Bukareszt-Warszawa: Wspólna sprawaBukareszt-Warszawa: Wspólna sprawa

FacebookTwitter

Demonstracja w Brukseli na Placu Luksemburskim przed główną siedzibą Parlamentu Europejskiego, która miała miejsce przedwczoraj to wyraz solidarności z uwięzionym politykiem rumuńskim, jednym z liderów prawicy w tym kraju Calinem Georgescu.

Miałem zaszczyt przemawiać na niej obok innych polityków konserwatywnych z Belgii, Polski, Rumunii i Cypru. Tego samego dnia odbyła się również w gmachu Europarlamentu konferencja pod szyldem Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, na której omawiano zagrożenia dla demokracji, które w wielu krajach Starego Kontynentu są następstwem polityki lewicy, liberałów czy też po prostu globalistów (choć zapewne pojęcie: kosmopolici czy internacjonaliści też tu pasuje). Udział w niej wzięli politycy z wielu krajów. Poza Rumunią także z Polski (byłem moderatorem pierwszej debaty, a w kolejnych jako prelegenci wystąpili Jacek Saryusz -Wolski, prof. Przemysław Sobolewski, Oskar Kida), Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Hiszpanii, Belgii, Chorwacji, Słowenii, Bułgarii, Danii, Cypru i Mołdawii.

Po co ta demonstracja? Po co wielokrotne już marsze w Bukareszcie i innych rumuńskich miastach? Po co kilkugodzinna konferencja w sercu kulejącej unijnej demokracji? Oto bowiem władze w Bukareszcie przy silnym wsparciu Unii Europejskiej oraz poszczególnych państw członkowskich na czele z Francją, metodami administracyjnymi i poprzez wymiar (nie)sprawiedliwości już od dwóch lat ingerują w procesy wyborcze w tym szóstym co do wielkości demograficznej państwie UE (a drugim po Polsce w naszym regionie Europy).

Gdy 24 listopada 2024 roku niespodziewanie Calin Georgescu wygrał I turę wyborów prezydenckich w Rumunii, a sondaże przed II turą dawały mu zdecydowane zwycięstwo (miał się w niej zmierzyć z mało znaną burmistrz popieraną przez liberałów) władze nagle unieważniły elekcje i nie dopuściły do zwycięstwa prawicowego polityka i wyboru go na głowę państwa. Potem postawiono mu zarzuty o rzekomym wspieraniu go przez rosyjskie boty, choć dziennikarskie śledztwo i to tamtejszych mainstreamowych mediów ujawniło, że otrzymał on rzeczywiście duże zorganizowane wsparcie w intrenecie, ale ze strony rumuńskiej partii Partidul National Liberal (PNL) wchodzącej w skład Europejskiej Partii Ludowej (w ten sposób chciała ona zmniejszyć szanse lidera AUR, znanego przyjaciela Polski George Simiona, ale jak widać „przedobrzyła”). Nie dopuszczono go do kolejnych wyborów, w roku 2025, a w tym roku aresztowano. Dosłownie w przeddzień demonstracji przed siedzibą PE w Brukseli - zapewne nie przypadkiem w tym dniu - zamieniono (na razie?) więzienie na areszt domowy. 

Tak naprawdę jednak nie chodzi tu tylko o Rumunie. Ten eurodzwon dzwoni też w Polsce czy Francji, które będą miały wybory w przyszłym roku i wielu innym krajom. To też nasza sprawa.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.