Pieniądze z SAFE są przeznaczane na płynność budżetuPieniądze z SAFE są przeznaczane na płynność budżetu

Według mediów do zakładów zbrojeniowych do połowy tego roku zostało skierowanych zaledwie 157 mln zł z 28 mld zł, jakie nasz kraj otrzymał w ramach I transzy programu SAFE. Kiedy I transza została przekazana przez Komisję Europejską do Polski, zarówno wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, jak i pełnomocnik rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zapewniali, że środki te błyskawicznie zostaną przekazane polskim zakładom zbrojeniowym, z którymi wcześniej podpisano umowy na sprzęt wojskowy albo aneksy do już zawartych kontraktów.
Przekazanie zaledwie 157 mln zł z 28 mld zł niestety nie jest niespodzianką. Minister finansów Andrzej Domański naciskał na zawarcie umowy pożyczkowej z Komisją Europejską nie dlatego, że chce szybko uzbrajać polską armię, ale dlatego, że potrzebuje środków zewnętrznych na finansowanie płynności budżetowej przy wynoszącym ponad 270 mld zł deficycie budżetowym i w sytuacji, gdy dochody budżetowe są wyraźnie niższe od planowanych.
Podobny mechanizm był wcześniej stosowany przy środkach z KPO
Przypomnijmy, że w latach 2024–2025 minister finansów podobnie wykorzystywał środki z KPO, mimo że ze względu na ich blokadę w latach 2021–2023 przez ówczesną opozycję skrócono o ponad dwa lata czas ich wykorzystania na realizację inwestycji w naszym kraju.
Potwierdza to raport NIK w rozdziale dotyczącym realizacji Krajowego Planu Odbudowy (KPO) w oparciu o środki pochodzące z kolejnych transz wypłacanych przez Komisję Europejską w latach 2023–2025.
Przypomnijmy, że Komisja Europejska tuż po powstaniu rządu Donalda Tuska, w grudniu 2023 roku, przekazała zaliczkę na realizację KPO w wysokości 5 mld euro, w kwietniu 2024 roku pierwszą transzę w wysokości 6,3 mld euro, a w grudniu 2024 roku drugą transzę w wysokości 9,4 mld euro.
Łącznie więc od grudnia 2023 do grudnia 2024 roku Polska otrzymała blisko 20,7 mld euro, czyli około 90 mld zł według ówczesnego kursu euro. Aż 90 proc. tych środków, czyli około 81 mld zł, zostało wykorzystanych przez ministra Domańskiego na zapewnienie płynności budżetu, a zaledwie 10 proc. przeznaczono na realizację zadań zawartych w KPO.
W 2025 roku poprawa była tylko częściowa
W grudniu 2025 roku Komisja Europejska przekazała kolejną transzę środków z KPO w wysokości 6,1 mld euro. Oznaczało to, że łącznie od grudnia 2023 do grudnia 2025 roku Polska otrzymała blisko 27 mld euro, przy czym tylko 9,5 mld euro stanowiła część grantowa (bezzwrotna), a 17,4 mld euro część pożyczkowa (zwrotna).
Jak wynika ze wspomnianej analizy NIK, sytuacja w 2025 roku, jeśli chodzi o wykorzystanie tych środków, uległa poprawie jedynie w niewielkim stopniu. Środki grantowe zostały przekazane beneficjentom w całości, natomiast środki pożyczkowe na realizację zadań zawartych w KPO wykorzystano tylko w 26,5 proc., podczas gdy 73,5 proc. przeznaczono na zarządzanie płynnością.
Ponieważ część pożyczkowa wynosiła 17,4 mld euro, czyli około 75 mld zł według ówczesnego kursu, oznacza to, że na zarządzanie płynnością przeznaczono blisko 55 mld zł. Tymczasem program KPO kończył się w połowie 2026 roku i do tego czasu powinien zostać zrealizowany oraz rozliczony.
Opóźnienia i konsekwencje dla realizacji KPO
Przypomnijmy także, że obecnie rządzący, będąc opozycją do 2023 roku, robili wszystko w instytucjach europejskich, aby środki z KPO zablokować, czyli – jak publicznie tłumaczył wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Rafał Trzaskowski – „zamrozić” je i odmrozić dopiero wtedy, gdy wrócą do władzy.
I tak się stało. Pierwsze środki z KPO trafiły do Polski dopiero w grudniu 2023 roku. W efekcie Polska bezpowrotnie straciła ponad dwa lata na realizację przedsięwzięć zapisanych w ramach KPO, a obecnie wyraźnie brakuje czasu.
Stąd decyzja rządu Donalda Tuska o rezygnacji z aż 5,1 mld euro środków z części pożyczkowej w grudniu 2025 roku oraz ogromny niepokój, czy wszystkie pozostałe środki zostaną Polsce przekazane. Do wypłaty w 2026 roku pozostawało bowiem jeszcze 15,8 mld euro z części grantowej i 12 mld euro z części pożyczkowej.
Oczywiście Polska ponosi już znaczące koszty obsługi części pożyczkowej KPO. Jak wynika z raportu NIK, same odsetki za 2025 rok wyniosły 276 mln euro, czyli około 1,16 mld zł. W kolejnych latach koszty odsetkowe będą jeszcze wyższe, a spłata kapitału rozpocznie się dopiero w 2035 roku.
Skutki wykorzystywania środków KPO do poprawy płynności
A więc mimo dwuletniego opóźnienia realizacji projektów w ramach KPO, spowodowanego blokowaniem środków przez Platformę Obywatelską, już po dojściu do władzy, gdy Komisja Europejska odblokowała fundusze dla Polski, minister Domański zamiast przekazywać pieniądze beneficjentom wykorzystywał w 2024 roku aż 81 mld zł na poprawę płynności budżetu, a w 2025 roku nadal przeznaczał na ten cel około 55 mld zł.
Konsekwencją tego był między innymi chaos w wydatkowaniu środków z KPO. Zaczęto je przekazywać głównie wybranym politycznie beneficjentom, między innymi w branży HoReCa czy kulturze. Co więcej, zaczęło dramatycznie brakować czasu na ich sensowne wykorzystanie, co z kolei zmusiło rząd do rezygnacji z 5,1 mld euro środków w ramach tego programu.
Co więcej, mimo że nie widać znaczącego pozytywnego wpływu przedsięwzięć realizowanych w ramach KPO na polską gospodarkę, już w 2025 roku pojawiły się istotne koszty części pożyczkowej programu. Same odsetki za poprzedni rok wyniosły blisko 1,2 mld zł.
Teraz podobny scenariusz ma dotyczyć programu SAFE
Ponieważ termin realizacji inwestycji w ramach KPO upłynął w lipcu tego roku i ostatecznie trzeba było przekazać środki beneficjentom, teraz minister finansów w podobny sposób zamierza wykorzystywać środki z programu SAFE.
Wprawdzie premier Donald Tusk i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz przez wszystkie przypadki odmieniają bezpieczeństwo państwa oraz konieczność szybkiego zbrojenia polskiej armii, ale – jak się okazuje – zamiast przekazywać pożyczone pieniądze zakładom zbrojeniowym, godzą się na to, by minister finansów przez wiele miesięcy wykorzystywał je do poprawy płynności budżetu.
Wprawdzie odbywa się to kosztem płynności zakładów zbrojeniowych i zapewne nie wpływa korzystnie na realizację zamówień dla wojska, ale – zdaniem autora – ważniejszy jest „dobrostan” ministra finansów, któremu coraz trudniej pożyczać pieniądze na pokrycie deficytu budżetowego wynoszącego blisko 300 mld zł.
Zbigniew Kuźmiuk
