Akademia Pana Tuska. Premier gada z psem, minister z warzywamiAkademia Pana Tuska. Premier gada z psem, minister z warzywami

FacebookTwitter

W założeniu ma być miło i śmiesznie, ale jest coraz bardziej straszno. Trzeba bowiem postawić pytanie o kondycję psychiczną ludzi, którzy pełnią bardzo istotne funkcje państwowe. Poważne tematy debaty publicznej są przez nich przedstawiane w formach wyjętych wprost z teatrzyków przedszkolnych.

 

Wczoraj pan premier Donald Tusk zaprosił do samolotu Reksia i Krecika. Usadził ich na fotelu obok siebie, zapiał im pasy i przedstawił jako najlepszych specjalistów od demontowania rosyjskiej dezinformacji. Było słodko, milusio wręcz, a niejeden Polak wychowany na dobranockach ze Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej sam by chętnie przytulił bohaterów swojego wczesnego dzieciństwa. Sęk w tym, że jednocześnie pan premier straszy nas wojną z Rosją, przekonuje, że zagrożenie jest bardzo poważne, także w obszarze informacyjnym. A potem "zatrudnia" Reksia i Krecika. Czy to oznacza, że ewentualny atak Putina zostanie przeprowadzony przy użyciu Wilka i Zająca?

Jak wiadomo pan premier cieszy się gigantycznym autorytetem w całym obozie politycznym koalicji 13 grudnia. Nie tylko wśród członków KO, ale także przystawek tej partii, dzięki którym w ogóle może sprawować władzę. Nic zatem dziwnego, że kolejny poważny temat jaki zaistniał ostatnio w świadomości wielu Polaków, a więc nowe wytyczne dotyczące żywienia dzieci w szkołach, został także potraktowany w konwencji wytyczonej w samolocie przez pana premiera. Mała różnica, tym razem członek rządu nie rozmawia z pluszakami, a z warzywami. 

Tę ideę podjęła wiceminister, czy też pewnie raczej "wiceministra" nauki i szkolnictwa wyższego z Lewicy Karolina Zioło-Pużuk. Przy okazji zaprezentowała swój sposób pojmowania świata i to, co zrozumiała z argumentów rodziców, którzy alarmują, że nowe posiłki w szkołach są po prostu zbyt mało sycące dla dzieci. I o ile nikt nie kwestionuje, że warzywa są zdrowe i pożądane w diecie, to jednak powinny być dodatkiem czy uzupełnieniem treściwego posiłku. Wynika to choćby z faktu, że warzywa mają o wiele mniej kalorii niż dania mięsne. Pani "wiceministra" odkryła jednak jak "prawica widzi zmianę diety". A może powiedziały jej to same warzywa? Może wróciły obrażone ze szkoły, bo dzieci nie chciały ich jeść i poskarżyły się pani wiceminister na swoje odrzucenie? 

Kiedyś w filmowej adaptacji "Akademii Pana Kleksa" Adaś Niezgódka śpiewał "wy nie wiecie, ja wiem, jak rozmawiać trzeba z psem". W rządzie Donalda Tuska, który coraz bardziej przypomina ten edukacyjno-wychowawczy ośrodek stworzony w pisarskiej wyobraźni Jana Brzechwy umieją za to rozmawiać już z maskotkami i warzywami. Czekamy na kolejne sprawności! A może lepiej nie...

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.