Religia a moralnośćReligia a moralność

Nie wiem, czy młodzi nożownicy i terroryści, o których ostatnio bardzo głośno w mediach, są katolikami, czy chodzą regularnie na Mszę św. i regularnie się spowiadają, czy chodzą na szkolne lekcje religii i parafialną katechezę. Nie wiem, czy wiedzieli, co robią, czy działali zgodnie z przyjętym światem wartości, czy też przeciwnie, postąpili niekonsekwentnie w stosunku do deklarowanej wiary w Ewangelię. Tym niemniej chcę się podzielić kilkoma uwagami na temat relacji między religią katolicką a moralnością. Będą to zasadniczo uwagi natury metafizycznej, a nie psychologicznej, socjologicznej czy historycznej.
Religia i moralność nie są formalnie tym samym. Celem i przedmiotem aktów moralnych jest dobro, zaś aktów religijnych – Bóg. Ponieważ jednak każde osobowe działanie człowieka ma charakter moralny, charakter taki mają również akty religijne. Co więcej, jakiekolwiek działania moralnie dobre, o ile są skierowane ku Bogu jako celowi ostatecznemu, zyskują charakter religijny (np. czyn miłości bliźniego z motywu miłości Boga). Działaniami tymi zmierza człowiek ku Bogu.
Poznawczy aspekt religii wydatnie wspomaga funkcjonowanie rozumu praktycznego i moralną aktywność człowieka. Sama prawda o stworzeniu zdaje się stanowić konieczny warunek życia moralnego. Jak bowiem zauważa Joseph Ratzinger,
„moralność żyje zawsze wpisana w bardziej rozległy horyzont religijny, który jest jej oddechem i życiowym środowiskiem. Poza tym środowiskiem moralność staje się zduszona i formalna, słabnie i potem umiera. Etyczne uznanie sakralności życia i zaangażowanie na rzecz jego poszanowania potrzebują wiary w stworzenie jako swego horyzontu: tak jak dziecko może otworzyć się z ufnością na miłość, jeśli czuje się kochane, i może rozwijać się i rosnąć, jeśli czuje się otoczone spojrzeniem miłości swoich rodziców, podobnie i nam udaje się patrzeć na innych z szacunkiem dla ich godności jako osób, jeśli sami doświadczamy spojrzenia miłości Boga na nas – Boga, który nam objawia, jak bardzo cenna jest dla Niego nasza osoba” (Europa Benedykta w kryzysie kultur s. 91).
A dalej, jak zauważa Benedykt XVI, wiara jest dla rozumu siłą oczyszczającą. Uwalnia rozum od zaślepienia i pomaga mu być sobą; pomaga mu widzieć to, co jest mu właściwe. Papież wskazuje tu na dziedzinę prawa naturalnego. Jest ona dostępna rozumowi naturalnemu. Jednak rozum ten zagrożony jest stale „etycznym zaślepieniem” utrudniającym mu właściwe funkcjonowanie (Deus caritas est nr 28). Toteż głos Kościoła w takich sprawach, jak na przykład natura małżeństwa czy wartość życia ludzkiego od jego początku aż do naturalnej śmierci, jest upominaniem się o to, co jest dostępne rozumowi naturalnemu, to znaczy, jest poznawalne niezależnie od wiary w nadprzyrodzone objawienie.
Religia jako osobowe odniesienie człowieka do Boga jako celu ostatecznego stanowi oś czy fundament moralnego dynamizmu człowieka. Toteż eliminacja tego odniesienia to nie tylko pominięcie jakiegoś segmentu moralności, ale przebudowa, a właściwie destrukcja porządku moralnego. Ludzkie działania dokonują się bowiem ze względu na cel. Albo cel działania jest ostateczny (naczelny) i wówczas działanie kończy się na osiągnięciu tego celu, albo cel ten nie jest ostateczny. Wówczas jednak jest on przyporządkowany innemu celowi, na mocy którego, jako środek do celu, porusza dynamizm woli. Cele, które nie są ostateczne, nie są zrozumiałe tak długo, jak długo nie przyjmie się, że jest cel ostateczny, ze względu na który poruszają cele pośrednie. Rzeczą niezmiernie ważną jest identyfikacja celu ostatecznego. Obiektywnie tym celem jest Bóg – Dobro absolutne. Tylko On jest źródłem wszelkiego dobra, tylko On jest ostateczną racją wszelkich działań, wszelkich decyzji, wszelkich wyborów konkretnych dóbr skończonych, i tylko On, będąc pełnią dobra, nasyca dynamizm woli. Boga zaś osiąga człowiek przez liczne ruchy, tj. działania ku Bogu aktem intencji skierowane. Trzeba więc, by działania te były dobre, tzn. by w ludzkim działaniu była uszanowana prawda o obiekcie, w stosunku do którego to działanie jest wyłaniane. A to znaczy, że trzeba, aby była uszanowana Boża myśl stwórczo określająca ten świat, aby było uszanowane prawo Boże (lex aeterna). Uszanowanie prawa Bożego w ludzkim działaniu moralnym jest więc wyborem Boga i drogą do osiągnięcia Boga jako celu ostatecznego. Dlaczego mam czynić dobro i unikać zła? Jeśli chcesz osiągnąć Boga, to jest ostateczny cel swego życia, czyń dobro. A jeśli Bóg jest w czyimś życiu nieobecny, to nie ma dostatecznie mocnej racji, aby czynić dobro.
Katolicka eschatologia z wizją sądu ostatecznego z całą powagą odsłania prawdę o konsekwencjach ludzkich wolnych wyborów. Pokazuje, że miłość prowadzi do Boga, i że konsekwencją braku miłości jest życie bez Boga na zawsze. Jest więc katolicka eschatologia dramatycznym wezwaniem do tego, aby człowiek miłował.
Miłość Boga jest nieodłączna od miłości człowieka. Wedle świadectwa chrześcijańskiego objawienia, nie ma autentycznej więzi człowieka z Bogiem, jeśli relacje człowieka do siebie samego i do innych ludzi nie będą nacechowane sprawiedliwością i miłością. Nauka moralna Kościoła katolickiego niesie przykazanie miłości bliźniego, a bliźnim jest każdy bez wyjątku człowiek.
Autentyczni chrześcijanie kształtują życie społeczne w kierunku cywilizacji miłości, a więc cywilizacji prymatu osoby nad rzeczą, moralności nad techniką, bycia nad posiadaniem, miłosierdzia nad sprawiedliwością, pracy przed kapitałem. Jest też katolicyzm promocją naturalnych, niezbywalnych praw osoby, a także rodziny i narodu.
