Przyjaciółka Tuska i ukraińskie interesy w Polsce. O to trzeba pytać!Przyjaciółka Tuska i ukraińskie interesy w Polsce. O to trzeba pytać!

Przyjaciółka Donalda Tuska, była wicepremier i komisarz europejska Elżbieta Bieńkowska pracuje dla ukraińskich kolei państwowych. Czym to się różni od pracy Gerharda Schroedera dla Gazpromu?
Pytanie jest oczywiście prowokacyjne. Ale trzeba je postawić. Schroeder, były kanclerz, skusił się na wielkie pieniądze Putina, tuż przed szturmem Moskali na Kijów wszedł do rady dyrektorów Gazpromu i, wykorzystując swoje wpływy, działa na rzecz swojego mocodawcy w Niemczech. Elżbieta Bieńkowska, swego czasu najbliższa współpracowniczka Donalda Tuska a potem, dzięki wsparciu jego rządu, komisarz europejska. Dziś swoją pozycję polityczną i znajomości wykorzystuje w pracy na rzecz Ukrzaliznycii, ukraińskiego odpowiednika naszych PKP.
I tu i tu państwowa kariera przełożyła się na pieniądze od obcych państw. Już sam ten fakt, i nieważne, czy polski polityk pracuje się dla Rosji, Niemiec, Ukrainy czy Stanów Zjednoczonych, powinien budzić wątpliwości.
W przypadku Bieńkowskiej chodzi jednak o coś więcej. Ukraińskie koleje, dla których pracuje, coraz mocniej rozpychają się w naszym kraju, kosztem polskich państwowych spółek kolejowych.
Jednocześnie PKP Cargo, Orlen Kolej czy inne nasze firmy po prostu nie są wpuszczane na Ukrainę. Płacący pani Bieńkowskiej Ukraińcy mają swobodny dostęp do polskiej sieci kolejowej, zaś polscy przewoźnicy nie mają żadnego dostępu do sieci ukraińskiej. Dzieje się tak wbrew umowie, jaką Kijów podpisał z Komisją Europejską. Ukraińcy zdobywają rynek w Polsce, my na Ukrainie jesteśmy zablokowani. Brak symetrii i uprzywilejowanie pracodawców pani Bieńkowskiej są rażące.
Trzeba więc pytać, czy pani komisarz wykorzystuje swoje kontakty w polskim rządzie, by taką, korzystną dla Ukraińców sytuację utrzymywać? Premier jest jej kolegą, swego czasu mówiło się nawet o przyjaźni pomiędzy Tuskiem a Bieńkowską. Ministerstwami rządzą jej polityczni koledzy. W spółkach skarbu państwa siedzą jej dawni podwładni i współpracownicy.
Mimo ataków, jakie spotykają mnie za dotykanie tego tematu, będę go pilnował. W relacjach gospodarczych pomiędzy Polską a Ukrainą musi panować partnerstwo i symetria, nie zaś niekorzystne dla nas uprzywilejowanie sąsiadów. A polscy politycy muszą pracować dla Polski, a nie dla obcych. Nawet, kiedy obcych reprezentuje ich bliska koleżanka.
