Francja: najważniejsze wybory w Europie 2027 (poza Polską!)Francja: najważniejsze wybory w Europie 2027 (poza Polską!)

le pen czarnecki.webp
Czy Marine Le Pen wygra przyszłoroczne wybory prezydenckie we Francji? (Fot. facebook.com/MarineLePen)
FacebookTwitter

Za osiem i pół miesiąca odbędą się najważniejsze wybory na Starym Kontynencie (pomijając oczywiście kluczową dla nas i też bardzo ważną dla Europy jesienną elekcje w Rzeczypospolitej). Oto 18 kwietnia będzie miała pierwsza - i na pewno nie ostatnia - tura wyborów prezydenckich w Republice Francuskiej. I będą to historyczne wybory, bo jeszcze nigdy w historii V Republiki nie było tylu niewiadomych.

Gdyby ktoś pokusił się o przedstawienie elekcji nad Loara i Sekwana w postaci rubryk to w rubryce : " faworyt" pojawiłoby się sensacyjne słowo "brak".  A dzieje się tak pierwszy raz w dziejach wyborów we Francji, a konkretnie od roku 1965, gdy ta elekcja odbywa się przez powszechne głosowanie Francuzów, a nie via parlament, jak miało miejsce wcześniej, do reelekcji gen. Karola de Gaulle'a. Skądinąd pierwsze wybory bezpośrednie na prezydenta zorganizowano już w 1848 roku, gdy pierwszym tak wybranym szefem państwa został Karol Ludwik  Napoleon Bonaparte (z poparciem 75 % wyborców, a ściślej: mężczyzn, bo tylko tacy mieli prawo wyborcze...), ale po trzech latach ogłosił się cesarzem Napoleonem III, a kolejne bezpośrednie wybory zorganizowano po stu kilkunastu latach.

Niespełna trzy kwartały przed wyborami prezydenckimi w drugim, co do liczby ludności i siły gospodarki państwie Unii Europejskiej (a pierwszym pod względem wielkości terytorium) jakże aktualne jest powiedzenie Sokratesa:  "wiem, że nic nie wiem". Po stronie lewicowo-liberalnej panuje niebywałe rozdrobnienie. Takich rozterek nie ma już prawica narodowa, ani skrajna lewica. Kandydatem tej pierwszej, po dość niespodziewanym dopuszczeniu do udziału w wyborach jest Maryna Le Pen, dla której będzie to już trzeci start. Kandydatem tej drugiej jest europoseł i przywódca Francji Nieujarzmionej Jan - Łukasz Melenchon (startował już w poprzednich wyborach). Jeśli podział centrolewicy się utrzyma to może dojść do absolutnie sensacyjnej drugiej tury : Le Pen-Melenchon. Wtedy kandydatka prawicy ma spore szanse na zwycięstwo. Sprzyjają jej również fatalna sytuacja gospodarcza i poczucie zużycia się obozu Emanuela Macrona (choć akurat w ostatnim sondażu popularności zyskał dwa procent). Tyle, że zapaść gospodarcza i spektakularna erozja autorytetu obozu władzy działa też na rzecz drugiego kandydata antyestablishmentu-Melenchona. 

W obozie Macrona chętnych do przejęcia  Pałacu Elizejskiego jest aż trzech premierów ,w tym obecny. A na dodatek jest jeszcze kilku innych mniej lub bardziej lewicowych lub centrolewicowych czy centrowych kandydatów. To nie buduje ani powagi ani sondaży przedstawicielom tego obozu.

Na razie we Francji w kontekście elekcji prezydenta jest trochę jak w czeskim filmie: "nikt nic nie wie". Jedno jest wszak pewne: po raz pierwszy w historii zwolennicy "kordonu sanitarnego" przeciwko kandydatom narodowej prawicy czy też szerzej: establishmentu są w mniejszości. Za utrzymaniem zasady "wszyscy przeciw kandydatom antysystemowym" opowiada się już tylko dwie piąte Francuzów ,ale prawie trzy piąte jest za wyrzuceniem tej dotychczasowej praktyki na śmietnik. To może-choć nie musi-rokować gigantyczną zmianę na francuskiej scenie politycznej.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.