Prezydent zły po wetach na 8 mld, Domański świetny mimo braku 100 mldPrezydent zły bo zawetował ustawy na 8 mld zł, minister Domański świetny choć brakuje mu w budżecie 100 mld zł

Wczoraj w mediach z całych sił wspierających rząd Donalda Tuska zaroiło się od informacji, jak to weta prezydenta Karola Nawrockiego powodują straty w budżecie państwa i natychmiast resort finansów oszacował je na ponad 8 mld zł.
Chodzi o ustawę o nadzwyczajnych zyskach w sektorze paliwowym, której skutki dla budżetu oszacowano na 3,8 mld zł dodatkowych dochodów, ustawę o podwyżce akcyzy na napoje alkoholowe, szacunkowa utrata dochodów 1,8 mld zł, ustawę o objęciu systemem SENT transportu betonu, szacunkowa utrata dochodów 1,2 mld zł i drobniejsze straty, ustawa o podwyżce opłaty cukrowej, nowelizacja ustawy o CIT i dodatkowe opodatkowanie wygranych, łączna utrata dochodów szacunkowo ok. 1,2 mld zł. Tyle tylko, że w przypadku tego pierwszego weta, dotyczącego nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych jest dokładnie odwrotnie, prezydent uratował Skarb Państwa przed przegranymi w międzynarodowych trybunałach, bo ustawa wprowadzała opodatkowanie wstecz, czego zabrania Konstytucja RP i zagraniczne firmy paliwowe, których ten podatek także dotyczył, wygrałyby te procesy w cuglach z gigantycznymi odszkodowaniami włącznie.
Ale, jak się okazuje, na swoisty rozkaz z Kancelarii Premiera część mediów głośno krzyczy, prezydent Nawrocki zły, bo zawetował kilka ustaw, które miały przynieść budżetowi dodatkowe 8 mld zł, a zupełnie niedawno pod koniec lipca w Sejmie odbyła się debata nad wykonaniem budżetu za 2025 rok i okazało się, że minister finansów Andrzej Domański nie wykonał dochodów podatkowych na kwotę aż 41,5 mld zł, a mimo tego wg premiera Tuska jest najlepszym ministrem w historii. W 2025 roku bowiem dochody podatkowe zostały wykonane zaledwie w wysokości 92,7% w stosunku do planowanych, co oznacza, że jak wspomniałem, zabrakło do planu aż 41,5 mld zł, a przecież ten plan przygotowywał już w pełni minister finansów Andrzej Domański. Minister Domański nie zrealizował zaplanowanych dochodów we wszystkich podatków stanowiących główne źródło dochodów podatkowych, a więc zarówno z podatków pośrednich takich jak VAT czy akcyza, ale także podatków dochodowych PIT i CIT. Z VAT zabrakło do planu aż blisko 28 mld zł, z akcyzy około 6,6 mld zł, z CIT aż około 7 mld zł, a z PIT około 2 mld zł i to w sytuacji, kiedy mieliśmy do czynienia z przyzwoitym jak na warunki unijne wzrostem PKB, który w cały roku 2025 wyniósł 3,6%.
Przypomnijmy także, że pomimo tego, iż w 2024 roku prawie wszystkie parametry makroekonomiczne były korzystniejsze niż w 2023 roku, bowiem mieliśmy do czynienia z wyraźnym wzrostem PKB (3,2%), konsumpcji, płac, świadczeń emerytalno-rentowych i tylko inflacja była niższa, niż zakładano, zabrakło aż 56 mld zł dochodów budżetowych w stosunku do wielkości zaplanowanych. Zabrakło do planu prawie 30 mld zł dochodów z VAT i to mimo tego, że od 1 kwietnia 2024 roku kwietnia przywrócono 5% podatek VAT na żywność (dodatkowe wpływy z tego tytułu ok. 9 mld zł), co więcej minister finansów, chcąc mieć lepszą sytuację wyjściową, przerzucił przy pomocy mechanizmu przyśpieszonych zwrotów 12 mld zł wpływów z tego podatku z grudnia 2023 na styczeń 2024. Zabrakło także w stosunku do planu ponad 11 mld zł wpływów z PIT (te jednak w końcówce roku, zostały przeniesione do budżetów jednostek samorządowych), a także blisko 10 mld zł wpływów z CIT, co przy wspomnianym wzroście PKB wynoszącym 3,2% jest tak naprawdę nie do wytłumaczenia.
Mimo tych braków wpływów podatkowych sumarycznie sięgających w latach 2024-2025 blisko 100 mld zł, posłowie rządzącej koalicji, zarówno w lipcu 2025 roku, jak i w lipcu 2026 roku, udzielili rządowi Tuska absolutoriów za wykonanie budżetu za te dwa lata. A przecież brak blisko 100 mld zł dochodów podatkowych w stosunku do wpływów przecież zaplanowanych osobiście przez ministra Domańskiego, to jest nie tylko sytuacja, która powinna wywołać wręcz burzę medialną, a gdy zabrakło w tej sprawie wyjaśnień odpowiedzialnego za ten stan rzeczy, premier Tusk powinien dokonać jego głośnego odwołania z zajmowanego stanowiska. Nic takiego się oczywiście nie stało, minister został na swoim stanowisku i kontynuuje dotychczasowe praktyki, co widać także w realizacji budżetu w 2026 roku, który po 7 miesiącach, odnotowuje aż 141,5 mld zł deficytu.
Otóż z komunikatu resortu finansów o szacunkowym wykonaniu budżetu państwa za 7 miesięcy tego roku, wynika, że deficyt przekroczył już 141 mld zł i już po tym okresie, brakuje prawie jednomiesięcznych dochodów podatkowych, czyli kwoty około 50 mld zł. Dochody budżetowe zostały wykonane tylko w 51,6%, a dochody podatkowe na jeszcze niższym poziomie, bo 51%, natomiast upływ czasu to już ponad 58,3% i choć trudno tutaj o idealną zgodność, to wynosząca blisko 8 pp rozbieżność i to już w II połowie roku jest poważnym sygnałem, że zaplanowanych dochodów podatkowych i w tym roku nie uda się zrealizować. Z kolei wydatki budżetowe po 7 miesiącach także nie zostały w pełni zrealizowane, bo tylko wykonano je zaledwie w 51,7%, a więc nie wydano zgodnie z planem ponad 50 mld zł, co oznacza, że już teraz minister finansów przygotowuje się do cięć wydatków w końcówce roku.
Zadziwiająca jest więc ta wręcz ostentacyjna asymetria w ocenach tzw. ekspertów i wielu mediów, którzy ochoczo atakują prezydenta, bo wetuje i budżet „stracił” 8 mld zł, a minister finansów, który przez 2 lata, nie potrafił zebrać ok. 100 mld zł dochodów podatkowych, które wcześniej sam zaplanował, to jest wybitny fachowiec, którego trzeba hołubić. Trzeba go hołubić i wspierać, mimo tego, że został właśnie także klasycznym oszustem wyborczym, bo to także on w specjalnym spocie zapewniał wyborców, że jeżeli będzie uczestniczył we władzy, to wprowadzi kwotę wolną w PIT w wysokości 60 tys. zł i dzięki temu emerytury do 5 tys. zł i wynagrodzenia do 6 tys. zł, będą zwolnione z podatku PIT. A oszustem ogłosił go sam premier Tusk (przy okazji ogłosił także siebie), informując na konferencji prasowej w poprzednim tygodniu, że podniesienia kwoty wolnej do 60 tys. zł do 2028 roku nie będzie.
