Doły chcą zgody!Doły chcą zgody!

Nigdy nie zapomnę jak w kwietniu 2012 roku Jarosław Kaczyński zaapelował podczas marszu w Warszawie, w którym PiS domagał się przydzielenia koncesji na cyfrową emisję naziemną dla telewizji TRWAM, o jedność prawicy. Byłem tam wtedy, i wraz z posłami biorącymi udział w akcji dowodzonej przez posła Joachima Brudzińskiego z zaschniętymi gardłami czekaliśmy na odpowiedź Zbigniewa Ziobry, wtedy lidera Solidarnej Polski, bo wiedzieliśmy, że tylko jedność daje nam szanse na naprawę stanu państwa, trwonionego przez D. Tuska. Byłem wtedy drugi rok posłem i pamiętam, tu u nas, u każdego posła "na dole", były ogromne oczekiwania co do jedności politycznej.
Tu wśród najzwyklejszej i największej grupie społecznej zajętej wiązaniem "końca z końcem", wśród rolników, robotników, części samorządowców, i niezawodowych polityków życzących Polsce sukcesów a nie "wyjazdu na szparagi" rodziła się znowu, wtedy w 2012 roku, nadzieja.
Ta grupa wciąż jest! To są osoby mniej interesujące się niuansami codziennej polityki, mający do czynienia z trudami codzienności ale rozumiejący polskie sprawy jako system trwania Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. To ONI, po wygranych wyborach w 2015 roku, docenili ośmieszane przez Platformę Obywatelską, PSL i Lewicę podczas rządów PiS starania o bezpieczne granice (budowę płotu na granicy z Białorusią), wzrost dochodów (500 plus, 800 plus) i cieszyli się z zakupów samolotów, czołgów, ale także dobrych relacji Polski z USA.
Dziś znów muszę, będąc wśród nich, tłumaczyć się z tego co się stało niedawno, i to tłumaczyć nie za siebie i moje koleżeństwo polityczne pracujące dla Ojczyzny "na dole", tylko za liderów, wszystkich liderów żeby było jasne, i za ten ostatni plus, minus rozwój!
Podział tak działa, że mnożą się byty, ale czegoś jest mniej czyli w przypadku polityki i sytemu wyborczego D’Hondta mniej jest mandatów poselskich, po podziale, dla dwóch partii niż dla jednej. O tym wszyscy politycy wiedzą. Owszem jest czegoś więcej przy podziale, ale tylko wtedy gdy dzielimy się szczęściem i mądrością, o czym napisał A. Schweitzer w słynnym zdaniu "szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli".
Nie będę wdawał się w analizę tego co moi liderzy wiedzą dziś o tym co mówią ciułacze, patrioci, zaangażowani w bój o bezpieczeństwo i gospodarkę nasi wyborcy, dumni z Was, naszych patriotycznych wizjonerów. Przypomnę tylko trzy fakty, które ukształtowały między innymi mnie i mogą kształtować, tak mi się wydaje, moich dziś dużo młodszych i bardzo zdolnych kolegów, z wszystkich frakcji w PiS korzystających z minionego dorobku PiS.
Otóż kiedy wchodziłem do polityki jako wojewoda krośnieński, w 1997 roku odwiedziłem śp. arcybiskupa Ignacego Tokarczuka, który przez godzinę nie dopuścił mnie do głosu, kazał mi słuchać co ma do powiedzenia i na odchodne powiedział ,, pamiętaj, pilnuj ludzi na dole, z nimi bądź, z tymi zwykłymi, to może do czegoś dojdziesz”.
W 2015 roku, kiedy perfidnie moi koledzy z PiS z Podkarpacia mnie zaatakowali, pojechałem prosić o pomoc Jarosława Kaczyńskiego. Prezes wysłuchał mnie w ciągu kilku minut i powiedział "jeśli jest tak jak pan mówi, to ja przywracam pana na listy wyborcze i wystartuje pan”. I tak się stało, zostałem posłem po raz drugi. Dziękuje Panie Prezesie. Rozmowa z Prezesem zawsze jest możliwa, skorzystajcie!
W 2024 roku gdy układane były listy do Parlamentu Europejskiego i ktoś z "zewnątrz" województwa miał zostawać liderem listy zadzwonił do mnie Mateusz Morawiecki i powiedział "masz drugie miejsce na liście, nic nie komentuj tylko rób to co do ciebie należy – kampanię". Znów dzięki zwykłym ludziom wygrałem. Dziękuje Panie Wiceprezesie, nie zapomnę.
Na tamtym marszu Zbigniew Ziobro, w 2012 roku odpowiedział, "Jarku zapomnieliśmy to co było, jesteśmy razem". Poszliśmy w 2015 roku razem i wygraliśmy!
Wypijmy za błędy, i do boju. Warto rozmawiać. Trzeba wygrać dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
