Siłowo przejął media publiczne, teraz się żaliCzłowiek, który siłowo przejął media publiczne, żali się, że nie udało się rządzącym, domknąć systemu medialnego
Były minister kultury i obecny europoseł Bartłomiej Sienkiewicz w poprzednim tygodniu w wywiadzie w Polskim Radiu w likwidacji przyznał, że wyborcy Platformy oczekiwali od ekipy Tuska przejęcia mediów publicznych, nawet w sposób niezgodny z prawem, i on jako ówczesny minister kultury tę operację przeprowadził.
Z wyraźnym żalem podkreślił także, że mimo tego, iż ta operacja była dla rządzących „kosztowna politycznie”, to jednak nie udało się domknąć systemu medialnego, co więcej, jak zauważył, doszło do procesu odwrotnego, czyli jego poważnego rozszczelnienia. Sienkiewicz wymienia przy tej okazji kanał Zero red. Stanowskiego, sugerując nawet, że w ten sposób powstała nawet partia kierowana przez tego dziennikarza, ale przecież jest jasne, że chodzi także o największą stację informacyjną TV Republika, TV wPolsce24, a także media społecznościowe, które spowodowały, że kartel medialny z mediami publicznymi w likwidacji na czele nie daje jednak rady.
Rządząca koalicja nie tylko brutalnie złamała prawo i użyła siły, aby przejąć media publiczne, ale także regularnie łamie prawo, przekazując już blisko przez 3 lata kolejne miliardy publicznych środków do mediów publicznych w likwidacji.
Komisja finansów publicznych, w której pracuje w Sejmie, co jakiś czas opiniuje kolejne wnioski resortu kultury o środki z różnego rodzaju rezerw budżetowych i mimo sprzeciwu posłów Prawa i Sprawiedliwości posłowie koalicji 13 grudnia regularnie przegłosowują to dodatkowe wsparcie. Robią to mimo tego, że zgłaszamy poważne wątpliwości prawne o przekazywaniu środków publicznych do podmiotów będących w likwidacji, bo przecież kierującymi tymi podmiotami nie prowadzą żadnych działań likwidacyjnych. Ten fikcyjny proces likwidacyjny trwa już zresztą ponad 2,5 roku, a minister kultury i minister finansów zdecydowali się mimo tego przekazać do tych podmiotów aż 2,34 mld zł w 2024 roku, kwotę ponad 2,5 mld zł w 2025 roku i prawdopodobnie co najmniej taką także w roku 2026.
Niestety, ani minister finansów, ani minister kultury nie reagują na zastrzeżenia prawne, że przekazywanie kolejnych transz środków publicznych do podmiotów postawionych ponad 2,5 roku temu w stan likwidacji, w sytuacji kiedy powołani przez ministra kultury likwidatorzy nie prowadzą żadnych działań o charakterze likwidacyjnym, co jest wręcz ostentacyjnym łamaniem prawa. Tolerowanie tej sytuacji przez tyle czasu przez dysponentów środków publicznych, ministra finansów i ministra kultury jest niebywałym skandalem, bo jeżeli rządzący chcą przekazywać tak hojnie pieniądze publiczne, to należy przyznać się do błędu i wycofać z procesu fikcyjnej likwidacji mediów publicznych. Wszystko to ma miejsce w sytuacji, kiedy z badań oglądalności wyraźnie wynika, że wiodące programy informacyjne TVP straciły około 1 mln widzów (ok. 30%), a oglądalność TVP Info spadła wręcz katastrofalnie, aż o ok. 70%, i jest to często dopiero pod względem oglądalności 4. stacja informacyjna, a mimo tego pieniądze publiczne płyną do tej firmy najszerszym strumieniem.
Pieniądze na media w likwidacji
Przez ponad 2,5 roku rządów Tuska rządząca koalicja przeznaczyła na media publiczne w likwidacji ponad 6 mld zł i jak należy się spodziewać, do końca tego roku do mediów publicznych zostanie przekazany co najmniej kolejny miliard złotych. Ba, okazuje się także, że kolejni ministrowie rządu Tuska, próbując poprawić swoje notowania w badaniach opinii publicznej, z własnych budżetów kupują czas antenowy w najbardziej popularnych programach śniadaniowych, tak ostatnio zrobił minister Kierwiński, przeznaczając na ten cel ponad 5 mln zł z budżetu swojego resortu. Działania te są realizowane mimo istniejących opinii prawnych, że przekazywanie kolejnych transz środków budżetowych do podmiotów będących w likwidacji jest rażącym łamaniem prawa w sytuacji, kiedy likwidatorzy nie tylko nie prowadzą żadnych czynności likwidacyjnych, a wręcz przeciwnie rozszerzają działalność w ramach tych procesów.
Europoseł Sienkiewicz ubolewa w tym wywiadzie, że mimo determinacji rządu Tuska w sprawie przejęcia mediów publicznych i mimo tego, że funkcjonuje cały szereg mediów prywatnych, które z całych sił wspierają ten rząd, to jednak systemu medialnego domknąć się nie udało. Co więcej, na funkcjonowanie tych mediów, które jeszcze ówczesny minister Sienkiewicz postawił w stan likwidacji, obecna ekipa przeznacza po parę miliardów złotych rocznie, oczywiście ze złamaniem prawa, a mimo tego nie dają one rady, aby zapewnić jej osłonę medialną. W związku z tym co i rusz do opinii publicznej przedostają się kolejne informacje o aferach władzy, o nieudolnym rządzeniu i jego fatalnych skutkach, ba, codziennie trzeba odpowiadać na dociekliwe pytania niezależnych dziennikarzy wolnych mediów. To irytuje zresztą nie tylko polityków koalicji 13 grudnia, ale także ich wyborców, szczególnie tych najbardziej radykalnych spod różnych znaków, takich jak: Silni Razem, Sok z Buraka, Obywateli RP czy Komitet Obrony Demokracji. W takiej sytuacji zdaniem europosła Sienkiewicza bardzo trudno się rządzi, ale mimo tego podpowiada swoim kolegom z rządu kontynuowanie radykalnych i niezgodnych z prawem działań, w tym w szczególności siłowe przejęcie Trybunału Konstytucyjnego.
