Chcą zdobyć TK? Niech wybierają zakład karnyPlanując fizyczne zdobycie Trybunału Konstytucyjnego zaangażowani w tę akcję już powinni wybrać zakład karny, do którego niechybnie trafią

FacebookTwitter

„Razwiedką bojem” przed zdobyciem TK jest atak, m.in. przy pomocy policji, na Akademię Wymiaru Sprawiedliwości na Karmelickiej w Warszawie.

Przejmując władzę 13 grudnia 2023 r. Donald Tusk wyznaczył proste zadanie: trzeba „zdobyć” Trybunał Konstytucyjny. Bo to najważniejsza przeszkoda w dążeniu Tuska do całkowitej likwidacji trójpodziału władz (zapisanego w artykule 10 konstytucji). Pierwszą i jedyną władzą ma być ta wykonawcza, a dwie pozostałe mają być jej podporządkowane. A tę część władzy wykonawczej, którą sprawuje obecnie prezydent Karol Nawrocki, trzeba minimalizować, a jego samego atakować oraz delegitymizować.

Już 20 marca 2026 r. w TVP Info Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych, stwierdził: „Jeżeli pan [Bogdan] Święczkowski będzie utrudniał nowo wybranym sędziom rozpoczęcie pracy, nie pozwoli im wejść, to oczywiście państwo w tej sprawie będzie reagować. (…) Prokuratura, policja mają swoje obowiązki”. Mają obowiązki, ale nie mogą działać jak jakaś bojówka, tym bardziej wobec konstytucyjnego organu. A działanie w stylu bojówki zaplanowano na wrzesień 2026 r. Oznacza to, że policję i inne służby Donald Tusk, Marcin Kierwiński i Waldemar Żurek traktują jak w czasach PRL władza traktowała milicję, a szczególnie ZOMO. Ale każdy, kto przeprowadzi jakąś siłową akcję w TK, nie uniknie odpowiedzialności karnej.

Napaść na Trybunał Konstytucyjny będzie przestępstwem ściganym z art. 128. kodeksu karnego (zamach na konstytucyjny organ RP). Paragraf 1. tego artykułu stanowi: „Kto, w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 20”. A napaść policji czy innych służb spełniałaby wszelkie kryteria zamachu. Już przygotowania do tej napaści są ścigane i podlegają karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Już zapowiedzi ataku na Trybunał są karalne, gdyż „kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”.

Planowana napaść na Trybunał Konstytucyjny jest finałem prowadzonej od prawie trzech lat wojny z tym konstytucyjnym organem. Gdy w TK zwolniły się miejsca po Mariuszu Muszyńskim (3 grudnia 2024 r.), Piotrze Pszczółkowskim (3 grudnia 2024 r.), Julii Przyłębskiej (9 grudnia 2025 r.) i Zbigniewie Jędrzejewskim (28 kwietnia 2025 r.), Tusk zarządził, by następców nie wybierać. We wrześniu 2025 r. Maciej Berek, wtedy „prawa ręka” premiera Tuska, spojrzał na daty wygasania kolejnych mandatów w TK i podsunął „kierownikowi” myśl, żeby zacząć obsadzać wakaty, bo zdobycie większości stało się realne.

Datę uzyskania większości przez ludzi Tuska, czyli „naszych sędziów” przyspieszyła decyzja sędzi prof. Krystyny Pawłowicz. 2 lipca 2025 r. złożyła ona wniosek o przeniesienie w stan spoczynku, co Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego przyjęło uchwałą. Prof. Pawłowicz miała dość ogromnej fali hejtu, gróźb, zastraszania i prześladowań wiążących się ze sprawowaniem mandatu sędzi TK. Po tej decyzji pełnienie przez nią funkcji w Trybunale Konstytucyjnym zakończyło się 5 grudnia 2025 r., choć jej kadencja miała trwać do 5 grudnia 2028 r. 20 grudnia 2025 r. skończyła się kadencja sędziego Michała Warcińskiego, 28 czerwca 2026 r. sędziego Andrzeja Zielonackiego, a 18 września 2026 r. kończy się kadencja sędziego Justyna Piskorskiego (w jego miejsce miałby wejść Maciej Berek), a 30 stycznia 2027 r. sędziego Jarosława Wyrembaka. To oznacza, że przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. Donald Tusk obsadzi „naszymi sędziami” 9 miejsc w Trybunale Konstytucyjnym (na 15). Jedynym problemem jest to, że Tusk nie ma legalnych możliwości usunięcia obecnego prezesa Trybunału, sędziego Bogdana Święczkowskiego, który prezesem powinien być do 9 grudnia 2030 r. Ale metody nielegalne Tusk analizuje i nie zawaha się ich zastosować.

Nie obsadzając wakatów w Trybunale Konstytucyjnym Tusk i spółka naruszyli zasady ciągłości działania tego konstytucyjnego organu. Czekali, aż zrobi się 6 wolnych miejsc, nie zgłosili własnych kandydatów i nie głosowali za tymi zgłoszonymi przez PiS, więc zablokowali wybór, co jest niedopuszczalne. Jak już ta szóstka została przez Sejm wybrana, czworo było obciążonych naruszeniem zasady ciągłości działania Trybunału, dlatego prezydent Karol Nawrocki nie odebrał od nich ślubowania, a bez niego prezes Święczkowski nie może nawiązać z nimi stosunku pracy. Kabaretowe ślubowanie tych czworga w Sejmie było działaniem rozrywkowym, a nie prawnym. Także wybór Macieja Berka jest obarczony wadą (nie spełnia kryteriów formalnych), ale na razie nie wiemy, czy zostanie zaproszony przez prezydenta Nawrockiego do złożenia ślubowania czy wybierze wariant kabaretowy. A sam akt ślubowania nie jest wcale błahy.

Jak wytłumaczył były wiceprezes TK prof. Mariusz Muszyński, „ślubowanie jest instytucją prawną odrębną od wyboru sędziów TK (bo jest) i pełni swoje własne prawne funkcje (bo pełni)”, więc „wykluczony jest automatyzm jego składania”. Nie jest tak, że „osoba wybrana na sędziego Trybunału przez Sejm jest sędzią, a zaniechanie odebrania od niej ślubowania nie zmienia tego statusu”. Nic podobnego. Ślubowanie pełni funkcję gwarancyjną: przez nie konkretna osoba przyjmuje osobistą odpowiedzialność za wykonywanie sędziowskich obowiązków. Ślubowanie pełni też funkcję inicjującą: umożliwia rozpoczęcie wykonywania obowiązków (art. 5. ustawy o statusie sędziów TK). Ślubowanie ma też „rangę dowodową”. Po wygłoszeniu ślubowaniu dochodzi do podpisania wypowiedzianej roty. Nie wystarczy jej wygłoszenie, bo tylko jej podpisanie stanowi formę potwierdzenia zobowiązania do konkretnego zachowania zgodnie z treścią roty. Bez podpisu nie ma dowodu na złożenie ślubowania. Wygłoszona rota i jej następcze podpisanie stanowią nierozerwalną całość.

Nie wystarczy spełnienie kryteriów wyboru i przejście procedury głosowania w Sejmie. Potrzebna jest jeszcze deklaracja woli objęcia stanowiska i obietnica sprawowania funkcji w sposób określony rotą. Dopiero ślubowanie domyka wybór i ma wymiar sprawczy. Dlatego odmowa złożenia ślubowania, czyli świadoma decyzja osoby wybranej, oznacza rezygnację z funkcji. Ślubowanie to instytucja prawna, a jego istota wpływa też na niepomijalną pozycję prezydenta w całej procedurze. A w niej kluczową rolę odgrywa słowo „wobec”, określające prezydenta jako podmiot, którego obecność jest konieczna dla skuteczności ślubowania. Jeśli prezydent Karol Nawrocki oceni, że wybrana przez Sejm osoba nie jest w stanie zapewnić, że dotrzyma zobowiązania wynikającego ze ślubowania, może uniemożliwić jej złożenie ślubowania. I taka prezydencka blokada ślubowania nie jest ingerencją w kompetencję kreacyjną Sejmu.

Trwa pat wynikający z nienawiązania stosunku pracy przez czworo „sędziów” i z braku zgodnego z ustawą ślubowania Macieja Berka. Mając więc siedmiu „naszych sędziów” oraz czekając na ósmego i dziewiątego Donald Tusk nie zdobył Trybunału. No i nie „wyprowadził” prezesa Bogdana Święczkowskiego. Dlatego się wściekł, wezwał Marcina Kierwińskiego i Waldemara Żurka i miał im postawić ultimatum w sprawie „zdobycia” Trybunału. Tym razem fizycznego zdobycia. A „razwiedką bojem” jest zdobywanie Akademii Wymiaru Sprawiedliwości na Karmelickiej w Warszawie. Jest tylko ten mały problem, że wszyscy zaangażowani w fizyczne zdobycie Trybunału, prędzej niż później odpowiedzą z artykułów 127 i 128 kodeksu karnego, czyli za zamach stanu. A tam karą jest nawet dożywocie. Planując szczegóły fizycznego zdobywania Trybunału uczestnicy tej operacji już powinni wybrać sobie zakład karny, do którego niechybnie trafią.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.