Niemiecka lekcja w Ceucie. Inwazja wyprostuje socjalistów z Madrytu?Niemiecka lekcja w Hiszpanii. Inwazja na Ceutę nauczy czegoś socjalistów z Madrytu?

Inwazję imigrantów na hiszpańską Ceutę z niepokojem obserwują niemieckie media. Piszą o chaosie i kolejnych ciałach znajdowanych przez tamtejszą Gwardię Cywilną. Niemieckie media zaznaczają przy tym, że eksklawa od lat jest uważana za jeden z głównych punktów wejścia afrykańskich migrantów do Europy. Niepokój Niemców jest usprawiedliwiony. Wiedzą bowiem, jak sytuacja w Hiszpanii może się rozwinąć. 11 lat temu sami otworzyli szeroko drzwi przed przybyszami z Afryki i Bliskiego Wschodu. Do dziś ponoszą coraz bardziej srogie konsekwencje swojego "Herzlich willkommen!". Co gorsza, nie tylko oni. Teraz skutki polityki socjalistów z Madrytu odczuje też reszta Europy.
Niemieckie media o Ceucie
Na filmach i zdjęciach widać głównie młodych mężczyzn, ale także rodziny z kobietami i dziećmi. Przekraczali sztuczną tamę, która wyznacza i zabezpiecza granicę (...). Migranci wielokrotnie giną próbując dotrzeć na terytorium Hiszpanii.
- pisze tagesschau.de, skupiając się na samych imigrantach. Jednak potem przemyca ostrzeżenie.
Hiszpańska eksklawa od lat jest uważana za jeden z głównych punktów wejścia afrykańskich migrantów do Europy. Ludzie wielokrotnie próbują przedostać się do hiszpańskiej eksklawy, a tym samym na terytorium UE z Maroka
- dodaje.
Szef hiszpańskiej Gwardii Cywilnej poinformował, że nie da się podać dokładnych liczb, ale granicę przekraczały tysiące osób. Według oficjalnych doniesień w starciach zginęło co najmniej dziewięć osób
- donosi z kolei deutschlandfunk.de.
A Die tageszeitung pisze o kompletnym chaosie.
Lokalny portal Faro Ceuta mówił o „całkowitej utracie kontroli”. Ośrodek recepcyjny Ceti („Ośrodek Tymczasowego Przyjęcia Migrantów”) w mieście jest przepełniony i zamknięty od kilku dni
- relacjonuje taz.de.
Władze Hiszpanii najwyraźniej nie przewidziały takiej sytuacji. Na nagraniach wideo widać, jak poszczególni funkcjonariusze Gwardii Cywilnej jedynie obserwują przybycie ludzi. Niektórzy z przybyłych krzyczą „Gracias” lub „Niech żyje Hiszpania!”
- opisuje dziennik.
Berlin odświeża pamięć, Rzym działa
Niemieckim mediom, relacjonującym sytuację u wrót do Europy nie trzeba wskazywać bliskich im analogii. Same pamiętają tłumy młodych, śniadych przybyszy z plakatami „Thank you Germany”, „We love Germany” itp. Pół roku później Niemcy, a dokładniej Niemki, podczas świętowania Sylwestra między innymi z Kolonii, zorientowały się, co to dokładnie może znaczyć. Dlatego kolejne rządy Niemiec usilnie starały się, by w ramach "solidarności" podzielić się nowymi obywatelami z innymi państwami UE, w tym z Polską. Zresztą Berlin robi to do dziś.
Władze w Niemczech wiedzą, jak rozwinie się scenariusz z tysiącami imigrantów, których po prostu nie da się przyjąć. Rząd Friedricha Merza na razie jednak wstrzymuje się od zdecydowanych komentarzy w tej sprawie. Natomiast działać postanowił rząd Giorgii Meloni, który, jak zaznaczają również niemieckie media, zażądał zawieszenia Hiszpanii w porozumieniu strefy Schengen. Obrażony Madryt wezwał w tej sprawie ambasadora Włoch.
Niemiecka lekcja dla Sáncheza
Socjalistyczny gabinet Pedro Sáncheza nie powinien jednak mieć specjalnych pretensji do Rzymu.
W końcu, jak pisze "Die Zeit":
Uważa się, że przyczyną ostatnich przyjazdów jest orzeczenie Sądu Najwyższego Hiszpanii sprzed dwóch tygodni, które zakazuje tzw. pushbacków , czyli natychmiastowego odrzucania migrantów, którzy dotarli do Ceuty lub Melilli drogą wodną, bez uprzedniego rozpatrzenia ich sprawy w ramach procedury
Pedro Sánchez powinien zatem częściej spoglądać w stronę Niemiec. Wiedziałby wtedy, co może się wkrótce stać w jego kraju. I co gorsza, nie tylko tam.
