Brukselski dygnitarz szuka w Europie zgody w sprawie budżetu UEBrukselski dygnitarz szuka w Europie zgody w sprawie budżetu UE
Szef Rady Europejskiej António Costa najwyraźniej uznał, że wakacje się już skończyły i pora na poważnie wziąć się za rozwiązanie jednego z głównych problemów tej jesieni – czyli uzgadnianie nowego siedmioletniego budżetu Unii. A ponieważ co najmniej kilka rządów ma inne niż władze w Brukseli spojrzenie na to, ile powinno być w nim pieniędzy, Antonio Costa rozpoczął wiec objazd stolic i dziś ma być w Wilnie i Rydze.
Oficjalnie Przewodniczący Rady Europejskiej rozpoczął cykl konsultacji w sprawie nowych ram budżetowych na lata 2028-34 z przywódcami państw Unii i na początek wizytuje Czechy i Słowację oraz w trzy kraje nadbałtyckie. O jego peregrynacjach informują krajowe i europejskie media.
Miesiąc na osiągnięcie zgody politycznej
A jest o czym rozmawiać, bo póki co – biorąc pod uwagę różne interesy poszczególnych państw a zwłaszcza odmienne podejście krajów tzw. starej Unii i przyjętych w tym stuleciu do choćby samej wysokości budżetu Wspólnoty, doprowadzenie do wspólnego stanowiska będzie niezwykle trudne. Czas nagli – Antonio Costa przez miesiąc będzie odwiedzał poszczególne kraje, licząc, że skutecznie zbierze wszystkie uwagi i szybko uda się przynajmniej częściowo zniwelować rozbieżności przed już bardziej szczegółowymi negocjacjami.
Napięty kalendarz polityczny w Europie
Już w czerwcu przy okazji szczytu przywódców unijnych szef Rady Europejskiej przekonywał, że konieczne jest ustalenie ram budżetowych do końca tego roku. I choć oficjalnie zapewniał, że o to chodzi obywatelom i przedsiębiorcom, ale nie jest tajemnicą, że w przyszłym roku wszelkie ustalenia będą niezwykle trudne ze względu na rok wyborczy w wielu krajach. Z jednej strony rosnące wpływy skrajnej prawicy w części regionów w Niemczech, z drugiej możliwa zmiana rządu w Polsce oraz nowy kurs we Francji za sprawą Marie Le Pen bez wątpienia wpłynęłyby na politykę unijną i mogłyby ja znacząco zmienić. Dlatego także szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zabiega, by na grudniowym szczycie unijnym ostatecznie zamknąć sprawę budżetu. Pojawiły się nawet medialne doniesienia, że nie zakończy szczytu, dopóki to się nie stanie, choć odbywać się będzie przed Bożym Narodzeniem.
Berlin chce mocnego odchudzenia budżetu
Przyjęcie budżetu wymaga jednomyślności, a to łatwe nie będzie. Wystarczy wspomnieć, że Niemcy ostro sprzeciwiają się temu, by budżet opiewał aż na 2 biliony euro, na co liczy Komisja Europejska. Trudne będą także uzgodnienia dotyczące nowych podatków i nowych tzw. zasobów własnych Unii, które ograniczyłyby częściowo wpływy podatkowe do budżetów krajowych. Dla państw Europy Środkowej w tym i Polski szczególnie ważne są fundusze na programy spójności oraz to, by nie ubyło pieniędzy na potrzeby rolników a więc kształt Wspólnej Polityki Rolnej. Wiele kontrowersji zbudza także zasada warunkowości mocno promowana przez Komisję Europejską, a uzależniająca edycje o wypłaceniu unijnych środków od tego, czy rządy realizują politykę wyznaczoną przez Brukselę. Także istotne znaczenie będą miały ustalenia w sprawie Ukrainy – nie tylko pomocy i przeznaczenia dla niej funduszy w przyszłym budżecie, ale również kosztów wynikających z ewentualnego członkostwa. (Szczególnie że już Unia zaciąga kredyt na potrzeby tego kraju – 90 mld euro, który mają spłacić 24 z 27 krajów członkowskich; nie zgodzili się na to przywódcy Czech, Słowacji i Węgier (był nim wtedy Viktor Orban.)
