Bezpieczeństwo energetyczne dla Unii (prawie) jak militarneBezpieczeństwo energetyczne dla Unii (prawie) jak militarne
Bruksela łaskawszym okiem spojrzy na niektóre inwestycje w energetyce. Zgodziła się bowiem, by dodatkowe wydatki Polski i innych krajów unijnych na inwestycje w bezpieczeństwo energetyczne, nawet jeśli zwiększą ich dziurę budżetową, nie będą objęte procedurą nadmiernego deficytu.
Komisja Europejska opublikowała wczoraj oświadczenie w sprawie rozszerzenia tzw. klauzuli wyjścia właśnie na bezpieczeństwo energetyczne, choć dotąd obejmowała ona tylko uzasadnione wydatki na obronność. Chodzi o przepisy, które w związku z wojną na Ukrainie umożliwiają niektórym państwom (w tym i Polsce) wydawać więcej na zakupy broni i zwiększyć w związku z tym zadłużenie i deficyt budżetowy bez obaw, że władze unijne nałożą kary za złamanie reguł fiskalnych. Teraz Bruksela uznała, że także wydatki na bezpieczeństwo energetyczne mogą podlegać klauzuli wyjścia. Ale oczywiście tylko te uzasadnione i zatwierdzone przez urzędników unijnych.
Dekarbonizacja w energetyce z taryfą ulgową
Według komunikatu, opublikowanego przez Komisję, chodzi o nakłady państwa na inwestycje służące dekarbonizacji, czyli wyeliminowaniu paliw kopalnych. Jednak jest warunek: chodzi o wydatki poniesione po 28 lutego, a zatem od czasu rozpoczęcia wojny na Bliskim Wschodzie i izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran, które doprowadziły do gwałtownego wzrostu notowań surowców. W związku z tym kraje członkowskie zmagają się z dodatkowymi kosztami importu ropy i gazu oraz finansują ochronę obywateli przed wysokimi cenami paliwa. Jednakże rządy muszą liczyć się z tym, że unijny nadrzędny cel, jakim jest transformacja energetyczna i redukcja emisji pozostaje niezmienny, więc wydatki na programy osłonowe (czyli na przykład dopłaty do paliwa lub obniżki podatków) najpewniej nie zostaną tu uwzględnione przez Komisję Europejską.
Aby skorzystać z nowych możliwości kraje członkowskie będą musiały najpierw przygotować specjalny wniosek do Brukseli i wykazać projekty, które zamierzają sfinansować, oraz szacunkowe koszty z nimi związane. A Komisja oceni, czy spełniają kryteria i dopiero potem zostaną zatwierdzone.
Władze unijne także ściśle określiły, jak duża kwota wydatków może być objęta klauzulą – ma to być nie więcej niż równowartość 0,3 procent PKB danego państwa i łącznie nie więcej niż 0,6 procent PKB, bo złagodzenie przepisów zaplanowano na lata 2026-28.
Postawa KE wielką niewiadomą na dłuższą metę
Nie wiadomo, jak w 2028 roku i później Komisja Europejska będzie podchodzić do przekroczenia poziomu dopuszczalnego deficytu przez kraje, które skorzystały ostatnio i korzystać będą nadal z klauzuli wyjścia. To wielka niewiadoma i może być problemem dla krajów, które już nie spełniają unijnych reguł fiskalnych jak Polska.
Przypomnijmy, że zgodnie z zasadami fiskalnymi UE, deficyt budżetowy państw członkowskich nie może przekraczać 3 proc. PKB, a poziom zadłużenia nie może być wyższy niż 60 proc. PKB. Tymczasem w naszym kraju – według danych i wyliczeń Brukseli na koniec czerwca – ma dług publiczny przekroczył kwotę 2,44 biliona złotych, co stanowi 61,6 proc. PKB. Na dodatek Polska pod rządami Donalda Tuska jest w niechlubnym gronie liderów Unii - państw najszybciej zadłużających się. I trudno spodziewać się, by ta tendencja już w 2028 roku została zahamowana.
