Klub PiS złożył projekt ustawy o wyjściu z ETSSkoro Koalicja 13 grudnia odrzuciła wniosek prezydenta o referendum, to klub PiS złożył projekt ustawy o wyjściu z ETS

czarnek.webp
Przemysław Czarnek / fot. PAP/Tomasz Gzell
FacebookTwitter

W poprzednim tygodniu senatorowie koalicji 13 grudnia w odstępie zaledwie dwóch miesięcy, po raz drugi, odrzucili wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o zorganizowanie referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej.

Tym razem pytanie brzmiało „ Czy jest Pan/Pani za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej”, a więc nie zawierało niczego sugerującego, co podnoszono w związku z pytaniem zawartym we wniosku, który prezydent Nawrocki złożył w maju.

Mimo tego ,że tym razem nie było już zastrzeżeń do treści pytania, to i tak za odrzuceniem prezydenckiego wniosku głosowało 59 senatorów Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy, za jego przyjęciem głosowało 32 senatorów Prawa i Sprawiedliwości, a jeden senator wstrzymał się od głosu. 

To było drugie już głosowanie w sprawie wniosku prezydenta Nawrockiego o referendum dotyczące polityki klimatycznej UE i przypominało do złudzenia scenę z filmu „Miś” , gdzie szatniarz mówi do klienta restauracji „nie mamy Pańskiego płaszcza i co Pan nam zrobi”.

W tym przypadku senatorowie koalicji 13 grudnia, powiedzieli tak do milionów Polaków, nie pozwolimy, abyście wypowiedzieli się w ogólnonarodowym referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej i co nam zrobicie.

W tej sytuacji w tym tygodniu kandydat na premiera prof. Przemysław Czarnek, złożył w imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości projekt ustawy o wyjściu z systemu ETS, przypomnijmy systemu ustanowionego dyrektywą z 2003 roku, a więc jeszcze przed wejściem Polski do UE.

Wprawdzie Traktatem Akcesyjnym zobowiązaliśmy się do wdrożenia przepisów unijnych i w tym przypadku włączyliśmy wspomnianą dyrektywę ustawą z grudnia 2004, kiedy premierem był Marek Belka, ale w tym kształcie system ETS, nie był groźny dla polskiej gospodarki i gospodarstw domowych, bo ceny pozwoleń na emisję CO2, były na symbolicznym poziomie, zaledwie kilku euro za tonę emisji.

Dopiero późniejsze zmiany tego systemu, w których wręcz fundamentalny udział miał Donald Tusk najpierw jako premier, a później także przewodniczący Rady Europejskiej, wywindowały te ceny do poziomu kilkudziesięciu euro za tonę emisji CO2. 

Przypomnijmy, że 3-krotnie droższa energia elektryczna w UE, niż w USA czy Chinach, to konsekwencja wieloletniej polityki redukcji emisji CO2 i wprowadzanie różnego rodzaju instrumentów, które miały tę emisję ograniczyć z najważniejszym z nich czyli ETS.

Wręcz współtwórcą tego systemu był Donald Tusk, który jako polski premier w latach 2008-2014  i jako przewodniczący Rady Europejskiej w latach 2014-2019, dwukrotnie uczestniczył w podejmowani kluczowych decyzji, które spowodowały, że wzrost cen uprawnień do emisji CO2, był tak gwałtowny.

Przypomnijmy także, że na tak radykalne zmiany w systemie europejskiej polityki klimatycznej, Donald Tusk zgodził się najpierw jesienią 2008 roku, w tym na słynne 3x20, między innymi redukcję o 20 proc. emisji CO2 do roku 2020. 

Przy czym wyraził wtedy także zgodę na zmianę bazy z roku 1989 na 2005, co w sposób szczególny postawiło Polskę w trudnej sytuacji, bowiem cały wysiłek redukcyjny, który  Polska wykonała  w ciągu tych 15 lat, wynoszący aż 32% redukcji emisji CO2, za który zapłaciliśmy utratą sporej części naszego przemysłu i wzrostem bezrobocia, został w ten sposób wyrzucony do kosza.

Wtedy także zapadła zgoda na obowiązkowy handel uprawnieniami do emisji CO2 dla  podmiotów wytwarzających energię elektryczną, który zaczął obowiązywać od 1 stycznia 2013 roku.

Jeszcze radykalniejsze rozwiązania zaproponowała KE w polityce klimatycznej w 2014 roku, Tusk wtedy jeszcze jako premier zdając sobie sprawę, że ich przyjęcie uderzy w Polskę jeszcze mocniej, niż porozumienie z 2008 roku, dwukrotnie prosił o przełożenie debaty nad tymi zmianami na posiedzeniu Rady Europejskiej w marcu i w czerwcu 2014, na jesień tego roku.

Pod koniec października 2014 roku na posiedzenie RE, kierowanej już wtedy przez nowego przewodniczącego Donalda Tuska, pojechała nowa premier Ewa Kopacz i zupełnie nieprzygotowana, zgodziła na kolejne restrykcje (między innymi ograniczenie emisji CO2 o 43 % do o 2030 roku, ale przede wszystkim na wprowadzenie tzw. Rezerwy Stabilizacyjnej). 

Rezerwa to zdjęcie z rynku 900 mln ton pozwoleń na emisję, co już wówczas zostało nazwane przez polski Senat para-podatkiem dla polskich wytwórców energii elektrycznej i było poważnym powodem gwałtownego wzrostu ich cen. 

Drugim powodem był fakt, że pozwolenia na emisję od stycznia 2018 roku, stały się instrumentem finansowym, a tym samym w handlu nimi bierze udział szeroko rozumiany sektor finansowy, a pozwolenia na emisję stały się przedmiotem powszechnej handlu na giełdach w Lipsku i w Londynie. 

Ponadto także wtedy w roku 2014 wprowadzono zmianę w handlu emisjami ETS na lata 2021-2030, polegającą na corocznej redukcji puli uprawnień na rynku o 2,2 proc (teraz ten wskaźnik ma być redukowany), co oznacza w każdym roku zmniejszenie ich ilości, a tym samym był to kolejny powód do windowania ich cen.

A więc to właśnie między innymi ówczesne zgody premierów Tuska i Kopacz, oraz Tuska jako przewodniczącego RE na kolejne  zaostrzenia unijnej polityki klimatycznej, spowodowały, że w ostatnich latach, mamy do czynienia  z gwałtownym wzrostem cen pozwoleń na emisję CO2.

Przed wprowadzeniem tych wszystkich wyżej opisanych zmian, cena pozwolenia na emisję tony emisji CO2 wynosiła mniej niż 5 euro, w apogeum była już blisko 100 euro, teraz cena waha się w granicach 70-80 euro za tonę. 

To właśnie przede wszystkim z tego powodu energia jest tak droga w Polsce (koszt ETS stanowi 40-50% kosztu wytwarzania energii elektrycznej w naszym kraju) i kolejna zgoda rządu Tuska w kwietniu 2024 roku, tym razem tzw. system ETS2 ,spowoduje ,że ceny, prądu, paliw do ogrzewania mieszkań i do środków transportu, znowu gwałtownie wzrosną, najprawdopodobniej od 2028 roku, jeżeli KE się nie przestraszy wyborów w kliku ważnych krajach UE, w tym w Polsce i nie przełoży tej daty na rok 2029.

W tej sytuacji propozycja uchwalenia ustawy o wyjściu z systemu ETS w sytuacji kiedy Trybunał Konstytucyjny w czerwcu 2025 roku uznał ,że unijna dyrektywa o ETS jest niezgodna z polską Konstytucją jest jedynym możliwym rozwiązaniem. 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.