Amerykański kolos naftowy idzie na wojnę prawną z BrukseląAmerykański kolos naftowy idzie na wojnę prawną z Brukselą

Unijne przepisy i obowiązki klimatyczne są od dawna ostro krytykowane tak przez Biały Dom jak i amerykańskie firmy, ale w ostatnich dniach oprócz negatywnych opinii pojawiła się także pierwsza oficjalna skarga prawna. Koncern ExxonMobil wystąpił przeciwko Komisji Europejskiej do międzynarodowego Arbitrażu, kwestionując kosztowne wymogi dotyczące instalacji wychwytywania i składowania CO2.
Po tym, jak Donald Trump i Republikanie przejęli władze w USA, nie tylko zrewidowali mocno politykę energetyczną poprzedników, nastawioną na ochronę klimatu i odnawialne źródła energii, ale też zaczęli kwestionować unijne prawo w tym zakresie. Zaczęło się od krytyki przepisów dotyczących ograniczenia emisji metanu, która doprowadziła do ich złagodzenia i czasowego zawieszenia kar.
Teraz nasila się spór na linii Waszyngton – Bruksela o dwie dyrektywy - w sprawie raportowania zrównoważonego rozwoju przedsiębiorstw oraz powiązanej nią a dotyczącej należytej staranności w tym zakresie. Zaledwie kilka dni temu ambasador Stanów Zjednoczonych przy UE Andrew Puzder napisał w poście na X, że „nadszedł czas, aby Unia wywiązała się” z tego, co obiecała i zapewniła, że amerykańskie firmy nie będą narażone na „nieuzasadnione ograniczenia” w handlu z powodu tych dyrektyw. Tym samym więc nawiązał do wielkiej umowy handlowej miedzy UE i USA, która weszła w życie w lipcu.
Prawnicy Komisji Europejskiej będą walczyć z adwokatami Exxon Mobil
Na tym jednak nie koniec – Komisję Europejska czeka bowiem spór prawny z jednym z największych amerykańskich koncernów – Exxon Mobil. Jego trzy spółki zależne – działające w Wielkiej Brytanii, Luksemburgu i Belgii na mocy traktatu Karty Energetycznej wystąpiły do międzynarodowego arbitrażu, podważając obowiązki w zakresie instalacji składowania dwutlenku węgla (CCS) określone w unijnych przepisach, które weszły w życie w zeszłym roku.
Jak informuje portal Carbon Herald autorzy wniosku zakwestionowali unijny cel, który zakłada zdolności składowania CO2 na poziomie 50 milionów ton do 2030 r. I uznają go za nieosiągalny ze względu na skomplikowane harmonogramy wydawania pozwoleń i warunki rynkowe, zwłaszcza że budowa komercyjnych instalacji CCS trwa zazwyczaj od siedmiu do dziesięciu lat. Przypomnijmy, że przepisy zobowiązujące główne firmy naftowe i gazowe do pomocy w budowie zdolności magazynowania CO2 na terenie Unii i obowiązują największe firmy branży działające na kontynencie, także polską grupę Orlen i oznaczają dla nich dodatkowe koszty.
Bruksela robi dobrą minę do złej gry
Komisja Europejska formalnie potwierdziła, że skarga Exxon Mobil rzeczywiście wpłynęła. Portal Gas Outlook cytuje rzecznika, według którego władze unijne „są przekonane”, że przepisy „są zgodne z Traktatem Karty Energetycznej i wszelkimi innymi obowiązującymi przepisami prawa międzynarodowego”.
Ambicje unijne dotyczące inwestycji w CCS wywołują od dawna sporo kontrowersji, a wielu ekspertów ostrzega, że wyznaczony cel na koniec dekady będzie trudno osiągnąć. Cytowana przez Gas Outlook dyrektor ds. doradztwa energetycznego w Wood Mackenzie Lisa Gillespie mówi wręcz, że problemem są „długie harmonogramy, wyzwania ekonomiczne i brak spójności w całym łańcuchu wartości między wychwytywaniem, transportem i składowaniem” CO2.
Trudno ocenić, czy skarga ExxonMobil odniesie skutek i przepisy zostaną zmienione, ale wydaje się, że Bruksela nie bierze pod uwagę póki co takiej możliwości. Natomiast jest to kolejny sygnał, że unijne przepisy wynikające z agendy klimatycznej, są nie do przyjęcia dla wielu zagranicznych partnerów. Z drugiej strony władze unijne zdają sobie sprawę, że powinny brać pod uwagę ich opinie, skoro należą do grona ważnych partnerów handlowych. Wydaje się, że w obecnej sytuacji, zwłaszcza trwającej wojny na Bliskim Wschodzie i wobec uzależniania Unii od importu ropy, gazu i paliwa, które nie prędko się skończy, to Amerykanie są w korzystniejszej pozycji negocjacyjnej, gdy chodzi o zmiany przepisów w Unii. Tym bardziej, że mają w zanadrzu już wypróbowany argument w postaci ceł Trumpa.
