Kapitulacja resortu Mroczka! Chcieli kar za zupęKapitulacja resortu Mroczka! Chcieli kar za zupę
MSWiA po fali krytyki wycofało się z propozycji karania więzieniem za pomoc nielegalnym migrantom. Zaskakujący pomysł wiceministra Czesława Mroczka wywołał awanturę wewnątrz koalicji rządzącej, zmuszając ekipę Tuska do nagłego odwrotu.
Do trzech lat za pomoc
Kierownictwo MSWiA wycofało się z forsowanych przepisów. Miały one przewidywać do trzech lat więzienia dla osób ułatwiających pobyt cudzoziemcom przebywającym w Polsce wbrew przepisom. Warunkiem miała być jedynie wiedza o ich nielegalnym statusie.
Przypomnijmy, że w lipcu Ministerstwo Sprawiedliwości skierowało do prac projekt nowelizacji Kodeksu karnego, zaostrzający kary za przemyt ludzi przez granicę. Podczas konsultacji, jak doniosła "Rzeczpospolita", wiceminister Czesław Mroczek zgłosił jednak daleko idącą poprawkę. Chciał dopisać do art. 264a Kodeksu karnego nowy paragraf 1a.
Obecnie obowiązujący art. 264a k.k. penalizuje pomoc w nielegalnym pobycie karą od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia, ale wyłącznie wtedy, gdy sprawca działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Resort Mroczka domagał się wykreślenia tego warunku. Wystarczyłoby samo ułatwienie pobytu osobie bez prawa do przebywania w Polsce, by groziło jej do trzech lat więzienia.
MSWiA oraz sam wiceminister Mroczek tłumaczyli, że zmiana ma uszczelnić walkę ze zorganizowanym przemytem ludzi. Urzędnicy przekonywali, że likwidują lukę prawną, która pozwala wspierać nielegalny pobyt pod pretekstem pomocy humanitarnej i tworzy bazę wypadową na zachód Europy.
Więzienie za zupę i wodę?
W koalicji rządzącej i sprzyjających jej środowiskach wybuchła panika. Ekipa Tuska, która jeszcze niedawno atakowała obrońców polskich granic i funkcjonariuszy służb, nagle zaczęła proponować drakońskie rozwiązania uderzające we własne zaplecze ideologiczne. Prawnicy i organizacje pozarządowe alarmowali, że nowe sankcje dotkną wolontariuszy podających jedzenie w pasie przygranicznym.
Do projektowanych zmian bardzo ostro odniósł się adwokat Radosław Baszuk.
To rozwiązanie nie jest wymierzone w przemytników, ale w aktywistów czy mieszkańców terenów przygranicznych, którzy udzielają pomocy humanitarnej cudzoziemcom, którzy nielegalnie przekroczyli granicę i przebywają w Polsce
- powiedział adwokat Radosław Baszuk w rozmowie z mediami.
Podczas medialnych wypowiedzi mecenas nie krył oburzenia surowością proponowanych regulacji.
Za zwykłe humanitarne odruchy będziemy mogli trafić do więzienia nawet na trzy lata
- alarmował mec. Radosław Baszuk w komentarzu dla „Rzeczpospolitej”.
Podobne zdanie wyraził przedstawiciel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
W myśl proponowanych przepisów odpowiedzialność karną będą ponosić nie przemytnicy, ale osoba, która: poda zupę, wodę, lekarstwa czy ciepłe ubranie, udzieli schronienia, ogrzeje, a nawet wspiera psychicznie i towarzyszy w oczekiwaniu na przyjazd Straży Granicznej. Jest to wbrew wartościom, na których zasadza się nasza konstytucja. Uderza to w ochronę godności drugiego człowieka, w solidarność, w nakaz ochrony życia ludzkiego
- ocenił adwokat Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka na łamach "Rz".
Opozycja wewnątrz rządu
Przeciwko pomysłowi MSWiA stanął Rzecznik Praw Obywatelskich, a w rządzie doszło do otwartego buntu. Ostre weto postawiło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej kierowane przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk. Rząd Donalda Tuska po raz kolejny udowodnił, że nie ma żadnej spójnej strategii, miotając się od lewicowych haseł po nieprzemyślane restrykcje.
Pod naciskiem opinii publicznej MSWiA ostatecznie skapitulowało. Nowela przepisów karnych jest obecnie na końcowym etapie prac rządowych i wkrótce trafi na posiedzenie rządu, ale już bez przepisów uderzających w pomoc humanitarną.
źr. wPolityce.pl za rp.pl
