Bitwa o sklepy. Czy da się odzyskać handel z obcych rąk?Bitwa o sklepy. Czy da się odzyskać handel z obcych rąk?
Czy minister rolnictwa zainteresuje się polityką cenową największych zagranicznych sieci handlowych w naszym kraju i olbrzymim wpływem, jaki zyskały na polskich producentów żywności? Pod prośbą do Stefana Krajewskiego o przygotowanie specjalnego raportu w tej sprawie zwrócili się szefowie 28 organizacji zrzeszających firmy branży rolno-spożywczej.
Nie jest tajemnicą, że wielkie sieci handlowe z Niemiec, Francji czy Portugalii nie tylko rywalizują między sobą i o klienta na polskim rynku, ale także – ze względu na zasięg i skalę działalności - oddziałują na kondycję całej branży rolno-spożywczej w naszym kraju. „Wojna maślana” między Lidlem i Biedronką w ostatnich miesiącach jest tego najlepszym przykładem.
Koszenie konkurencji koordynowanymi obniżkami cen
Gdy dwie wielkie firmy obniżyły radykalnie ceny masła w ramach promocji, od razu pojawiły się pytania o to, czy nie ma naruszenia zasad konkurencji. Tym bardziej, że nawet dla laika było jasne, iż na sklepowych pólkach kostka kosztowała mniej niż w hurcie, o kosztach produkcji nie wspominając. Sprawę zbadał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta na wniosek Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców „Społem” i uznał, że problemu nie ma. Ale nie zmienia to faktu, iż wielkie sieci handlowe mocno oddziałują na mniejsze krajowe i lokalne, które nie mają szans dorównać im w skali promocji, jak również na producentów artykułów spożywczych. I stąd pomysł branży rolno-spożywczej, by polityką handlową zagranicznych sieci detalicznych zainteresowało się Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi i by resort zlecił opracowanie raportu. Pomysłodawcy argumentują w liście do Stefana Krajewskiego, że taki „raport pozwoliłby po raz pierwszy w sposób ilościowy i niezależny opisać, w jaki sposób decyzje zakupowe oraz strategie handlowe wielkich sieci detalicznych oraz tworzonych przez nich sojuszy zakupowych kształtują rentowność, pozycję konkurencyjną i perspektywy rozwojowe krajowych producentów oraz przetwórców żywności”.
Zagraniczne sieci handlowe decydują dziś o polskim rynku żywności
Tym bardziej, że to kilka wielkich zagranicznych podmiotów – właścicieli sieci „w praktyce współdecyduje o tym, którzy krajowi producenci utrzymają się na rynku oraz jaką żywność, skąd pochodzącą i w jakiej cenie będą kupowali konsumenci”.
Autorzy listu do ministra opisują także problemy, z jakimi mierzą się polscy producenci żywności, będący dostawcami do wielkich sieci, których pozycja negocjacyjna jest nieporównywalnie silniejsza. Wskazują na praktyki takie jak: „presja na obniżanie cen zakupu poniżej kosztów wytworzenia, opłaty półkowe i marketingowe, czy wydłużone terminy płatności”.
Strategiczne znaczenie polskiej branży żywności
Jednocześnie wskazują na szerszy wymiar całej sprawy – geopolityczny i strategiczny, bo bezpieczeństwo żywnościowe jest tak samo ważne jak obronność, a polscy producenci żywności muszą mierzyć się ze skutkami napływu produktów z Ukrainy czy wielkich umów handlowych, jakie władze unijne zawarły choćby z grupą czterech krajów Ameryki południowej Mercosur. „Uzależnienie dystrybucji żywności od podmiotów, których strategiczne decyzje zakupowe zapadają w ramach wielkich sojuszy zakupowych poza granicami Polski, a nawet poza granicami UE oznacza, że o dostępności i pochodzeniu żywności na krajowym rynku współdecydują ośrodki, których interesy nie muszą być zbieżne z polską racją stanu” – ostrzegają autorzy listu.
Dodają, że jeśli raz osłabiona zostanie polska branża produkcji żywności, to jej odbudowa będzie niezwykle trudna i zajmie lata, ale też może zostać bezpowrotnie utracona.
Wśród sygnatariuszy listu do ministra Krajewskiego są szefowie stowarzyszeń i organizacji reprezentujących producentów mięsa, cukru, wyrobów mięsnych i mleczarskich, soków, ryb, oleju i sadowników.
Przypomnijmy, że według oficjalnych danych w 2025 roku łącznie dyskonty (Biedronka, Lidl, Netto, Aldi) odpowiadały za 44,4 proc. całkowitej sprzedaży tzw. dóbr szybkiej rotacji czyli towarami codziennego użytku, takimi jak żywność, napoje czy kosmetyki. A sama Biedronka, należąca do Grupy Jerónimo Martins osiągnęła 108 mld złotych przychodów i miała 3,8 tysiąca sklepów w naszym kraju.
