SAFE i wyjątkowa bezczelność rządu TuskaSAFE i wyjątkowa bezczelność rządu Tuska
Wczorajsza defilada z okazji Święta Wojska Polskiego w Warszawie była okazją do pokazania Polakom przynajmniej części nowoczesnego sprzętu wojskowego, jakim dysponuje nasza armia, ale okazało się, że rząd Tuska nadał temu świętowaniu hasztag „#PolskaSAFE, Bezpieczna Polska”.
Rzeczywiście, wzdłuż Wisłostrady rozwieszono mnóstwo banerów z tym hasłem; ba, hasło to zostało umieszczone na folii o długości przynajmniej kilkudziesięciu metrów, rozłożonej na jezdni tuż przed trybuną honorową, aby prezydent Nawrocki mógł się na nie napatrzeć. To wyjątkowo bezczelna zagrywka rządu Tuska, a szczególnie ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, bo przecież sprzęt prezentowany na defiladzie w zdecydowanej większości został zakupiony podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości.
Tak naprawdę tylko samoloty F-16 i czołgi Leopard prezentowane na defiladzie to zakupy dokonane znacznie wcześniej; cały pozostały sprzęt to zakupy dokonywane od 2016 roku w Stanach Zjednoczonych, Korei Południowej i, no i oczywiście, w przemyśle zbrojeniowym w Polsce. Oczywiście kupowany sprzęt nie stał na półkach – od jego zamówienia do realizacji kontraktów często mija kilka lat, więc część tego zamówionego sprzętu dopiero teraz dociera do jednostek wojskowych, ale gdyby nie tamte kontrakty, tego sprzętu w ogóle by nie było.
Liczą na to, że Polacy nie myślą?
Próba więc wmawiania Polakom, że za kredyt SAFE zaciągnięty w maju tego roku, w zaledwie 3 miesiące rząd Tuska zakupił sprzęt prezentowany na defiladzie, jest wyjątkową bezczelnością i liczeniem na to, że Polacy nie myślą. Co więcej, z tej europejskiej pożyczki zaciągniętej ze złamaniem prawa – bo przecież ustawa jej dotycząca została zawetowana – Polska otrzymała dopiero zaliczkę w wysokości 6,5 mld euro, a więc około 28 mld zł, a do zakładów zbrojeniowych na koniec czerwca tego roku przekazano zaledwie 157 mln zł. Przypomnijmy, że wtedy, kiedy ta I transza została przekazana przez KE do Polski, zarówno wicepremier Kosiniak-Kamysz, jak i pełnomocnik rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zapewniali, że środki te błyskawicznie zostaną przekazane zakładom zbrojeniowym w Polsce, z którymi wcześniej podpisano umowy na sprzęt wojskowy albo aneksy do tych wcześniej zawartych. Przekazanie zaledwie 157 mln zł z 28 mld zł, niestety, nie jest niespodzianką; minister finansów Andrzej Domański naciskał na zawarcie umowy pożyczkowej z KE nie dlatego, że chce szybko uzbrajać polską armię, ale dlatego, że potrzebuje środków zewnętrznych na finansowanie płynności budżetowej przy wynoszącym ponad 270 mld zł deficycie budżetowym i w sytuacji, kiedy dochody budżetowe po I półroczu tego roku są wyraźnie mniejsze od tych planowanych.
Przypomnijmy, że w latach 2015–2023 na kluczowe kontrakty zbrojeniowe rząd Prawa i Sprawiedliwości przeznaczył ponad 200 mld zł, w tym w USA ok. 79 mld zł (34%), w Korei Południowej ok. 64 mld zł (27%), a w przemyśle krajowym ok. 58 mld zł (25%). W ramach tych kontraktów nabyliśmy od USA między innymi 16 wyrzutni rakiet Patriot za ok. 4,7 mld USD, 32 samoloty F-35 za ok. 4,6 mld USD, 250 czołgów Abrams w najnowocześniejszej wersji za 4,7 mld USD i 116 Abramsów używanych za 1,4 mld USD oraz 20 wyrzutni HIMARS za ok. 0,5 mld USD. W Korei Południowej – i to z niezwykle szybkim terminem realizacji kontraktów – nabyliśmy 180 czołgów K2, 212 komplementarnych z naszymi Krabami dział samobieżnych K9, 218 wyrzutni rakietowych Chunmoo, w dużej części na podwoziach polskiego Jelcza, a także 48 samolotów FA-50. Z kolei polski przemysł zbrojeniowy dostarczył ponad 120 Krabów, ponad 120 samobieżnych moździerzy Rak, 1400 bojowych wozów piechoty Borsuk, tysiące wyrzutni Piorun, ponad 100 tys. karabinków Grot, 6 systemów rakietowych Pilica/Narew, setki specjalistycznych dronów i tysiące specjalistycznych ciężarówek Jelcz.
Brak szacunku dla polskich żołnierzy
Te twarde dane powinny rozwiewać wszelkie wątpliwości, że w ten sposób rząd Prawa i Sprawiedliwości – za ponad 200 mld zł pochodzących z budżetu państwa, a także Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (funduszu o charakterze pożyczkowym) – dokonał kluczowych zakupów uzbrojenia dla polskiej armii. Z kolei w ramach porównywalnej co do wartości unijnej pożyczki SAFE podpisano 62 kontrakty (50 nowych umów i 12 już podpisanych wcześniej umów aneksowano) na kwotę 124 mld zł (ponad 2/3 całej wartości pożyczki), ale w związku z tymi zakupami polska armia, niestety, nie pozyskała żadnych nowych zdolności wojskowych; co więcej, kontrakty te będą realizowane przez najbliższe 5 lat. Są w tych zamówieniach Kraby (96 sztuk), Borsuki – teraz w wersji pływającej (146 sztuk), baterie przeciwlotnicze i tysiące różnego rodzaju wozów specjalistycznych, ale także hełmy czy kamizelki kuloodporne, a te ostatnie rodzaje sprzętu powinny być kupowane z budżetu państwa, a nie z pożyczanych środków.
Trzeba także podkreślić, że całość pożyczki SAFE jest oczywiście objęta unijnym mechanizmem warunkowości, który – mimo tego, iż jest precyzyjnie opisany w rozporządzeniu – tak naprawdę jest mechanizmem czysto politycznych decyzji, które Komisja Europejska przetestowała na rządzie Prawa i Sprawiedliwości w związku z KPO. Przypomnijmy, że decyzją polityczną KE zablokowała na blisko 2 lata te środki z KPO i natychmiast po zmianie władzy w Polsce podobną decyzją je odblokowano, bo przecież nowa ekipa do tej pory nie zmieniła ani kropki, ani przecinka w ustawodawstwie dotyczącym polskiego wymiaru sprawiedliwości. Oznacza to oddanie decyzji w sprawie finansowania uzbrajania polskiej armii w ręce Komisji Europejskiej, co jest w oczywisty sposób złamaniem art. 90 Konstytucji RP, który mówi, że Rzeczpospolita nie może przekazać organizacji międzynarodowej kompetencji składających się na istotę suwerenności, a takimi są niewątpliwie te związane z funkcjonowaniem armii i jej finansowaniem.
W tej sytuacji próba wmawiania Polakom przez ministrów rządu Tuska, że sprzęt prezentowany na wczorajszej defiladzie został zakupiony dzięki pożyczce SAFE, jest wyjątkową bezczelnością i liczeniem na to, że da się jakąś część społeczeństwa do tego przekonać. A przecież kolejne transze tej pożyczki będą wypłacane po spełnieniu warunków określanych za każdym razem przez Komisję Europejską; ba, z dużym prawdopodobieństwem trzeba zakładać, że mogą one dotyczyć wymuszania wprowadzenia w Polsce prawa, które odrzuca większość naszego społeczeństwa. Próba uczynienia przez ministrów rządu Tuska ze Święta Wojska Polskiego swoistego „święta pożyczki SAFE” to z jednej strony brak szacunku dla polskich żołnierzy, a z drugiej – traktowanie Polaków jako ludzi, którzy mają kłopoty z myśleniem.
