codzienną lekcją.
Nie ma wychowania bez wartości. Nie ma wychowania bez autorytetów. Nie ma wychowania bez stawiania granic.
Jeśli chcemy naprawdę chronić nasze dzieci, musimy zacząć traktować te trzy prawdy poważnie. Szkoła, która przestaje wychowywać, nie staje się bardziej przyjazna. Staje się bezradna.
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
