Runęły dwie wieże Giertycha. "Prokuratura nie znalazła dowodów"
Runęły dwie wieże Giertycha. "To miało być uderzenie w Jarosława Kaczyńskiego. Okazało się kłamstwem i manipulacją"

Siedem lat oskarżeń, politycznego teatru i medialnego linczu. Barbara Skrzypek zmarła przed rokiem na rozległy zawał serca, trzy dni po przesłuchaniu "Od lat budowali swoją siłę polityczną na fałszywych opowieściach, kłamstwach, półprawdach i wygodnych mitach"
To miało być kluczowe uderzenie w Jarosława Kaczyńskiego. Okazało się piramidalnym kłamstwem i manipulacją. Żadnej „afery dwóch wież” nie było. Prokuratura nie znalazła żadnych dowodów na popełnienie przestępstwa i umorzyła postępowanie. Rozstrzygnięcia tego nie doczekała jednak śp. Barbara Skrzypek. Zmarła przed rokiem na rozległy zawał serca, trzy dni po przesłuchaniu.
Siedem lat oskarżeń, politycznego teatru i medialnego linczu. Ludzie Donalda Tuska „uruchomili cały aparat państwa przeciwko PiS” – dokładnie tak jak zalecał niemiecki publicysta Klaus Bachmann. Mimo że do politycznej walki z Prawem i Sprawiedliwością zaangażowano wszelkie siły i środki, kolejne oskarżenia rozbijają się w pył w zderzeniu z faktami.
25 czerwca br. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie w sprawie „dwóch wież”. Śledczy nie znaleźli dowodów na przestępstwa w żadnym z trzech badanych wątków.
Aby mówić o wypełnieniu znamion oszustwa, musimy udowodnić: działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia i wprowadzenie w błąd. Zdaniem prokuratora żadne z tych znamion nie zostało stwierdzone
– oświadczył prokurator Piotr Skiba, rzecznik prokuratury.
Decyzję poprzedziło drobiazgowe śledztwo, otoczone szczególną troską polityków, zwłaszcza Romana Giertycha. Patrząc na jego przebieg, można by sądzić, że rozstrzygnięcie jest z góry przesądzone. A jednak stało się inaczej. Ale po kolei.
Oskarżenia austriackiego biznesmena
Sprawa sięga 2018 r., kiedy to powiązana z PiS spółka Srebrna planowała postawienie biurowca w centrum Warszawy. Inwestycję zablokował stołeczny urząd miasta, a do budowy nie doszło. Austriacki biznesmen Gerald Birgfellner, reprezentowany przez Romana Giertycha i Jacka Dubois, oskarżył jednak Jarosława Kaczyńskiego o oszustwo. Twierdził, że przygotował wstępny projekt wieżowców i przeprowadził wiele prac, których wartość szacował na 1,3 mln zł, ale wynagrodzenia nie otrzymał.
W 2019 r. o „aferze dwóch wież” zaczęły pisać media. Prezes PiS od początku odpierał te zarzuty. Wskazywał, że projekt nie wyszedł poza fazę wstępnych planów, a wszystkie działania były prowadzone zgodnie z prawem. Powtórzył to również teraz.
Nigdy nie było żadnej decyzji o dwóch wieżach. To był rysunek, który zamieściła ”Gazeta Wyborcza„. To wszystko były bzdury
– oświadczył.
W 2020 r. prokuratura, po zapoznaniu się z dokumentami, odmówiła wszczęcia śledztwa. Zostało wznowione dopiero po dojściu do władzy Donalda Tuska i od początku towarzyszył jej gorący oddech Romana Giertycha.
Liczę na szybkie działania prokuratury oraz szybkie postawienie zarzutów Jarosławowi Kaczyńskiemu
– mówił w styczniu 2025 r.
Do sprawy oddelegowano jedną z największych prokuratorskich antypisowskich aktywistek – prokurator Ewę Wrzosek.
Wznowione śledztwo ruszyło w lutym 2025 r. Na jednego z pierwszych świadków wezwano Barbarę Skrzypek, wieloletnią bliską współpracowniczkę prezesa PiS. Wszystko, co stało się potem, jest wstrząsające, a pełnej prawdy nie znamy do dziś. Przesłuchanie trwało pięć godzin. Uczestniczyli w nim dwaj adwokaci Birgfellnera – mecenas Jacek Dubois i prawnik z kancelarii Giertycha. Barbara Skrzypek była całkiem sama. Wrzosek nie wyraziła zgody na obecność jej pełnomocnika, który przez cały czas czekał pod drzwiami. Przesłuchanie nie było rejestrowane. Sporządzono z niego zaledwie kilkustronicowy protokół, co do którego nadal są wątpliwości. Co się działo za zamkniętymi drzwiami prokuratury?
Po przesłuchaniu Barbara Skrzypek zdążyła jeszcze zadzwonić do Jarosława Kaczyńskiego. Ujawnił później, że z przesłuchania „wyszła w złym stanie, miała kłopoty z oddychaniem”. Jak się potem okazało, doznała rozległego zawału serca. Trzy dni później zmarła.
Nie mam najmniejszej wątpliwości, że te dwie sprawy były ze sobą ściśle związane. […] To jest pierwsza ofiara śmiertelna tego nagminnego łamania prawa
– powiedział prezes PiS.
Roman Giertych nie zatrzymał się nawet w momencie śmierci świadka. Zalał sieć serią wpisów, w których wiązanie tych spraw nazwał „łajdactwem” i zagroził Kaczyńskiemu Komisją Etyki Poselskiej.
10 czerwca br. do przesłuchania prezesa PiS przystąpił już osobiście, mimo że fakt łączenia funkcji pełnomocnika oskarżyciela oraz posła koalicji rządzącej i wiceszefa KO sam w sobie rodzi poważne wątpliwości. Wszystko wskazuje na to, że Kaczyńskiego próbowano wytrącić z równowagi. Dzień wcześniej Giertych zamieścił na platformie X ośmieszające go grafiki, które opatrzył wpisem:
Jarku, jutro przesłuchamy cię w prokuraturze. Nie bój się. Wuj będzie z tobą i pomoże ci wyjaśnić wszystko. I najważniejsza rada: przyznaj się.
Dodatkowo przesłuchanie miało miejsce w dniu miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, tuż po porannych obchodach. Wulgarni aktywiści zachowywali się tego dnia wyjątkowo agresywnie, a policja nie reagowała.
Nie osiągnięto jednak zamierzonego efektu. Rozczarował się także sam Giertych. Odsuniętą od śledztwa Ewę Wrzosek zastąpiła prokurator Małgorzata Szeroczyńska. Mimo że jest aktywnym i bojowym członkiem upolitycznionego prawniczego stowarzyszenia Lex Super Omnia, nie pozwoliła Giertychowi na odgrywanie własnego spektaklu, uchylając większość jego pytań. Poseł opuścił prokuraturę w trakcie przesłuchania. Być może dlatego, że tego dnia w Sejmie głosowano w sprawie wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych Mariusza Kierwińskiego. Jarosław Kaczyński nie mógł w nim uczestniczyć. Przesłuchanie trwało ponad dziewięć godzin. Zebrany materiał dowodowy okazał się wyczerpujący i przekonujący. Prokuratura Okręgowa umorzyła postępowanie.
Atak na prokuraturę
Eksperci nie mają wątpliwości, że postępowanie prowadzone zgodnie z literą prawa nie mogło zakończyć się inaczej.
Dla każdego prawnika, który zna się na prawie karnym, zajmuje się tymi sprawami, raczej sprawa od samego początku wskazywała na to, że będzie umorzona. Przypomnę, że początkowo prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa i zostało to utrzymane w mocy przez Sąd Okręgowy w Warszawie w składzie, który sugerowałby raczej przeciwne rozstrzygnięcie
– mówi nam mecenas Bartosz Lewandowski.
Dziwię się, że nie czują żenady osoby, które doprowadziły do tego, że tę sprawę prowadziła pani prokurator Wrzosek. Jeszcze bardziej zdumiewa mnie, że pani prokurator dalej zabiera w tej sprawie głos i nie spotyka się to z żadnymi konsekwencjami ze strony prokuratury
– dodaje.
Ewa Wrzosek skwitowała decyzję prokuratury najpierw jednym zdaniem na platformie X: „Pozwolę sobie mieć własne zdanie w tej kwestii”. Na tym jednak nie poprzestała, dając wyraz frustracji na różne sposoby. Miała na to śledztwo własny plan. Jeszcze przed wszczęciem postępowania pytana w mediach, czy jest możliwe, że Jarosław Kaczyński usłyszy zarzuty, twierdziła, że „nie wyklucza takiej sytuacji”.
Z werdyktem prokuratury nie może się pogodzić także Roman Giertych. Zapowiedział apelację i zaczął wysuwać groźby, zalewając platformę X kolejną serią wpisów:
W sumie to zabawni jesteście, prokuratorzy. Ustawiacie się na 15 miesięcy przed wyborami pod nowy rząd, tylko z polskimi wyborami do Sejmu (przynajmniej od 20 lat) jest tak, że o ile w nich występuje, to zawsze wygrywa Tusk. A wy zostaniecie w 2027 r. z tym waszym serwilizmem wobec Kaczyńskiego jak Himilsbach z angielskim.
Wtór Silnych Razem i niezadowolonych z decyzji przeciwników PiS doprowadził do kuriozalnej sytuacji. Nielegalny prokurator krajowy Dariusz Korneluk, który „objął” tę funkcję na mocy dekretu Donalda Tuska po nielegalnym, siłowym przejęciu prokuratury, zaczął obruszać się na chęć upolitycznienia prokuratury. To zapewne emanacja potężnego konfliktu, który narasta w jego współpracy z Waldemarem Żurkiem. Jednak wydane przez niego oświadczenie odnosi się do medialnych wystąpień Giertycha i Dubois.
Niedopuszczalne jest personalne atakowanie prokuratora wyłącznie z powodu treści podjętej przez niego decyzji, zwłaszcza w sytuacji, gdy od decyzji procesowych przysługują przewidziane prawem środki odwoławcze, zapewniające ich kontrolę przez niezawisły sąd. […] Decyzje prokuratorów nie mogą być oceniane przez pryzmat bieżącego sporu politycznego ani utożsamiane z działalnością na rzecz jakiegokolwiek środowiska czy ugrupowania politycznego
– napisał Korneluk.
Okazuje się, że narastająca agresja Giertycha zaczyna niepokoić coraz więcej środowisk. Pełnomocnicy Kaczyńskiego mają zamiar złożyć wniosek o wszczęcie wobec niego postępowania do rzecznika dyscyplinarnego właściwej Okręgowej Rady Adwokackiej (ORA). Twierdzą, że wpisy i aktywność Giertycha w postępowaniu dotyczącym „dwóch wież” mogą naruszać m.in. prawo o adwokaturze. Zgodnie z art. 80 adwokaci podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za postępowanie sprzeczne z zasadami etyki lub godnością zawodu.
Zachowanie wiceprzewodniczącego Koalicji Obywatelskiej bulwersuje także inne środowiska, przeciwko którym stale występuje. Kilka dni temu sugerował bezprawne usunięcie sędziów Sądu Najwyższego z budynku. Stowarzyszenie Sędziowie RP złożyło więc na mecenasa Giertycha skargę do Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, żądając przeprowadzenia postępowania dyscyplinarnego.
Nie ma zgody na hejtowanie sędziów przez polityków, a szczególnie tych wykonujących jednocześnie zawody zaufania publicznego. […] Wypowiedzi te nie licują z godnością zawodu adwokata i stanowią niedopuszczalną presję na Sędziów Sądu Najwyższego
– napisali członkowie stowarzyszenia Sędziowie RP, uzasadniając swój wniosek.
Kłamstwo legło w gruzach
Platforma Obywatelska od lat próbowała przykrywać sprawą „dwóch wież” własne afery. Prokuratura ostatecznie wytrąciła jej znaczone karty z rąk.
Od lat budowali swoją siłę polityczną na fałszywych opowieściach, kłamstwach, półprawdach i wygodnych mitach. Sprawa ”dwóch wież„ miała być ich wielkim oskarżeniem. Miała być symbolem. Miała przykrywać brak programu, brak odpowiedzialności i brak szacunku dla faktów. Dziś postępowanie zostało umorzone. Prawdy nie da się zakrzyczeć konferencjami, emocjami i politycznym teatrem. Wielu z nich nie byłoby dziś w życiu publicznym, gdyby nie Donald Tusk – jego patronat, jego decyzje i jego polityczny system. Polacy mają dobrą pamięć. Przyjdzie czas rozliczyć kłamstwa, na których przez lata budowano kariery
– napisał Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP.
Sprawę skomentował też rzecznik PiS Rafał Bochenek:
Kolejne misternie budowane kłamstwo Tuska i usłużnych mu mediów legło w gruzach! Sprawa tzw. dwóch wież i rzekomych przestępstw wokół niej została medialnie wymyślona po to, aby zmanipulować społeczeństwo i umożliwić Tuskowi powrót do władzy… Polacy, otwórzcie oczy! Oszukują Was na każdym kroku!.
Do decyzji prokuratury odniósł się także prof. Przemysław Czarnek:
Ile osób ta władza zdążyła publicznie oskarżyć, oczernić i skazać w medialnych pokazówkach, zanim zapadły jakiekolwiek rozstrzygnięcia? Do ilu tragedii doprowadzili i jeszcze doprowadzą? ”Dwie wieże„ kończą się umorzeniem. Sypie się kłamliwa narracja koalicji 13 grudnia. Tak wygląda polityka oparta na spektaklu zamiast dowodów. Tak wygląda państwo, w którym kluczową rolę odgrywają Tusk, Żurek i Wrzosek.
Mimo że prawda zwyciężyła, trudno się tym w pełni ucieszyć. Już zawsze będzie się łączyć z tragiczną śmiercią śp. Barbary Skrzypek. Tej straty nie zrekompensuje nawet sprawiedliwość. Zbigniew Ziobro napisał na platformie X, że „dostała zawału po przesłuchaniu przez Ewę Wrzosek, bo Tusk z Giertychem postanowili urządzić polowanie na opozycję i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Bo kazali prokuraturze brnąć w absurdalne zarzuty”.
Rzekoma „afera dwóch wież” nie powinna w ogóle wzbudzić zainteresowania śledczych. Właśnie tak została rozpoznana kilka lat temu. Gdyby nie nadaktywność nielegalnie przejętej prokuratury, używanej do politycznych rozliczeń z PiS, wcale nie zostałaby podjęta. Chodziło jednak o wywołanie efektu mrożącego, o sklejenie Jarosława Kaczyńskiego z brudnym oskarżeniem, o atrakcyjne medialnie zdjęcia z prokuratury.
Przez lata mieliśmy do czynienia z piramidalnym oszustwem. Absorbowano nim media, poświęcano mu wystąpienia sejmowe, angażowano cały aparat państwa. Rodzi się pytanie: ile kosztowało śledztwo, które obiektywnie nigdy nie powinno zostać wszczęte? Dlaczego pochłaniało uwagę prokuratorów, którzy w tym czasie powinni poświęcić ją realnym problemom i rozzuchwalonym bezkarnością przestępcom?
Tak skrajnej patologii, jaka rozpanosiła się w państwie Donalda Tuska, nie było w naszym kraju od dekad. Każda kolejna afera budzi coraz większą odrazę. Pedofilia i zoofilia w szeregach KO, niewyobrażalny wyciek pieniędzy z KPO do ludzi związanych z władzą, upartyjnienie ochrony zdrowia, a nawet mrożący krew w żyłach nekrobiznes w samorządowym szpitalu Rafała Trzaskowskiego. Jak dotąd żadna z tych spraw nie zajmuje premiera tak aktywnie, jak opętańcza walka z PiS i jego zwolennikami.
