Maroko jak Białoruś, czyli wojna hybrydowaMaroko jak Białoruś, czyli wojna hybrydowa

mid-epa13153486.webp
Fot. PAP/EPA
FacebookTwitter

To, co dzieję się teraz na południowej granicy Unii Europejskiej przypomina to, co działo się na wschodniej granicy UE. Wtedy atakowana była Polska oraz w mniejszym stopniu także Łotwa i Litwa - teraz Hiszpania. Wówczas atakującym była Białoruś przy logistyczno-politycznym wsparciu Rosji. Dziś jest nim Maroko, przy wsparciu politycznym Izraela i USA.

Oczywiście różne są intencje i zamiary tych, którzy w ten sposób destabilizowali najpierw Rzeczypospolita Polską i republiki bałtyckie, a obecnie Królestwo Hiszpanii. Mińskowi (i jego akuszerowi: Moskwie) zależało na uderzenia w nasz kraj, dzięki któremu Ukraina przetrwała pierwsze najgorsze tygodnie i miesiące wojny w Europie Wschodniej. Oczywiście dostawały też państwa bardzo niewielkie - Bałtowie, którzy nie mają wielkiej siły w powstrzymywaniu planów Moskwy, ale są antyrosyjską ością w gardle. Teraz inny duży kraj UE (Hiszpania jest państwem nr 2 w Unii, a Polska nr 5). 

Źle życzę najbardziej lewicowemu premierowi na Starym Kontynencie - Pedro Sanchezowi, ale nie o lidera PSOE - partii hiszpańskich socjalistów tu chodzi, a o jego ojczyznę. Zresztą on akurat z napływu muzułmańskich imigrantów jest najmniej niezadowolony: przecież jego towarzysze (i towarzyszki, zawłaszcza europosłanki) partyjni wprost mówią o przyznawaniu obywatelstwa hiszpańskiego imigrantom z Afryki jako sposobie na wygranie kolejnych wyborów. Sanchez zdecydowanie sprzeciwiał się wykorzystaniu lotnisk wojskowych w Hiszpanii przez Amerykanów w wojnie z Islamską Republiką Iranu (oficjalna nazwa państwa Persów). Nic dziwnego zatem, że w tym konflikcie Waszyngton wspiera Rabat. Z kolei wyraźne opowiedzenie się Izraela za Marokiem wynika ze starej zasady: "wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem". Jeśli Madryt jako jeden pięciu krajów UE uznał państwo palestyńskie, a na dodatek był jednym pierwszych, którzy ogłosili bojkot festiwalu Eurowizji organizowanego przez Tel-Aviv - to nie dziwmy się zbytnio, że Izrael wykorzystywał okazję do wystawienia rachunku.

Owe 72 tysiące muzułmańskich najeźdźców w hiszpańskiej enklawie Ceuta w ostatnich dniach nie jest bynajmniej pierwszą taką narodowo-religijną inwazją na to terytorium. Przecież już pięć lat temu dosłownie w kilka godzin zameldowało się tam osiem tysięcy, głównie młodych, Marokańczyków. Teraz odbyło się to na dużo większa skalę - Rabat uznał, że mu wolno. Jednak już ponad pół wieku temu, w roku 1975 roku Królestwo Maroka wyrzuciło obywateli Królestwa Hiszpanii z Sahary! Skądinąd przez dekady cały Madryt, obojętnie kto tam rządził, wspierał dążenia separatystyczne na Saharze Zachodniej, a więc w istocie rzeczy działał na rzecz uszczuplenia marokańskiego terytorium.

Najważniejsze jednak z naszego punktu widzenia jest olbrzymie podobieństwo owej "wojny hybrydowej" na dwóch krańcach Europy. Przy udziale innych państw zaangażowanych bezpośrednio i wspierających, ale stosujących podobną metodę destabilizacji państwa członkowskiego UE, będące częścią świata Zachodu.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.